W związku ze sprawą policja zawiesiła trzech funkcjonariuszy.
Rodzina ofiary odmówiła spotkania się z przedstawicielami władz i policji, domagając się, zamiast tego, podjęcia zdecydowanych działań przeciwko gwałcicielom.
27-latka zaginęła w środę. Po kilku dniach znaleziono jej zwęglone zwłoki.
Policja twierdzi, że kobieta przed śmiercią padła ofiarą gwałtu zbiorowego. W związku ze zbrodnią aresztowano cztery osoby.
Matki dwóch podejrzanych wypowiedziały się publicznie, domagając się kary dla synów, jeśli sąd potwierdzi ich winę.
- Wymierzcie im karę, jakakolwiek by nie była. Też mam córkę - powiedziała jedna z nich. W całym kraju doszło do protestów przeciwko przemocy wobec kobiet, organizowano też czuwania w intencji ofiary.
Na bramie osiedla, na którym mieszkała ofiara, wywieszono transparent z hasłem: "Żadnych mediów, policji, obcych - żadnego współczucia, tylko działanie, sprawiedliwość".
Sekretarz generalna opozycyjnego Indyjskiego Kongresu Narodowego, Priyanka Gandhi Vadra zaapelowała o zmianę sposobu myślenia w Indiach i odrzucenie akceptacji dla obecnego stanu rzeczy, w którym kobiety codziennie padają ofiarą przemocy.
Trzech policjantów zawieszono w związku z podejrzeniami, że działali zbyt opieszale po tym jak rodzina zgłosiła zaginięcie 27-latki. Policjanci sugerowali rodzinie, że kobieta mogła po prostu uciec z domu.