fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Iran liczy na zniesienie sankcji

Teheran. Lutowe obchody rocznicy rewolucji islamskiej na placu Azadi (Wolności)
AFP
Wysyłając uran do Rosji, Teheran pragnie udowodnić, że wypełnia bez zarzutu porozumienie atomowe.

Jest to bardzo znaczący krok – ocenił amerykański sekretarz stanu John Kerry wiadomość o tym, że 11 ton wzbogaconego uranu znajduje się już w drodze do Rosji. Zostanie tam przerobiony na paliwo do reaktorów atomowych używanych w energetyce.

Tym samym Iran zgodnie z tzw. porozumieniem atomowym, zawartym w czerwcu tego roku, pozbywa się zapasów wzbogaconego uranu, co było jednym z podstawowych warunków doprowadzenia do końca negocjacji trwających bez mała dwie dekady.

Przekazanie uranu do przerobu oznacza, że nie zostanie on użyty do produkcji ładunków nuklearnych. Stąd zadowolenie Waszyngtonu, zasadniczego partnera Iranu w negocjacjach, w których uczestniczyło także kilka innych państw, w tym Rosja.

Niezwłoczna w zasadzie realizacja porozumienia przez irańskie władze oznacza, że już w najbliższym czasie zniesione mogą zostać niektóre sankcje nałożone na Iran w ostatnich latach przez ONZ, USA i UE. Miały skłonić Teheran do zaniechania rozbudowywanego od 2002 roku programu zmierzającego do konstrukcji ładunków nuklearnych. Przy czym środki ich przenoszenia o zasięgu do 2 tys. km Iran posiada od dawna. Jak się okazuje, sankcje okazały się skuteczne.

Od Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA) zależy obecnie, kiedy rozpocznie się proces stopniowego ich znoszenia. Może to nastąpić w chwili, gdy agencja oceni, że Iran zredukował ilość posiadanego uranu do tego stopnia, że nie będzie w stanie wyprodukować ładunku nuklearnego w czasie krótszym niż rok.

– Wszystko wskazuje na to, że pierwsze sankcje mogą zostać zniesione już pod koniec stycznia 2016 roku, a najprawdopodobniej przed rozpoczęciem pierwszej tury wyborów parlamentarnych w Iranie zapowiedzianej na koniec lutego – mówi „Rz" sir Richard Dalton, były ambasador Wielkiej Brytanii w Teheranie.

Jak się przypuszcza, zniesione może być embargo na import irańskiej ropy, a także cofnięte wykluczenie Iranu z międzynarodowego systemu bankowego SWIFT. To właśnie te sankcje przyczyniły się w decydującym stopniu do kryzysu irańskiej gospodarki w ostatnich trzech latach.

Problem jednak w tym, że otwarcie rynków zbytu dla irańskiej ropy nie jest w stanie znacząco poprawić finansów państwowych z uwagi na najniższą od ponad dekady cenę ropy. Mimo wszystko osłabienie sankcji może przynieść wymierne korzyści wyborcze kandydatom centrowym wspierającym linię polityczną prezydenta Hasana Rowhaniego, który uchodzi za architekta porozumienia atomowego.

Nie brak przy tym w Iranie sił, które starają się zdyskredytować znaczenie czerwcowego porozumienia. Nie jest jego zwolennikiem duchowy przywódca Ali Chamenei. Konserwatyści oraz przedstawiciele kół wojskowych starają się przekonać obywateli, że porozumienia nie należy interpretować jako bezwolnego podporządkowania się USA. Wystrzelenie irańskiej rakiety we wtorek w odległości zaledwie półtora kilometra od amerykańskiego lotniskowca w Zatoce Omańskiej jest bez wątpienia wyraźnym sygnałem skierowanym pod adresem USA.

– Jednak to nie z Teheranu płyną największe zagrożenia dla dalszej realizacji porozumienia atomowego, lecz z USA – twierdzi Richard Dalton. Republikanie zapowiadają wycofanie się z niego w chwili, gdyby udało im się opanować Biały Dom.

Zdominowany przez republikanów Kongres dał niedawno wyraz swojej ocenie Iranu, traktując to państwo na równi z Syrią, Irakiem i Sudanem przy wprowadzeniu restrykcji przy wjeździe do USA dla wszystkich, którzy w ostatnich pięciu latach przebywali na terenie jednego z tych krajów.

Wielką międzynarodową kampanię przeciwko porozumieniu prowadzi dyplomacja izraelska. Premier Beniamin Netanjahu jest zdania, że Iran otrzymał carte blanche do wejścia w posiadanie broni nuklearnej, czemu Izrael jest zdecydowany zapobiec także przy użyciu siły militarnej.

Iran nigdy nie przyznał się do planów militarnego wykorzystania programu atomowego. Innego zdania jest MAEA, która w opublikowanym w grudniu raporcie udowadnia, że Iran czynił przygotowania do konstrukcji ładunków nuklearnych, jednak przerwał je w 2009 roku. Wielu ekspertów, w tym Olli Heinonen, były szef inspektorów MAEA, podważa oficjalne ustalenia agencji, gdyż oparte są na próbkach dostarczonych jej ekspertom przez stronę irańską. Agencja zdobędzie większe możliwości kontroli dopiero w miarę realizowania porozumienia. W tej sprawie musi się jeszcze wypowiedzieć Mejlis, czyli irański parlament. Przy tym wielu ekspertów jest zdania, że Iran jest nadal gotów wyprodukować bombę w okresie roku.

Nadal nie wiadomo do końca, jaką ilość wzbogaconego uranu posiada Iran. Wypełniając porozumienie, powinien zredukować zapasy do najwyżej 300 kg.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA