fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo i Sprawiedliwość

PiS chce ograć Banasia

Marian Banaś wycofał z kolegium NIK kandydatkę, którą sam wcześniej zgłosił, ale marszałek Elżbieta Witek i tak ją powołała
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Trwa cicha wojna, której celem ma być zablokowanie prezesa NIK.

Prof. Izabela Zawiślińska jest szefową podyplomowych studiów audytu, kontroli zarządczej i rachunkowości w SGH w Warszawie. Jest też egzaminatorem w Polskiej Izbie Biegłych Rewidentów. Ta nieznana szerzej specjalistka nieoczekiwanie znalazła się w środku wojny między prezesem NIK Marianem Banasiem a marszałek Sejmu Elżbietą Witek. Jej finałem może być rozstrzygnięcie, czy w raportach Izby znajdą się wątki niewygodne dla ministrów z PiS.

Kruchy konsensus

Spór toczy się o kształt kolegium Najwyższej Izby Kontroli, w którego skład powinni wchodzić prezes, wiceprezesi i dyrektor generalny oraz 14 członków. Tych ostatnich powołuje marszałek Sejmu na wniosek prezesa NIK. Innymi słowy, potrzebny jest konsensus między Banasiem a Witek.

Wydawało się, że on jest realny jeszcze na początku roku, gdy wpłynęły wnioski Banasia o powołanie dwóch nowych członkiń kolegium: dotychczasowej radcy prezesa NIK Marii Smereczyńskiej oraz właśnie prof. Zawiślińskiej. Nieoczekiwanie pod koniec kwietnia, podczas posiedzenia sejmowej Komisji ds. Kontroli Państwowej, która miała zaopiniować kandydatury, posłowie usłyszeli, że Banaś wycofuje zgłoszenie Zawiślińskiej. – Byliśmy kompletnie zaskoczeni – relacjonuje nam wiceszef komisji Jan Łopata z PSL.

Pracownicy NIK i Kancelarii Sejmu zaczęli walkę na ekspertyzy prawne, która ciągnęła się przez dwa posiedzenia komisji. NIK przekonywała, że prezes może wycofać wniosek. Podobnie głosiła opinia konstytucjonalisty prof. Ryszarda Piotrowskiego.

Biuro Analiz Sejmowych twierdziło, że prezes wniosku nie może wycofać, bo takiego działania nie przewiduje ustawa, a dyrektywa interpretacyjna zakazuje domniemywania kompetencji. Ostatecznie Witek przychyliła się do opinii sejmowych prawników i powołała obie kandydatki: Smereczyńską i prof. Zawiślińską.

Przeciąganie liny

Dlaczego Banaś chciał utrącić kandydaturę? Na to pytanie nie odpowiedziało nam biuro prasowe NIK. Zdaniem posła Jana Łopaty prezes mógł nabrać podejrzeń, że pani profesor będzie głosować przeciw niemu. – Tłem zawirowań jest próba uzyskania przez opcję rządzącą większości w kolegium NIK, organie, który ma duży wpływ na kształt ocen pokontrolnych – mówi poseł Łopata.

Kompetencje dotyczą m.in. kontroli budżetowych, które NIK przeprowadza co roku w ministerstwach. W ubiegłych latach można było się z nich np. dowiedzieć, że Kancelaria Premiera przeznaczyła 169,9 tys. na wizaż m.in. dla premier Beaty Szydło albo tego, że MSWiA zgubiło cztery szyfratory. Do wyników kontroli ministrowie zgłaszają zastrzeżenia, a jeśli kolegium NIK je przyjmie, nieprawidłowości nie znajdą się w raporcie.

I dzieje się tak właśnie teraz. Zazwyczaj kolegium rozpatrywało zastrzeżenia w maju, a najpóźniej w pierwszej połowie czerwca, co może być wytłumaczeniem sporu między Witek a Banasiem.

Problemy z członkami

Podobne napięcia zdarzały się też w przeszłości. Były polityk Platformy Obywatelskiej Krzysztof Kwiatkowski, który był prezesem NIK do 2019 roku, miał tak duży problem z ustalaniem kandydatur z PiS, że przez kilka miesięcy w kolegium nie było kworum. Jednak za czasów Kwiatkowskiego nie zdarzyło się, by kolegium zagłosowało wbrew prezesowi. A z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że obecnie się to już zdarza.

Powodem jest to, że w skład kolegium wchodzą niemal same osoby powołane za rządów PiS, jak m.in. Tomasz Sobecki, syn wpływowej byłej posłanki PiS z Torunia. Za trzymających stronę tej partii uchodzą wszyscy trzej wiceprezesi: byli posłowie PiS Marek Opioła i Tadeusz Dziuba oraz Małgorzata Motylow.

– Walka o kolegium jest zasadna też z tego względu, że ma ono obecnie jedynie 13 członków z 19, których wymaga ustawa. Wystarczy przekonać zaledwie siedmiu, by wygrać głosowanie i w praktyce ubezwłasnowolnić prezesa – mówi nasz informator, znający sytuację w NIK. – Mimo kontrowersji dotyczących Banasia, raczej trudno krytykować to, co robi w sprawie kolegium. To nie prezes ma największy wpływ na wyniki kontroli, lecz sam kontroler. Walka o niezależność kolegium to walka o niezależność kontroli – dodaje.

Wkrótce czeka nas kolejna odsłona tej zażartej wojny. We wrześniu mają wygasnąć kadencje aż czterech członków kolegium.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA