fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Praca

W czasie pandemii pracownicy rzadziej skarżą się na pracodawców

pexels.com
Chociaż trudna sytuacja wielu firm odbija się także na ich załodze, to Państwowa Inspekcja Pracy zarejestrowała w ostatnich czterech miesiącach mniej zgłoszeń nieuczciwych praktyk wobec pracowników niż rok wcześniej.

– W dobie kryzysu gospodarczego plan kwartalny zwiększają mi o jedną trzecią! – narzeka pracownik dużego banku na forum popularnego portalu z opiniami o pracodawcach, GoWork. – Raz było lepiej, drugi raz gorzej, ale to co, dzieje się w tej chwili, w dobie Covid-19 przekracza wszelkie normy – skarży się tam pracownik firmy produkcyjnej, a z kolei specjalista w jednej z firm pożyczkowych krytykuje pracodawcę, za to że „zwolnił wielu pracowników podczas pandemii, miał ich gdzieś i to czy mają, za co żyć".

Adam Kosieradzki, prezes GoWork, twierdzi, że w czasie pandemii liczba zamieszczanych na portalu opinii rosła niekiedy o 200 proc. względem podobnego okresu ubiegłego roku. Przybyło też negatywnych komentarzy.

Problemy z wypłatami

– Pracownicy często zostali pozbawieni pracy, wypowiedzenie przekazywano im listownie, a wyjaśnienie – telefonicznie. Dlatego wiele osób zadawało pytanie, jakie pracodawca ma prawa, jak są chronieni pracownicy, co mogą w danej sytuacji zrobić. Odnotowaliśmy zdecydowany wzrost negatywnych emocji wśród osób, które znalazły się w podobnej sytuacji i dzieliły się wzajemnymi doświadczeniami – przyznaje Kosieradzki.

Jednak według danych Państwowej Inspekcji Pracy, nasilenie negatywnych emocji wobec pracodawców nie przełożyło się na razie na wzrost liczby skarg pracowników. W ciągu czterech pierwszych miesięcy pandemii (od początku marca do końca czerwca) zarejestrowano ich 17,7 tys., czyli o 6 proc. mniej niż rok wcześniej – wynika z informacji, które „Rzeczpospolita" uzyskała z Biura Informacji Głównego Inspektoratu Pracy (GIP).

Zwiększonej liczby skarg nie notuje też w czasie pandemii Stowarzyszenie Stop Nieuczciwym Pracodawcom. – Zgłoszeń jest tyle samo co wcześniej, po trzy–cztery dziennie,l ecz zmieniła się ich tematyka – twierdzi Małgorzata Marczulewska, prezes stowarzyszenia. Dodaje, że większość zgłoszeń to prośby o konsultacje, np. na początku pandemii pracownicy dopytywali, czy pracodawca może ich z dnia na dzień przenieść na zdalną pracę. Potem przybyło zapytań dotyczących tarcz antykryzysowych, w tym wypłat postojowego i kwestii, czy i w jakich warunkach firma może obniżyć wynagrodzenie.

Zdarzało się, że pracodawca ścinał pensje, ale utrzymał dotychczasowy wymiar pracy, albo obniżka wynagrodzenia była zdecydowanie większa niż redukcja czasu pracy. Były też przypadki obniżek zmniejszających pensję do poziomu poniżej płacy minimalnej.

Również z danych GIP wynika, że najwięcej (prawie 8 tys.) skarg kierowanych w czasie pandemii do Państwowej Inspekcji Pracy dotyczyło tematu „Wynagrodzenia i inne świadczenia za pracę". Jednak w analogicznym okresie minionego roku takich skarg było o prawie 4 tys. więcej.

Nadużycie z niewiedzy

Według szefowej Stowarzyszenie Stop Nieuczciwym Pracodawcom ostatnio pracownicy często zgłaszają problemy związane z urlopami, na przykład sytuacje, gdy pracodawca cofa urlop albo odmawia udzielenia go. Stowarzyszenie współpracuje z kilkoma kancelariami prawnymi, które wydają opinie w zgłaszanych sprawach. Ich opinia i rozmowa z pracodawcą zazwyczaj wystarczają, by przekonać go do skorygowania nieprawidłowości. Zdaniem Małgorzaty Marczulewskiej, nie zawsze są one celowym, zamierzonym działaniem.

Ok. 30–40 proc. spraw wynika z niewiedzy pracodawców, z ich nieznajomości przepisów prawnych. Tak jest szczególnie w małych firmach, gdzie właściciel sam jest szefem kadr i finansów. Jednak sporo naruszeń ma miejsce w większych przedsiębiorstwach, które dobrze wiedzą, co robią.

Tak jak pracodawca, który po wybuchu pandemii skierował zespół pracowników na zdalną pracę, a po tygodniu zwolnił ich dyscyplinarnie za to, że nie stawili się do pracy. Po interwencji stowarzyszenia wycofał się z tej decyzji, tym bardziej że pracownicy mieli dowody m.in. w postacie e-maili, że wykonywali swoje obowiązki z domu. Jak twierdzi Małgorzata Marczulewska, zdecydowaną większość spraw udaje się rozstrzygnąć polubownie. Po interwencji stowarzyszenia pracodawcy zwykle szybko naprawiają nieprawidłowości. Nieliczne kończą się w sądzie; głównie te, które dotyczą problemów z wypłatą wynagrodzeń.

Na portalu GoWork głównymi tematami w dyskusjach użytkowników są teraz zmiany w firmie, które wywołała pandemia. – Najczęściej są to komentarze o obniżaniu pensji, skracaniu czasu pracy, zwolnieniach z powodu redukcji etatów, braku możliwości skorzystania z nadgodzin i nieprzestrzegania zasad bezpieczeństwa pracowników w czasie pandemii, w tym zbyt dużej liczby osób w miejscu pracy, braku środków do dezynfekcji, maseczek, czy rękawiczek – wylicza Adam Kosieradzki. Dodaje, że najwięcej skarg zgłaszają pracownicy dużych przedsiębiorstw, gdzie w open space'ach pracują duże grupy osób, w tym firm kurierskich, gastronomicznych i supermarketów.

Satysfakcja z pracy

Jednak nie tylko statystyki PIP, ale również badania pracowników nie wskazują, by pandemia obniżyła standardy zarządzania w firmach. W czerwcowym badaniu agencji zatrudnienia Randstad, odsetek Polaków zdecydowanie i raczej zadowolonych z obecnej pracy sięgnął 77 proc. i był to jeden z najwyższych wyników w ostatnich latach. Po części to efekt psychologiczny; w czasie kryzysu, gdy gwałtownie rośnie ryzyko utraty pracy, bardziej doceniamy to, że ją mamy. Ważnym czynnikiem były też rządowe tarcze antykryzysowe, które wielu firmom pomogły przetrwać okres lockdownu.

Jak twierdzi Monika Fedorczuk, ekspertka rynku pracy w Konfederacji Lewiatan, obok tarcz antykryzysowych duże znaczenie ma poczucie wspólnego zagrożenia w nowej dla wszystkich sytuacji. Jej zdaniem większość pracodawców i pracowników zdaje sobie dzisiaj sprawę, że tylko wspólnym wysiłkiem zdołają przetrwać kryzys pandemii.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA