fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przestępczość

Zleceniodawca zabójstwa Ziobry wciąż przebywa w Europie

Za likwidację Zbigniewa Ziobry Jan S. miał oferować 100 tys. zł
Reporter, Grzegorz Banaszak
Służby podjęły nowe, intensywne działania, by ująć handlarza dopalaczami, który miał zlecić zabójstwo ministra sprawiedliwości oraz prokuratora.

Policja jest na tropie Jana S., podejrzanego o podżeganie do zabójstwa – poszukuje go nie tylko polska, ale i holenderska policja.

Czwartkowa publikacja „Rzeczpospolitej", w której ujawniliśmy, że handlarz dopalaczami zlecił zabójstwo ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry oraz prokuratora, który pokrzyżował jego nielegalne interesy, wywołała burzę.

– Dzisiaj, najpóźniej jutro, zdjęcie Jana S. zostanie umieszczone na stronie internetowej osób poszukiwanych – słyszymy w stołecznej policji.

Zarówno policja, jak prokuratorzy z Wydziału ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu, prowadzący śledztwo w sprawie podżegania do zabójstwa, nie chcą ujawnić żadnych informacji związanych z działaniami poszukiwawczymi.

Trudny przeciwnik

Według nieoficjalnych informacji, jakie zdobyła „Rz", Jan S. wciąż przebywa w Europie – śledczy mają na tyle mocne dowody na to, że przekonali sąd, by wydał za nim europejski nakaz aresztowania (ENA).

Jan S. do 2018 r. mieszkał pod Warszawą, a ostatni jego adres – jak wynika z decyzji sądu, który wydał ENA – znajduje się na terenie Holandii. Jednak czy nadal przebywa w tym kraju?

W maju 2018 r. Jan S. został zatrzymany w Holandii (w sprawie polskiego śledztwa o handel dopalaczami), trafił do aresztu, ale wkrótce został zwolniony warunkowo. Powinien stawić się na posiedzenie przed tamtejszym sądem w sprawie wydania go do Polski. Ale się nie stawił, zniknął i dziś tropi go też holenderska policja.

Śledczy mają do czynienia z trudnym przeciwnikiem. Jan S. ma duże pieniądze, desperację i wiele do stracenia. – Jest mu tym łatwiej ukrywać się, bo dysponuje znacznymi środkami finansowymi – przyznają śledczy.

Mała szansa, by S. wpadł dzięki rozmowom przez telefony komórkowe lub internet – w tych kwestiach jest biegły. Kiedy miał zlecać zabójstwo, robił to tylko poprzez szyfrowany komunikator – są dowody, bo „kiler" zrobił zdjęcia przysłanych przez S. wiadomości, zanim te zniknęły z sieci. Z kolei prowadząc dopalaczowy biznes, konta, na które wpływały zyski, zakładał na tzw. słupy. Z operacyjnych informacji śledczych ma wynikać, że angażował nawet hakerów (za opłatą), by utrudniali namierzenie jego interesów.

Nie odpuścimy

Zdaniem śledczych 28-letni Jan S. odgrywał kluczową rolę w gangu, który na wielką skalę – poprzez sklep internetowy – rozprowadzał dopalacze. W ciągu kilku lat kupiło je ok. 16 tys. osób. Zyski gangu były kolosalne – ok. 1 mln zł miesięcznie.

Interes będący „żyłą złota" pokrzyżował prokurator, który wspólnie ze stołeczną policją doprowadził do rozbicia grupy, oraz zaostrzenie prawa – do czego doszło z inicjatywy Zbigniewa Ziobry.

Jan S. – jak twierdzą śledczy – zlecił swojemu współpracownikowi zabójstwo ministra oraz prokuratora z zemsty i by usunąć „przeszkody" w biznesie. Za likwidację każdego z nich obiecał po 100 tys. zł. Sugerował m.in. podanie trucizny czy podłożenie bomby pod samochodem. Jak się nieoficjalnie dowiedziała „Rz" na jego celowniku byli też trzej policjanci, którzy rozpracowywali dopalaczowy gang. S. ustalał ich domowe adresy. – To oznacza, że jest zdolny do wszystkiego i może być bardzo grożny – oceniają śledczy.

Zdaniem Marka Biernackiego, posła PO i byłego ministra sprawiedliwości, po doświadczeniu z zabójstwem Pawła Adamowicza, prezydenta Gdańska (zabił go psychicznie chory mężczyzna), wszystkie służby powinny być postawione na nogi, by jak najszybciej zweryfikować informacje o zagrożeniu. – Mam wrażenie, że tu potraktowano to niezbyt poważnie, skoro nawet ENA jest bez zdjęcia poszukiwanego – mówi nam Biernacki.

Ewa Bialik z Prokuratury Krajowej zapewniła nas w czwartek, że prokuratura przesłała policji zdjęcie wraz z wnioskiem o ściganie. – Po naszej stronie zrobiliśmy wszystko – mówi prok. Bialik.

Opisaną przez nas sprawę skomentował minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

– Fakt, że przestępca zajmujący się handlem dopalaczami wydaje zlecenie zabójstwa mnie oraz prokuratora, świadczy o tym, iż wykonaliśmy dobrą pracę, jeżeli chodzi o uderzenie w grupy przestępcze – mówi Ziobro. – Ufam, że nowe zaostrzone przepisy pozwolą przestępców zamykać w więzieniu na długie lata. Z kolei konfiskata rozszerzona pozwala zabierać im majątki – bandyci mogą się więc bać. Ta desperacja jest świadectwem, że państwo wreszcie działa, że jesteśmy skuteczni i z całą pewnością bandytom nie odpuścimy – dodaje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA