fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł spożywczy

Eksport żywności jest priorytetem

Adobe Stock
Zerwane dostawy na świecie to szansa dla polskich producentów – i koło ratunkowe dla gospodarki.

Nawet 20 polskich firm odpowiedziało na wiadomość polskiej ambasady w Singapurze z ubiegłego tygodnia, że z powodu zakłócenia dostaw z Australii kraj pilnie poszukuje dodatkowych dostaw żywności. To jedna z niewielu branż, które mogą sobie świetnie radzić, ale potrzebują wsparcia. Inne kraje już budują platformy dla eksporterów.

Zadbać o produkcję

– Okres niedoborów stanowi doskonałą okazję dla polskich dostawców do wejścia na rynek singapurski. Niewątpliwie w obecnej sytuacji oferty dostaw będą odebrane też przez Singapur jako gest pomocy bilateralnej – informowała ambasada RP Krajową Izbę Gospodarczą i oferowała pomoc w dotarciu do dystrybutorów lokalnych.

Furtką, która otworzy być może drzwi polskim dostawcom na bogaty azjatycki rynek jest globalne już zakłócenie dostaw wywołane przez pandemię koronawirusa. Singapur utracił dostawy z Australii, więc czeka na nabiał, warzywa, mrożonki, dania gotowe, makarony czy cenny ostatnio także w Polsce papier toaletowy i mydło. Do KIG zgłaszają się i ambasady, i pośrednicy, oferujący pomoc w eksporcie.

Czytaj także: Ceny żywności na świecie mocno spadły z powodu koronawirusa 

Nasz eksport rolno-spożywczy od dekady nieustająco rósł, w ubiegłym roku zanotował rekordowe 31,4 mld euro. Choć utrzymanie kolejnego rekordu w tym roku pewnie nie będzie możliwe, to polskie firmy stają przed szansą nie tylko wejścia na nowe rynki, ale – zapewnienia przetrwania firmy i miejsc pracy w czasie globalnego kryzysu.

– Notowany obecnie spadek eksportu żywności będzie przejściowy i już wkrótce żywność może być bardzo poszukiwanym towarem na rynkach międzynarodowych – mówi „Rzeczpospolitej" Michał Koleśnikow, ekonomista PKO BP. Dostawy wymagają jednak utrzymania ciągłości dostaw w łańcuchu produkcji, co jest teraz sporym zmartwieniem producentów.

Utrzymanie dostaw energii czy surowców w warunkach siły wyższej wymaga pomocy państwa – które do tego się nie pali. Jak pisaliśmy w poniedziałek, najwięksi producenci ani nie mogą się doprosić o realne wpisanie na listę infrastruktury krytycznej. Czwartek przyniósł jednak lepsze informacje, na prośbę branży minister rozwoju powołała właśnie pełnomocnika ds. utrzymania ciągłości łańcucha dostaw żywności. Taka osoba jest potrzebna – argumentują producenci – bo pojawiają się problemy, gdy trzeba działać szybko, np. groźba wstrzymania produkcji w zakładzie wytwarzającym łatwo psującą się żywność, jak mleko czy mięso.

– Powinniśmy dziś mobilizować zasoby do utrzymania produkcji żywności w Polsce, to sektor o strategicznym znaczeniu. Ograniczenie podaży żywności zwykle przynosi podwyżki jej cen – mówi Koleśnikow. Jego zdaniem pilnie trzeba zapewnić obsadę pracowników w zakładach spożywczych, transporcie, w magazynach i sprzedaży. Pomogłyby ułatwienia w rekrutacji, zwłaszcza pracowników gastronomii czy hoteli, którzy ostatnio masowo tracili pracę. To się nie uda bez mobilizacji rządu i samorządów.

Zostajemy w tyle

Inne kraje już stworzyły narzędzia do wspierania eksporterów. We wtorek na forum stowarzyszenia izb europejskich Czesi poinformowali, że na potrzeby zawirowania gospodarki z powodu pandemii tworzą wspólnie ze swoim rządem platformę dla eksporterów. – To bardzo prosty system, w którym można zgłosić albo zapotrzebowanie, albo ofertę. Włosi chcą taką platformę uruchomić w przyszłym tygodniu. W Polsce tego nie znalazłam, a to potrzebne narzędzie pomocy firmom – mówi Monika Sasiak, zastępca dyrektora współpracy międzynarodowej w KIG.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA