fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo dla Ciebie

15-lecie obowiązywania Karty praw podstawowych - konferencja w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich

Adobe Stock
Dzięki stosowaniu przez europejskie sądy Karty praw podstawowych można mieć nadzieję na zapewnienie praworządności.

Takie wnioski płyną z konferencji w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich zorganizowanej z okazji 15-lecia obowiązywania Karty praw podstawowych.

– Ostatnie lata pokazują, jak zmienia się pole ochrony praw człowieka w Polsce. To efekt kryzysu rządów prawa. W tych warunkach szczególnego znaczenia nabiera art. 91 Konstytucji RP przewidujący – w razie kolizji norm – pierwszeństwo ustawodawstwa unijnego nad krajowym – mówił zastępca RPO Stanisław Trociuk. Dowodem na poszukiwanie przez obywateli ochrony prawnej poza krajem jest liczba pytań sądów zadawanych TK: w 2014 r. było ich 80, w 2015 r. 135, w 2018 r., już po przejęciu władzy w TK przez nowych sędziów, jedynie 18, a w tym roku zaledwie 6. A zarazem 31 pytań do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

– To znaczy, że wyszliśmy z ram krajowych i szukamy pomocy w instytucjach europejskich. To symptom czasów, w których żyjemy – podsumował Trociuk.

RPO Adam Bodnar wskazywał, że Karta funkcjonowała już w UE, gdy do niej przystępowaliśmy, jako tzw. miękkie prawo. Zaczęliśmy ją poznawać podczas negocjacji traktatu lizbońskiego, gdy powstał też protokół brytyjski, w którym dystansowano się od części praw socjalnych z Karty. Polska miała zastrzeżenia ideologiczne – w kwestii aborcji, eutanazji oraz związków partnerskich. – Mimo że formalnie negocjatorzy nie mieli mandatu do takich wyłączeń – zauważył prof. Mirosław Wyrzykowski, sędzia TK w stanie spoczynku.

Najważniejsze, że Karta obowiązuje kraje UE od 2009 r. i może być podstawą oceny przestrzegania prawa w krajach członkowskich.

– Tak się stało w portugalskiej sprawie z TSUE, tak też będzie w sprawie o praworządność w Polsce. Dzięki Karcie TSUE mógł wydać w październiku 2018 r. postanowienie zabezpieczające w sprawie ustawy o Sądzie Najwyższym – wskazał Adam Bodnar.

Ambasador UE w Warszawie Marek Prawda powtórzył to, co mówił już wiceszef Komisji Europejskiej Jyrki Katainen: bez zapewnienia praworządności nie będzie funduszy unijnych. Ambasador uważa, że Karta pokazuje naturalną ewolucję UE – od wspólnoty gospodarczej do wspólnoty wartości. Apelował, by w kryzysie dostrzec szansę na poprawę Unii i formować własne idee.

– Nie grożą nam żadne exity, lecz słabnące zainteresowanie regionem i wzrost chętnych do jazdy na gapę, bez okazywania europejskiej solidarności i miłosierdzia. Alternatywą nie jest Europa narodów, lecz suwerenność narodowych szowinizmów – mówił ambasador.

Zbliżające się wybory do Parlamentu Europejskiego uznał za „najbardziej europejskie z dotychczasowych". – Już wiemy, że UE może być „śmiertelna", co do niedawna nie było oczywiste. A młode pokolenie może nie doceniać emocjonalnie jej znaczenia – stwierdził.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA