fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

PiS ma coraz większe kłopoty w Sejmie

Zbigniew Ziobro i Ryszard Terlecki
Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Zamrożenie „piątki dla zwierząt" i wątpliwości co do prezydenckiego pomysłu dotyczącego aborcji. Sejmowa większość PiS będzie wkrótce ponownie testowana.

W klubie PiS coraz bardziej powszechna jest opinia, że sejmowa większość, którą przez kilka lat dysponował bez zakłóceń prezes PiS Jarosław Kaczyński, zaczyna być wystarczająca tylko do przyjmowania ustaw i podejmowania decyzji, które nie budzą żadnych kontrowersji i mają charakter administracyjny. Kolejnym testem po podziale w PiS na tle „piątki dla zwierząt" będzie pomysł prezydenta, który ma być korektą po decyzji Trybunału Konstytucyjnego o aborcji. Prezydent zaproponował już projekt ustawy, który – jak słyszymy – powstał w uzgodnieniu ze środowiskiem premiera Mateusza Morawieckiego. Prace w Sejmie nad propozycją, by przerywanie ciąży było możliwe w wypadku wad letalnych płodu, mają ruszyć szybko. O tym, że prezydent wyjdzie z własną propozycją, „Rzeczpospolita" pisała już w ubiegły czwartek.

Pytanie jednak, czy w Sejmie znajdzie się dla niej większość. Możliwe, że klub PiS podzieli się w tej sprawie. Szacunki wskazują, że przeciwko ustawie może się opowiedzieć kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt osób z klubu. Wtedy PiS musiałoby liczyć, podobnie jak w przypadku „piątki dla zwierząt", na wsparcie opozycji, np. części KO, Konfederacji czy PSL. Być może też parlament dokona w projekcie modyfikacji. – Wszyscy pamiętamy, jak prezydent Andrzej Duda cieszył się z orzeczenia TK. Wystarczyły protesty kobiet, by napisał ustawę, która, paradoksalnie, może się stać problemem dla PiS – przewiduje w rozmowie z „Rzeczpospolitą" wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski z PSL. U ludowców dyscypliny nie będzie, nigdy nie było jej zresztą w sprawach światopoglądowych. PSL chce, by to obowiązujący do czasu decyzji TK kompromis aborcyjny został wpisany do konstytucji. Swoje strategie wobec ustawy szykują też inne partie opozycyjne. W tym tygodniu ma się odbyć zaproponowane przez premiera Morawieckiego spotkanie na temat ustawy i propozycji prezydenta.

Lider PO Borys Budka stwierdził jednak, że takie rozmowy nie mogą się odbyć ponad głowami kobiet. – Nie będzie z nimi żadnych rozmów w tej kwestii. Dlaczego? Dlatego, że mają rozmawiać z polskimi kobietami, mają rozmawiać z wami, mają rozmawiać z tymi, którzy są na protestach – powiedział w sobotę Budka. Jak dodał, problem wywołał Jarosław Kaczyński i on ma go rozwiązać.

Czy na stole jest wariant opóźnienia publikacji wyroku TK, aż Sejm przegłosuje ustawę? – Wydaje się, że w stanie, w którym dziś jesteśmy, szef Rządowego Centrum Legislacji może podjąć decyzję o odsunięciu publikacji właśnie dlatego, że procedowana jest ustawa, która konsumuje jakoś wyrok – powiedziała w niedzielę Polsat News była wicepremier Jadwiga Emilewicz. Do tej pory politycy PiS – np. Krzysztof Sobolewski – sugerowali, że wyrok zostanie opublikowany.

Jednak po ostatnich kilku miesiącach prostego powrotu do sytuacji, w której sejmowa maszyna PiS działała gładko, już nie ma. W kuluarach Sejmu cały czas wracają zresztą pogłoski, że prędzej czy później PiS może mieć poważne kłopoty, bo z klubu w końcu odejdzie grupa posłów skupiona wokół byłego szefa resortu rolnictwa Jana Krzysztofa Ardanowskiego. Sytuację miało uspokoić zamrożenie „piątki dla zwierząt", która po senackich poprawkach nie trafi ponownie do Sejmu. PiS zapowiada jednak, że w ciągu kilkunastu dni do Sejmu trafi nowa wersja ustawy. O tym wspominał niedawno m.in. wiceminister rolnictwa Ryszard Bartosik. Nie ma jednak żadnej pewności, czy rzeczywiście tak się stanie, biorąc pod uwagę obecną, bardzo delikatną sytuację z sejmową większością. PiS musi się liczyć ze zdaniem prezydenta Andrzeja Dudy, który po pojawieniu się pierwszej wersji ustawy o ochronie zwierząt sygnalizował, że zostanie ona zawetowana.

W PiS można się spotkać z opinią, że wydarzenia w klubie w ostatnich miesiącach to efekt coraz większej centralizacji władzy i trybu podejmowania decyzji tylko na Nowogrodzkiej oraz braku reprezentacji we władzach partii i klubu posłów z ważnych grup w samym PiS.

Sztandarowym przykładem, do czego może prowadzić taka centralizacja – jak wynika z opinii, którą usłyszeliśmy w PiS – była właśnie źle przygotowana politycznie i komunikacyjnie „piątka dla zwierząt", przeciwko której ostatecznie głosowało 15 posłów z klubu PiS. Zostali zawieszeni, ale żadnych dalszych działań wobec nich nie podjęto.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA