fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przestępczość

Masakra w Meksyku: Trzynastolatek przeszedł 23 km, by wezwać pomoc

AFP
Trzynastolatek, którego matka i dwaj bracia zginęli w ataku dokonanym prawdopodobnie przez członków kartelu narkotykowego, ukrył w zaroślach swe pozostałe przy życiu rodzeństwo, po czym przeszedł 23 kilometry, by wezwać pomoc.

O kontrolę nad Sonorą walczą dwa gangi - powiązany z kartelem Juárez La Línea oraz będący częścią kartelu Sinaloa Los Chapos.

We wtorek meksykańscy śledczy poinformowali, że aresztowana została jedna osoba mogąca mieć związek z atakiem. Podejrzany został zatrzymany w przygranicznej miejscowości Agua Prieta. Miał przy sobie arsenał, a w jego pojeździe odnaleziono dwóch zakneblowanych zakładników.

AFP

Jak doszło do tragedii?

W poniedziałek rano trzy kobiety i ich czternaścioro dzieci wyruszyły trzema autami z miejscowości La Mora w Sonorze, by dotrzeć do sąsiedniego stanu Chihuahua. Z powodu m.in. awarii jednego z pojazdów, samochody jechały w pewnej odległości od siebie. Na drodze w pobliżu miejscowości Bavispe wszystkie auta zostały zaatakowane przy pomocy broni palnej.

AFP

W jednym pojeździe zginęła 30-letnia Rhonita Maria Miller i czwórka jej dzieci, w tym dwoje niemowląt. W drugim aucie odnaleziono ciało 31-letniej Christiny Langford Johnson oraz siedmiomiesięczną Faith, która nie odniosła obrażeń. Według relacji świadków, 31-latka uratowała życie swemu dziecku, zestawiając fotelik z niemowlęciem na podłogę auta. Kobieta opuściła pojazd z podniesionymi rękami, by wezwać sprawców do przerwania ognia. Została zastrzelona.

AFP

Trzecim samochodem podróżowała 43-letnia Dawna Ray Langford i jej dziewięcioro dzieci. W wyniku ostrzału zginęli matka i dwaj chłopcy w wieku 11 i 2,5 lat. Pozostałej siódemce udało się uciec. 13-letni Devin Blake Langford ukrył swe rodzeństwo w zaroślach i udał się do domu, by wezwać pomoc. Przeszedł 23 kilometry. Gdy długo nie wracał, w poszukiwaniu pomocy od grupy ukrytych dzieci odłączyła się dziewięcioletnia Mckenzie. Dziewczynka została odnaleziona żywa po zmroku.

AFP

Gdy po sześciu godzinach marszu Devin dotarł do celu i zaalarmował mieszkańców La Mory, ci chcieli z bronią udać się na miejsce ataku, postanowili jednak poczekać na wsparcie. Gdy nadeszło, członkowie rodziny oraz służb bezpieczeństwa dotarli na miejsce masakry, odnajdując zabitych i rannych.

Ranne dzieci, w tym postrzelone w klatkę piersiową niemowlę, zostały śmigłowcem przetransportowane do Phoenix w amerykańskim stanie Arizona, gdzie udzielono im pomocy lekarskiej.

AFP

Trump wzywa do wojny z kartelami

Prezydent USA Donald Trump wezwał Meksyk do wypowiedzenia wojny kartelom narkotykowym, oferując pomoc Stanów Zjednoczonych w tym zakresie. Według doniesień, pomoc w śledztwie meksykańskim służbom zaoferowało FBI.

Prezydent Meksyku Andrés Manuel López Obrador odrzucił ofertę Trumpa. Oświadczył, że Meksyk "niezależnie i suwerennie" będzie ścigał sprawców ataku.

Kim byli zaatakowani?

Ofiary masakry to członkowie społeczności Colonia LeBaron, założonej przez mormonów, którzy przenieśli się z USA do Meksyku, gdy Kościół Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich w Stanach Zjednoczonych pod koniec XIX wieku zaczął odchodzić od poligamii.

W Colonia LeBaron mieszka ok. 3 tys. osób, mormoni i katolicy. Członkowie społeczności protestowali przeciw aktywności karteli narkotykowych, w przeszłości byli atakowani przez gangi.

W 2009 r. Erick LeBaron został porwany dla okupu, który nie został przekazany. Mieszkańcy kolonii obawiali się, że zapłata zachęci sprawców do kolejnych porwań. Mężczyzna został wypuszczony, ale kilka miesięcy później zabity został jego brat, a później szwagier.

Julian LeBaron powiedział, że członkowie jego rodziny otrzymywali pogróżki, o których powiadomione zostały meksykańskie służby. - Złożyliśmy doniesienie i to jest efekt - powiedział po masakrze mężczyzna.

Źródło: BBC, Fox News
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA