fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł spożywczy

Polacy zalani winem bezalkoholowym

Wino bez alkoholu – nowość m.in. dla osób na diecie
AdobeStock
Wino korzysta z mody na alkohole bez alkoholu – sprzedaż tego trunku bez procentów wzrosła w ciągu roku aż ośmiokrotnie. A pozbawienie wina alkoholu odchudza je też... z kalorii.

Na rynku wina żywiołowo rozwija się nowa moda. Prosecco nie jest już jedynym przebojem, goni je nowy trend na wino – bez alkoholu. Sprzedaż wina stołowego bez procentów wzrosła ośmiokrotnie, a sprzedaż bezalkoholowej wersji wina musującego – aż 11 razy w skali roku.

Jak wynika z analizy rynku przygotowanej na prośbę „Rzeczpospolitej" przez Nielsena, wino bezalkoholowe jest dopiero na początku drogi, ale tempo rozwoju ma imponujące. W ciągu ostatniego roku (12 miesięcy, do końca lipca 2019 r.) wartość sprzedanego wina bez procentów skoczyła z 0,5 mln zł do blisko 4 mln zł, a sprzedaż wina musującego ze 122 tys. zł do 1,4 mln zł.

Wino wykorzystuje tę samą modę co rynek piwa – Polacy sięgają po lżejsze napoje alkoholowe, swoje zrobiły też zapewne kolejne lata kampanii edukacyjnych dla kierowców. Rośnie sprzedaż piw bezalkoholowych i radlerów, czyli mieszanek piwa z sokiem.

Teraz przyszła kolej na wino i tu także można się spodziewać dużego wzrostu. Moda ta wchodzi do sklepów, choć – jak zauważa Elżbieta Szarejko, analityk Centrum Monitorowania Rynku – klienci poszukujący w sklepach małego formatu bezalkoholowych wariantów win raczej nie mogą się spodziewać zbyt dużego wyboru. Oferta ogranicza się nieraz do jednego produktu. To jednak dopiero początek trendu. W pierwszej połowie 2019 r. wina bezalkoholowe można było kupić w co dziesiątym spożywczym sklepie małoformatowym (do 300 m2), podczas gdy rok wcześniej takie produkty miała w ofercie co 20. placówka. Co więcej, w pierwszej połowie 2019 r. klienci sklepów małoformatowych wydali na wina bezalkoholowe prawie trzy razy więcej niż rok wcześniej. Mimo to udział wariantów bezalkoholowych w całej sprzedaży wina w małych sklepach nie przekracza 0,5 proc.

Bezalkoholowe wersje wina czy piwa mają tę zaletę, że nie ograniczają mobilności, nie odciskają się na porannym samopoczuciu. Kolejne ich zalety są mniej oczywiste. –Obniżając poziom alkoholu do zera, redukujemy zawartość kalorii o 70 proc. – mówi Grzegorz Bartol, wiceprezes firmy Bartex. To z kolei daje możliwość użycia na etykietach win nieczęsto tu spotykanego słowa „light" i wykorzystania mody na zdrowy tryb życia.

Bartol planuje wypuścić kolejne nowości bez procentów, a docelową grupę klientów widzi w osobach uprawiających sport, na diecie, kierowcach i kobietach w ciąży. Nie bez znaczenia jest certyfikat halal, który otwiera drzwi do rynków arabskich. Branża przyznaje, że wino korzysta na popycie wykreowanym przez piwo bezalkoholowe, którego sprzedaż w ciągu roku wzrosła o 80 proc. i wyniosła ponad 700 mln zł.

Wino bez procentów przechodzi przez ten sam proces produkcyjny co jego tradycyjna wersja. Jest poddawane fermentacji alkoholowej, czasem nawet leżakuje w beczkach, a tuż przed butelkowaniem usuwany jest z niego alkohol. Jak tłumaczy Jakub Nowak, prezes JNT Group, najpopularniejsza jest metoda wirujących stożków, destylacji w próżni czy odwróconej osmozy.

Firma wprowadziła bezalkoholową wersję grzańca, jak mówi, dla dobra narciarzy. Jego sprzedaż wystrzeliła na jesieni 2018 r. Na rynek wchodzą już nowe produkty. – Dla rozwoju rynku kluczowy będzie nadchodzący okres świąt i Nowego Roku – mówi Adam Dużyński, analityk rynku alkoholi w Nielsenie. Strategicznym kanałem mogą być dyskonty, ale na razie żadna z czterech sieci nie wprowadziła win bez alkoholu na stałe, choć np. Lidl promował je w swoim pawilonie na Forum w Krynicy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA