fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Prawo autorskie

Dyrektywa o prawach autorskich przyjęta. Tułodziecki: internet bez kontroli jest fikcją

123rf
- W Dyrektywie autorskiej nie chodzi o ograniczenie wolności obiegu informacji lecz o możliwość zaprzestania naruszeń prawa autorskiego – mówi Oskar Tułodziecki, partner K&L Gates Jamka, Stowarzyszenie Kreatywna Polska.

- Platforma Obywatelska nie zgadzała się na 13 artykuł dyrektywy o prawie autorskim. Chciała jego wykreślenia i argumentowała, że automatyczne filtrowanie oznacza prewencyjną cenzurę treści, które umieszczają użytkownicy w Internecie. Co pan na to?

Czytaj także: Wydawcy i autorzy górą. PE za dyrektywą o prawach autorskich

- Żadne z planowanych rozwiązania nie jest cenzurą. Chodzi tylko i wyłącznie o ochronę praw autorskich wobec działań platform udostępniających utwory. Na gruncie obecnych przepisów można platformom cyfrowym wysyłać zawiadomienie o naruszeniu praw i czekać (krócej lub dłużej) na usunięcie danych treści. Po usunięciu te same treści mogą pojawić się na tej samej platformie cyfrowej wielokrotnie, pochodząc od jednego lub większej liczby użytkowników. Autorzy, producenci i wydawcy muszą bez końca śledzić wszystkie serwisy i wyłapywać naruszenia praw, po czym te same pliki zawierające utwory pojawiają się w tych samych serwisach, czasem nawet po kilku minutach. Chodzi więc tylko o to, aby po jednym zawiadomieniu dany serwis internetowy usuwał wskazane treści również w przyszłości. To nie jest żadna cenzura, lecz zracjonalizowanie współpracy i ochronę cudzej własności. Nie chodzi o ograniczenie wolności obiegu informacji, lecz o możliwość zaprzestania naruszeń prawa autorskiego. Nazywanie tego cenzurą jest nieporozumieniem.

– Po co takie mocne słowa? Jakie za nimi kryją się interesy?

- Istnieje konflikt pomiędzy autorami, producentami i wydawcami a firmami prowadzącymi duże i małe serwisy internetowe, których przedmiotem działalności jest udostępnianie cudzych treści, głównie filmów, muzyki czy książek. W interesie przemysłu internetowego jest niczym nieograniczona ekspansja i możliwość wykorzystywania cudzych danych osobowych, zachowań oraz treści chronionych przez prawo. Próby uporządkowania tej sfery nazywają cenzurą. W interesie autorów i wydawców jest natomiast powstrzymanie naruszeń prawa na masową skalę. Chcą chronić swą własność, własność intelektualną. Istotnie, jest to sprzeczność i powinien interweniować ustawodawca.

- Czy to kompromis w sam raz?

- Insertujące jest również to, że kilka środowisk w Europie, w tym filmowcy i branża muzyczna uznało, iż kompromis poszedł zbyt daleko. Dodajmy, że są podstawy do takiej konkluzji. Nie popierają już art. 13 Dyrektywy, przyjmując, że obecnie obowiązujące prawo wsparte dorobkiem orzeczniczym TSUE zapewnia lepszy poziom ochrony.

– Jednak narracja wolnościowa: internet bez kontroli jest nośna. Uwierzyliśmy, że może być wolność bez granic?

- Internet bez kontroli jest fikcją. Internet daje się z powodzeniem wykorzystywać do bezpiecznej działalności bankowej, składania PIT-ów, sprawozdań finansowych, robienia zakupów i wielu innych działań. Zostały wprowadzone odpowiednie regulacje prawne, aby Internet ułatwiał nam życie, będąc wygodnym i w miarę bezpiecznym narzędziem komunikacji między ludźmi. Dzięki Internetowi możemy zajrzeć do KRS-u spółek lub ksiąg wieczystych bez wychodzenia z domu. Internet bez kontroli to bezkarne obrażanie innych, planowanie i dokonywanie przestępstw, nielegalny hazard i naruszanie cudzych praw autorskich. Internet potrzebuje prawa tak samo, jak każda inna dziedzina działalności człowieka. Prawo autorskie w Internecie potrzebuje nowych regulacji.

- Nie zagrażają proponowane rygory wolności?

- Rzadko się o tym mówi o tym, że respektowanie własności ma skutki w sferze wolności. Nawet w świecie tradycyjnym formalna wolność bez własności bywa iluzoryczna. Podobnie jest z twórcami. Twórca jest wtedy wolny, gdy owoce twórczości może sprzedać na wolnym rynku, nie patrząc na dotacje, granty czy sponsorów. To jest prawdziwa wolność słowa. O tym aspekcie wolności słowa i wolności kultury niestety wcale się nie rozmawia.

Rozmawiał Marek Domagalski.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA