fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł spożywczy

Polskie kurczaki sondują południe Afryki

Fotorzepa, Michał Walczak
Po ponad 1,5 roku przerwy polski drób wraca do RPA – jako pierwszy z peletonu, który cały wypadł z gry w 2016 r. przez ptasią grypę.

Władze Republiki Południowej Afryki po 20 miesiącach zniosły zakaz sprowadzania polskiego drobiu. Dla naszych hodowców to zwycięstwo większe, niż mogłoby się wydawać – ptasia grypa w 2016 r. wyeliminowała z rynku RPA nie tylko Polskę, ale też Niemcy, Francję i Wielką Brytanię. Do RPA wracamy tylko my.

Piękne początki

Polski drób zaliczył w RPA przed dwoma laty wielki falstart. Gdy po długich staraniach władze RPA wreszcie otworzyły drzwi dla dostaw tego mięsa z naszego kraju, branża drobiarska sądziła, że świat stoi przed nią otworem. Lawinowo ruszyły misje gospodarcze, kontrakty, a wartość eksportu w ciągu zaledwie sześciu miesięcy skoczyła z zera do 19,8 mln zł.

Eldorado zakończyło się gwałtownie 3 grudnia 2016 r., gdy w Polsce wykryto ptasią grypę, a RPA zachowała się jak większość innych krajów i ze względu na bezpieczeństwo własnego rynku żywności zablokowała polski eksport.

Polska została uznana za kraj wolny od ptasiej grypy dokładnie przed rokiem. Od tego czasu trwały starania o powrót na utracone rynki, przy czym największą stratą była właśnie utrata możliwości eksportu do RPA i Chin.

O ile z Chinami wciąż jeszcze trwają negocjacje, choć od kilku miesięcy jesteśmy, zdaniem branży, „o włos od powrotu", to RPA 6 sierpnia zniosła zakaz dla 13 polskich producentów drobiu.

– To większy sukces, niż się wydaje, Polska odzyskała możliwość eksportu drobiu do RPA jako pierwsza z puli unijnych państw, które utraciły dostęp z powodu ptasiej grypy w 2016. Holandia, Niemcy, Francja, Wielka Brytania wciąż mają blokady eksportu – mówi „Rzeczpospolitej" Łukasz Dominiak, dyrektor generalny Krajowej Rady Drobiarstwa (KRD).

Główny lekarz weterynarii poinformował, że mięso wyprodukowane po 6 sierpnia można już pakować do eksportu. Oczywiście, jeśli po 20 miesiącach nie zostały utracone wszystkie relacje handlowe.

Wahliwe szczęście

RPA jest atrakcyjnym rynkiem, bo nie dość, że kupuje mięso z kością, które w Europie gorzej się sprzedaje (a więc producenci mają niższe marże i mniej zarabiają), to jeszcze szybko się urbanizuje. Przybywa ludzi w miastach, rosną też ich dochody, co sprawia, że rośnie popyt na tanie białko. Według agendy ONZ ds. wyżywienia i rolnictwa (FAO) w 2017 r. 35 mln mieszkańców RPA żyło w miastach, to 66 proc. ludzi, 5 mln więcej niż przed dekadą, a spożycie mięsa drobiowego w tym czasie wzrosło o blisko 86 proc. Krajowi producenci nie zaspokoją takiego popytu, dlatego w 2017 r. RPA sprowadziła 556 tys. ton – to skok o 40 proc. w ciągu czterech lat.

O ten chłonny rynek producenci z UE walczą z Brazylią i USA, a zezwolenie na eksport jest tu sprawą polityczną. – Głównym partnerem handlowym w segmencie mięsa drobiowego jest Brazylia, która odpowiada za 60 proc. importu, drugie są USA z 16-proc. udziałem w rynku – mówi Grzegorz Rykaczewski, analityk rynków rolnych BZ WBK.

Sytuacja błyskawicznie się zmienia, jeszcze w 2013 r. udział USA wynosił 2 proc. Z UE na rynek RPA dużo mięsa sprzedają Irlandia, Belgia, Dania, Hiszpania. RPA nakłada czasem cła, ale nierówno: nałożyła na producentów z UE, a nie na tych z Brazylii. – Rynek się otwiera, ale w tle trwają próby ograniczania importu unijnego mięsa za pomocą barier celnych – przyznaje Dominiak. Tym bardziej że niektóre kraje straciły właśnie inne rynki. – Amerykanie zostali wykluczeni z Rosji i Chin, szukają więc nowych miejsc zbytu, a to mocna branża z tanim produktem – dodaje.

A Chiny?

Od roku trwają prace nad powrotem pięciu polskich zakładów do Chin, od dawna brakuje już tylko drobnych formalności. Resort rolnictwa informuje, że główny lekarz weterynarii uzgodnił już wzory nowych świadectw weterynaryjnych. – Po stronie chińskiej jest jeszcze oficjalny sygnał do wznowienia eksportu – mówi Dominiak. A to może nastąpić w każdej chwili albo branża będzie czekać dłużej.

Opinia

Jan Wolff, dyrektor handlowy ds. eksportu SuperDrob 

Jeden z naszych zakładów ma pozwolenie na eksport do RPA i oczywiście jesteśmy zainteresowani wysyłką towaru. RPA jest ważną alternatywą dla rynku unijnego, który jest już nasycony drobiem. Wprawdzie najważniejszy dla nas jest wyczekiwany przez całą branżę powrót eksportu do Chin, ale otwarcie się każdego rynku jest istotne. W RPA jest głównie popyt na elementy z kością, ćwiartki, podudzia, skrzydełka, są tam na nie lepsze ceny, gdyby nie to, towar byłby sprzedawany w Europie.

Ze względu na to, że przerwa w eksporcie była niemal dwuletnia, trzeba teraz krok po kroku odtworzyć relacje z klientami. Eksport ruszy, gdy tylko skompletujemy zamówienia od kontrahentów.

Uważam, że najważniejszym rynkiem dla nas są Chiny, podobnie jak RPA, ze względu na specyficzny popyt. Na polędwiczki i filety jest ogromne zapotrzebowanie na rynku unijnym, zwłaszcza gdy kłopoty mają eksporterzy brazylijscy, a elementy kostne i skrzydełka są bardzo popularne i dobrze wyceniane w Chinach. Wysyłaliśmy tam mięso od 2012 r. do grudnia 2016 r. i czekamy z niecierpliwością na powrót. Liczy się też potencjał, który jest nieporównywalny do RPA. Trudno mówić też o konkurowaniu między sobą polskich firm w Chinach, tam jest miejsce dla wszystkich producentów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA