fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Jest nagranie spod celi Kosteckiego

Fotorzepa/ Krzysztof Lokaj
Wejście do celi Dawida Kosteckiego było oświetlone. Można zobaczyć kto wchodzi - twierdzi Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga, która wyjaśnia okoliczności śmierci boksera.

O tym, że na korytarzu prowadzącym do cel, w tym i tej, w której siedział Dawid Kostecki było wyłączone światło mówił w TVN24 Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar. - Na korytarzu, który prowadzi do celi, było wyłączone światło. Monitoring korytarza był, ale światło wyłączono przez znaczącą większość czasu, od godziny mniej więcej 22 do 5 nad ranem - twierdził Bodnar, który jako RPO włączył się w sprawie wyjaśnienia śmierci boksera w areszcie na Białołęce. Bodnar zapowiedział, że do końca sierpnia RPO przygotuje raport na ten temat na podstawie zgromadzonych materiałów. - Już na ten moment mogę powiedzieć, że mamy sporo wątpliwości - zaznaczył. Np. na zwolnieniu lekarskim od 2 sierpnia (dzień samobójczej śmierci co do której są wątpliwości pełnomocników rodzin Kosteckiego) są wychowawcy i funkcjonariusze więzienni ze zmiany.

Jednak Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga w Warszawie, która zabezpieczyła monitoring z korytarza (zabezpieczono zapis od dnia 01 sierpnia 2019 r. godz. 19.00 do 02 sierpnia 2019r. g. 9.00) potwierdziła, że „w porze nocnej zostało wyłączone światło w części korytarza z celami mieszkalnymi”. „Korytarz ten był jednak oświetlony lampą znajdująca w pobliżu zainstalowanej kamery. Jednocześnie cela, w której był osadzony Dawid Kostecki znajdowała się stosunkowo blisko kamery oraz źródła światła. Tym samym w oparciu o powyższy zapis możliwym jest ustalenie, czy w porze nocnej ktokolwiek wchodził do celi Dawida Kosteckiego lub ją opuszczał” - twierdzi komunikat prokuratury.
Jak ustaliła „Rzeczpospolita” Kostecki siedział w celi nr 4, a niewidoczne z powodu braku światła są wejścia do cel 10,11 i 12.

Okazuje się też, że podnoszone wątpliwości w kwestii obrażeń jakie ujawniono na ciele Kosteckiego (mówił o nich m.in. mec. Jacek Dubois, adwokat rodziny) patolodzy wyjaśnili - rana na udzie o wielkości 0,8 cm to ślad po wkłuciu termometru do zwłok by zbadać temperaturę ciała i na tej podstawie oszacować godzinę śmierci. Wykonano je w czasie oględzin ciała, jeszcze w celi aresztu.

Kostecki miał powiesić się na prześcieradle 2 sierpnia w areszcie Warszawa Białołęka. Przyjechał tu tylko na chwilę - jak ujawniła „Rzeczpospolita” był świadkiem w sprawie porwania sprzed 11 lat.

Pogrzeb Kosteckiego ma odbyć się w sobotę. Dwa tygodnie temu rodzina wstrzymała pochówek z powodu wątpliwości i wniosku o ponową sekcję zwłok. Do dziś prokuratura nie wydała formalnie decyzji odmownej w tej kwestii.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA