fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przestępczość

USA: Zadał żonie 123 ciosy nożem. "To przez syrop na kaszel"

Fotolia.com
29-letni Matthew Phelps z Raleigh w Karolinie Północnej przyznał się do zamordowania swojej żony, której zadał ponad 100 ciosów nożem - informuje amerykański "Newsweek".

We wrześniu 2017 roku mężczyzna zadzwonił na numer alarmowy 911 (odpowiednik polskiego 112) i powiedział: "Mam krew na sobie, a na łóżku jest nóż cały we krwi, myślę, że to zrobiłem. Nie mogę w to uwierzyć".

Mężczyzna został aresztowani i oskarżony o zamordowanie żony, 29-letniej Lauren Phelps. W piątek przed sądem mężczyzna powiedział, że "czuje się jak potwór, jeden z nędzników". - Jak część ciemności, o której nie mówimy - dodał.

Phelps twierdzi, że zamordował żonę z powodu odurzenia, które było spowodowane syropem na kaszel. Policjantom powiedział, że wypił za dużo syropu. - Sprawia, że czujesz się dobrze, a ja czasem nie mogę spać w nocy - tłumaczył.

Badanie krwi Phelpsa tuż po morderstwie potwierdziło, że przed zabiciem żony pił syrop na kaszel, ale dawka przyjęta przez niego nie powinna wywołać halucynacji, ani nawet zawrotów głowy. Tymczasem Phelps miał zadać żonie aż 123 ciosy nożem.

Sąd skazał Phelpsa na dożywocie bez prawa do warunkowego zwolnienia z więzienia. Początkowo Phelps nie przyznawał się do winy, ale ostatecznie zmienił zeznania, ponieważ groziła mu kara śmierci - pisze "Newsweek".

Według akt sprawy Phelps był zafascynowany morderstwami. Mężczyzna miał być fanem bohatera filmu "American Psycho", seryjnego mordercy.

Źródło: Newsweek
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA