fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przestępczość

Spada liczba kradzieży samochodów w Polsce

Fotorzepa, Jakub Ostałowski
Statystycznie 756 aut miesięcznie padało łupem złodziei w minionym roku. To o niemal 100 mniej niż w roku poprzednim - wynika z danych Komendy Głównej Policji.

Miniony rok był pierwszym od lat, kiedy liczba kradzieży samochodów spadła poniżej 10 tysięcy. Z ulic i parkingów, rzadziej z prywatnych posesji, zginęło bowiem 9075 aut, czyli o ponad 1,1 tys. mniej niż w roku poprzednim – wynika z danych Komendy Głównej Policji, które poznała „Rzeczpospolita”.

– Poprawa to w dużej mierze efekt naszych kompleksowych działań, w tym wysokiej skuteczności wyspecjalizowanych wydziałów do walki z przestępczością samochodową, działających w jednostkach w całym kraju, które rozbijają całe zorganizowane grupy przestępcze trudniące się kradzieżami pojazdów – mówi nam Mariusz Ciarka, rzecznik Komendy Głównej Policji.

Ze statystyk wynika, że w 2017 r. łupem złodziei padło 10 240 pojazdów – w obecnym o 1165 mniej (co oznacza spadek o ponad 11 proc.). Praktycznie we wszystkich województwach liczba kradzieży samochodów (tzw. przestępstw stwierdzonych) spadła średnio od kilku do nawet ponad 30 proc.

Np. na Śląsku liczba kradzieży zmniejszyła się o blisko 350 (z 1245 do 897). W Wielkopolsce takich przestępstw zanotowano o 277 mniej takich (1170 w 2017 r., 893 w 2018 r.).

Wyjątkiem – i to jedyny region, w którym nastąpił nieznaczny wzrost – jest Warszawa i okolice (na terenie podległym komendzie stołecznej policji). Tutaj w ubiegłym roku łupem złodziei padło o 183 aut więcej (łącznie 2689). To jednak – jak przekonuje policja – wynika z charakteru miasta, którego nie sposób porównywać z żadnym innym w kraju.

Nadal – jak zauważają funkcjonariusze tropiący przestępczość samochodową – w stolicy złodzieje nastawiają się na kradzieże aut produkcji japońskiej, w pozostałej części kraju upodobali sobie auta niemieckich marek.

Spadkowy trend kradzieży aut widać wyraźniej, jeśli porównać go z plagą sprzed lat – kiedy rocznie ginęło kilkadziesiąt tysięcy samochodów. Np. dwie dekady temu – ok. 70 tys. Obecnie złodzieje częściej „celują” w markowe, luksusowe samochody, ale po to, by je zdemontować i sprzedać części. Powód?

– Dziś zdecydowanie trudniej niż kiedyś wyrobić dla skradzionego pojazdu lewe dokumenty i go zarejestrować w wydziale komunikacji – ocenia jeden z funkcjonariuszy z pionu „samochodowego”.

Jednak przyczyn spadku kradzieży jest więcej – obecnie samochody mają lepsze zabezpieczenia, więc trudniej je ukraść, zwłaszcza że nie sprzyja temu wszechobecny miejski monitoring.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA