fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Przemysł Obronny

Marynarze jeszcze poczekają na „Ślązaka"

ORP „Ślązak”
fot. Piotr B. Stareńczak / KFP
Kompromitująca kolejne rządy i inwestorów z MON odyseja najdłużej budowanego polskiego okrętu ORP Ślązak – znanego wcześniej jako korweta Gawron zapewne się szybko nie skończy – ostrzegają marynarze.

Nieoczekiwanie hamulcem okazały się zeszłoroczne przekształcenia własnościowe i turbulencje wywołane utworzeniem PGZ Stoczni Wojennej w miejsce pogrążonej w upadłości Stoczni Marynarki Wojennej w Gdyni.

O możliwości kolejnego opóźnienia w wdrażaniu do służby nowego patrolowca, który marynarze zaczęli już nazywać ORP „Nigdy" poinformował tym razem na łamach ostatniego wydania pisma „Bandera", zwierzchnik floty Inspektor Marynarki Wojennej wiceadmirał Jarosław Ziemiański.

- Będę się cieszył, jeśli „Ślązak" zasili szeregi polskiej Marynarki Wojennej do końca przyszłego roku – stwierdził dowódca Sił Morskich RP. Ubolewał, że termin oddania do służby oczekiwanego od kilkunastu lat patrolowca opóźnił się tym razem z powodu zmian własnościowych stoczni i związanego z tym „przemianowania firmy ze Stoczni Marynarki Wojennej na PGZ Stocznię Wojenną".

Najdroższa motorówka świata i obietnice

Wiceadmirał Ziemiański nie ma jednak wątpliwości że licencyjna jednostka - jeśli już „wejdzie do szeregu" będzie cenna dla MW: - Okręty tego typu służą w niemieckiej flocie wojennej. Ich zaletą jest – między innymi to, że z powodzeniem mogą wykonywać zadania praktycznie na wszystkich akwenach morskich – przekonuje wiceadmirał.

Podczas zeszłorocznego święta Marynarki Wojennej minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak obiecał definitywne zakończenie odysei dawnego Gawrona.

Budowany od niemal 18 lat i słynny już dzięki temu patrolowiec „ Ślazak" miał trafić do służby w marcu tego roku. Koszt jego budowy szacowany jest obecnie na 1,170 mld zł.

Umowa Inspektoratu Uzbrojenia MON podpisana w końcu czerwca 2018 z konsorcjum - Polską Grupą Zbrojeniową i PGZ Stocznią Wojenną w Gdyni zapowiadała intensywne testy okrętu. Sprawdzian techniczny rozpoczęły próby portowe i morskie – na koniec zaplanowano testy zdawczo-odbiorcze patrolowca, który w przypływie szczerości premier Donald Tusk nazwał kiedyś najdroższą motorówką świata.

Patrolowiec z potencjałem

ORP „Ślązak" budowany na niemieckiej licencji w myśl pierwotnych planów rządu Leszka Millera miał być korwetą wielozadaniową „Gawron" teraz z uszczuplonym i tańszym wyposażeniem ma być okrętem patrolowym.

Jednostka ma 95 m długości i 13 m szerokości oraz 1800 t wyporności. Może rozwijać prędkość około 30 węzłów i jest uzbrojona w 76-milimetrową armatę OTO Melara, dwa 30-milimetrowe działka Marlin - WS, cztery wyrzutnie pocisków przeciwlotniczych krótkiego zasięgu Grom oraz cztery wielkokalibrowe karabiny maszynowe 12,7 mm produkcji Zakładów Mechanicznych w Tarnowie. Za instalację na okręcie zintegrowanego, modułowego systemu walki odpowiada francusko -holenderska firma Thales, zaś kluczowe urządzenia do nawigacji wraz z sonarem Vanguard i zabezpieczonej kryptograficznie łączności dostarczyła gdyńska firma Enamor.

- W przyszłości, gdy pozwoli na to stan finansów, zbudowany w systemie modułowym okręt może być bez trudu dozbrajany w broń rakietową i torpedową – zapewniają eksperci. Przeznaczenie okrętu na razie zostało ograniczone stosownie do okrojonych, bojowych możliwości . Zadaniem ORP Ślązak będzie przede wszystkim patrolowanie i ochrona torów podejściowych do polskich portów oraz kontrola morskich szlaków żeglugowych w ramach sił NATO a także zwalczanie piractwa i terroryzmu morskiego.

Znikająca „Orka"

Nowy Inspektor Marynarki Wojennej w wywiadzie dla specjalistycznej „Bandery" przyznał, że to nie nawodne jednostki takie jak Ślązak są dziś największym problemem Sił Morskich RP. Wycofywane sukcesywnie ze służby przestarzałe okręty podwodne typu Kobben w nieodległej przyszłości uniemożliwią podtrzymywanie kompetencji i szkolenie załóg w trudnej specjalności. Ogromne koszty w pozyskaniu podwodnej broni nowej generacji i wyzwania technologiczne ( zdaniem wiceadmirała Ziemiańskiego budowa okrętu podwodnego odpowiada stopniem skomplikowania konstruowaniu promu kosmicznego) spowodowały, że perspektywa pozyskania jednostek podwodnych dla MW RP jest wciąż odległa.

Choć wiceadmirał, w nowym roku życzył marynarzem optymizmu , rada dowódcy dla czytelników „Bandery" była niezbyt porywająca: „doskonalmy się na takim sprzęcie jaki obecnie mamy".

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA