fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł spożywczy

Dla branży piwnej to dziwny rok

Adobe Stock
Gdy na powrót ruszyła gastronomia, przyszło chłodne lato, deszczowe i bez imprez sportowych. Trudno się dziwić, że producentów piwa to nie cieszy.

To jest dziwny rok, twierdzą przedstawiciele największych koncernów piwnych. Lato jest na półmetku, ale mimo długo oczekiwanego poluzowania ograniczeń życia społecznego sprzedaż piwa nie przyspiesza.

Wstępne szacunki z pierwszych trzech tygodni lipca podało Centrum Monitorowania Rynku – sklepy małoformatowe sprzedały w tym okresie 1,84 mln litrów piwa, co przerosło sprzedaż z analogicznego okresu przed rokiem o ok. 2 proc. Jednak z miesiąca na miesiąc sprzedaż praktycznie się nie zmieniła. W ciągu roku nie zmienił się też popyt, widać jedynie nieznaczny wzrost popularności piw bezalkoholowych i smakowych.

Nielsen wyniki za lipiec poda w drugiej połowie sierpnia, jednak już dziś ocenia, że w czerwcu piwo zanotowało spadek wartości sprzedaży o prawie 4 proc. w porównaniu z ubiegłym sezonem, a ilość sprzedanych napojów zmniejszyła się aż o 8 proc.

Dla browarów regionalnych i kraftowych zamknięcie gastronomii było sporym ciosem, ale najwięksi producenci, jak Żywiec, wysyłają do pubów jedynie 4 proc. swojej sprzedaży. Zamknięcie restauracji nie było więc aż takim problemem, jak wahania kursu walut i inne zwyżki kosztów.

W czasie pełnego lockdownu, od marca do maja, gdy zamknięte były wszystkie publiczne punkty serwujące piwo na miejscu, ilość sprzedanego piwa spadła jedynie o 3 proc., za to w ujęciu wartościowym sprzedaż wzrosła o 2 proc. wobec analogicznego okresu w 2019 r.

– Gdy jednak nałożymy na to czynnik zamkniętych pubów, barów i restauracji od połowy marca do połowy maja, którego nasze dane nie uwzględniają, to widzimy, że czas pandemii nie był najlepszy dla branży piwnej w Polsce – mówi Adam Dużyński, starszy konsultant w Nielsen Connect Polska.

Niespodzianką była też konieczność szybkiej zmiany komunikatów reklamowych. Reklamy piwa zwykle odwołują się do spotkań i życia towarzyskiego – producenci zdali sobie jednak sprawę, że gdy nawet wychodzenie z domu było zabronione, taki przekaz mógłby jedynie rozdrażnić klientów.

– Dostosowaliśmy również w tym czasie spoty reklamowe do sytuacji, dodając otuchy konsumentom, jak np. spot marki Okocim „Wszystko będzie OK" – mówi Beata Ptaszyńska-Jedynak, dyrektor ds. komunikacji Carlsberg Polska. Firma zmieniła też miks wykorzystywanych w komunikacji mediów, chętniej umieszczając przekaz do konsumentów w kanałach online i telewizji, a w mniejszym stopniu – na nośnikach zewnętrznych.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA