fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł spożywczy

Gastronomia nie chce czekać do 29 maja

Restauracja
Fotorzepa, Robert Gardziński
Zapowiedź częściowego otwarcia sektora po wielu miesiącach to dla firm za mało. Naciskają na obiecane dofinansowanie posiłków dla pracowników.

Sektor podkreśla, że ponad pół roku lockdownu doprowadziło wiele firm na skraj bankructwa. Zapowiedziane odmrożenie, które ma nastąpić 29 maja, jest niewystarczające. - Ograniczone funkcjonowanie naszego sektora nie zmieni istotnie naszej sytuacji i nie pozwoli na odbudowanie branży gastronomicznej. Kolejne podmioty będą padały - czytamy w apelu sektora do premiera.

Firmy podkreślają, że ratunkiem, który wygeneruje dodatkowe środki oraz przyczyni się do realnego wsparcia, będzie obiecana w kwietniu przez premiera Mateusza Morawieckiego zmiana przepisów dotyczących dofinansowania posiłków pracowniczych przez pracodawców.

- Obiecał Pan zwiększenie możliwości takiego dofinansowania do 400 zł miesięcznie na osobę. Firmy, które sfinansują posiłki do takiej kwoty nie będą płacić PIT i składek ZUS. Rząd podkreślał, że w ten sposób więcej firm będzie finansować posiłki swoim pracownikom, co w sposób bezpośredni i istotny wesprze branżę gastronomiczną - czytamy w apelu.

Wprowadzenie zwolnionych z PIT i ZUS bonów o wartości 560 zł miesięcznie na posiłki dla pracowników – finansowanych dobrowolnie przez pracodawcę – już w pierwszym roku obowiązywania wpłaty z tytułu VAT i CIT mogłyby wynieść prawie 500 mln zł, a w 2025 roku przekroczyłyby 1 mld zł. Wprowadzenie zwolnionych z PIT i ZUS bonów o wartości 560 zł miesięcznie na posiłki dla pracowników – dobrowolnie finansowanych przez pracodawcę – to ponadto 7,6 mld zł dodatkowo w PKB, 100 tys. nowych miejsc pracy oraz 560 mln zł przychodów rocznie i 7 tys. nowych miejsc pracy w rolnictwie. Z kolei wzrost obrotów gastronomii o 4,1 mld zł rocznie.

- Chociaż jesteśmy doskonale przygotowani do wypełnienia reżimu sanitarnego, to od miesięcy mamy ograniczone możliwości i ratujemy się sprzedażą na wynos. Pomoc, jaką uzyskaliśmy od państwa, jest minimalna i daleko niewystarczająca - mówi Joanna Kowalska, współwłaścicielka Wege-Wek. - Dofinansowanie pracodawców do posiłków pracowniczych jest bardzo ważnym elementem – dotychczas udało się nam przetrwać także dzięki takim kilku zleceniom - dodaje.

- Potrzebujemy rozwiązań systemowych, które wesprą gastronomię na dłuższy czas – aby branża mogła odpracować i spłacić długi powstałe w wyniku ponad rocznego lockdownu. Takie pomysły są już wprowadzone w innych krajach, np. na Słowacji i polski rząd nie może zwlekać - mówi Adam Chrząstowski, dyrektor kulinarny Hotel Arłamów. - To są kwestie najpilniejsze – od decyzji rządu zależy nasze być albo nie być. Zwłaszcza że to przecież pracodawcy zapłacą za posiłki pracowników i państwo nie musi dawać żadnych dotacji - dodaje.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA