fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przestępczość

Nie było killera w celi Dawida Kosteckiego. Koronny dowód

Monitoring celi Dawida Kosteckiego wykluczył, by ktoś w noc jego śmierci do niej wchodził
Rzeczpospolita/ Krzysztof Łokaj
Strażnik siedem razy zaglądał do celi Dawida Kosteckiego przez wizjer, aż do godz. 4.28. Nikt nie wchodził do środka - wynika z nagrania monitoringu.

Pełnomocnicy Kosteckiego lansują jako pewną wersję zabójstwa, jednak prokuratura twierdzi, że coraz więcej dowodów przemawia za tym, że bokser sam targnął się na życie – przesłuchanie biegłych, którzy prowadzili oględziny i sekcję wzmocniło tę wersję.

Śledczy mają także koronny dowód na to, że do celi boksera feralnej nocy nikt nie wchodził – to nagranie monitoringu.

Przeczytaj też: Jest nagranie spod celi Kosteckiego

– Strażnik krytycznej nocy siedmiokrotnie kontrolował celę przez wizjer. On ani nikt inny nie otwierał do niej drzwi – to ustalenia z odczytanego nagrania monitoringu, który objął korytarz i wejście do celi – ustaliła „Rzeczpospolita”. Zapis „wyostrzył” ekspert zaangażowany w ramach postępowania wyjaśniającego, które prowadzi Służba Więzienna.

Co nagrała kamera

Boksera znaleziono martwego w celi aresztu na Białołęce (powieszonego na pętli z prześcieradła). Odtąd nie znikają wątpliwości dotyczące jego śmierci.

Co wskazuje monitoring? Strażnik mający wtedy dyżur zaglądał do celi Kosteckiego przez wizjer (nie otwierał jej). Ostatni raz podszedł do drzwi i spojrzał do wnętrza o godz. 4.28 nad ranem, czyli około godziny przed tym, gdy współwięzień zaalarmował strażników, że Kostecki nie daje znaków życia (było to ok. 5.30). Według zapisu do celi nie wchodził też nikt inny.

– Kontrola celi przez strażnika była widoczna od razu. A po wyostrzeniu, doświetleniu obrazu przez specjalistę, można było zobaczyć wyraźnie już całość korytarza – mówi nasz informator z wymiaru sprawiedliwości (do tego fragmentu uwagi miał rzecznik RPO dr Adam Bodnar, sugerując, że obraz jest nieczytelny, bo na korytarzu wyłączono światło).

Monitoring śledczy traktują jako mocny dowód na to, że do celi Kosteckiego w ostatnich godzinach przed śmiercią nie wszedł „killer”, by pomóc mu rozstać się z życiem.

Za samobójstwem – według prokuratury – przemawiają także wyniki sekcji zwłok. Jednak rodzina boksera w to nie wierzy, a jego pełnomocnicy stawiają mnóstwo pytań i sugerują zabójstwo.

Masę spekulacji budzą ślady na ciele boksera. W tym – jak pisał mec. Roman Giertych na TT – „sińce wielkości pięści, otarcia ramion, grzbietu, karku, rąk i nóg”. Pytał: „Na jakiej podstawie biegli postawili tezę, że nie było śladów walki?” i dociekał powstania „nakłuć” na szyi boksera. Pełnomocnicy rodziny Kosteckiego mają zastrzeżenia do „jakości wniosków z sekcji".

Biegła i prokurator

Z tego powodu prokuratura we wtorek przesłuchała (w obecności prawników rodziny Kosteckiego) biegłą, która wykonała sekcję zwłok, wezwała też lekarza, który dokonał oględzin ciała. W przerwie mecenasi podkreślali: – Doszło do skandalu proceduralnego, domagamy się wyłączenia prokuratora – jak mówił mec. Jacek Dubois.

Poszło o to, że chcieli przesłuchania jako świadka prokuratora, który brał udział w czynności znalezienia ciała Kosteckiego. A okazało się, że m.in. ten śledczy – „potencjalny świadek” – przesłuchuje biegłych. Mecenas Giertych uznał to za „niedopuszczalne”.

Przesłuchania biegłych prowadziła Monika Szewczuk (znana z trudnej sprawy zabójstwa matki z dziećmi na ul. Stalowej w stolicy) i Piotr Pereta (ten, którego prawnicy rodziny boksera chcieli na świadka).

– Szeroka wiedza tego prokuratora na temat postępowania uzasadnia jego udział w przesłuchaniu biegłej, które ma na celu kompleksowo wyjaśnić okoliczności zdarzenia – twierdzi Marcin Saduś, rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga. Zdementował informacje pełnomocników boksera „dotyczące rzekomego naruszenia procedur związanych z udziałem prokuratora w przesłuchaniu biegłej”. Jak zaznaczył Saduś, nie uwzględniono wniosków pełnomocników o wyłączenie prokuratora z przesłuchania biegłej, bo brak było ku temu „przesłanek”.

Czy biegła rozwiała wątpliwości? Śledczy nie ujawniają. Choć skłaniają się do wersji samobójstwa, to – według naszych informacji – nie zarzucili hipotezy zakładającej, że boksera mógł ktoś „przymusić” do samobójstwa, zastraszając go, że np. zrobią krzywdę jego rodzinie. To motyw wart zbadania, zwłaszcza że – jak pisaliśmy – Kostecki miał w więzieniu wielu potężnych wrogów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA