Polityka

Rosja znów atakuje na Bałkanach

Skopje, 14 lipca: Macedończycy popierający zaproszenie kraju do rozmów o wstąpieniu do NATO
AFP
Państwa, które chcą wstąpić do NATO, muszą sobie najpierw poradzić z moskiewską ingerencją.

Za 300 tysięcy euro rosyjski miliarder greckiego pochodzenia próbował w Macedonii wywołać rozruchy przeciw porozumieniu z sąsiednią Grecją i rozpoczęciu rozmów z Sojuszem. Rosyjskich agentów wykryto też w Atenach, tradycyjnie życzliwych Moskwie.

– Nasz rząd otrzymał wiele sygnałów, że grecki biznesmen sympatyzujący z Rosją płacił za dokonywanie aktów przemocy – powiedział premier Macedonii Zoran Zaew portalowi BuzzFeed.

Gdzie jest Macedonia

17 czerwca ministrowie spraw zagranicznych ze Skopje i Aten podpisali porozumienie kończące 28-letni spór między obu krajami o nazwę Macedonii. Północ Grecji to prowincje mające w nazwie słowo „Macedonia". Sąsiad nazywający się tak samo i odwołujący się do tej samej, antycznej tradycji związanej z Aleksandrem Macedońskim wywołał zdenerwowanie. Z jego powodu Ateny blokowały macedońskie próby wstąpienia do NATO (jak też i UE).

Gdy ministrowie podpisali porozumienie w sprawie nazwy Macedonii (ma się nazywać Macedonia Północna), jej droga do sojuszu została otwarta. Wtedy wkroczyła Moskwa.

– Osoby, które potwierdziły otrzymanie przekazów pieniężnych, to grupa piłkarskich chuliganów związanych z kibicami piłkarskiego klubu Wardar (ze stolicy Skopje). Jeden z nich powiedział, że cała grupa dostała gotówkę od Sawwidi – poinformował Organized Crime and Corruption Reporting Project (OCCRP).

Część pieniędzy przemycono w gotówce przez granicę. Mieli je dostać również politycy, ale nikogo nie aresztowano.

Rozruchy wybuchły zaraz po podpisaniu porozumienia, 17 czerwca wieczorem. Około półtora tysiąca osób (część z koktajlami Mołotowa) zaatakowało siedzibę macedońskiego parlamentu. Jeden z przywódców protestu Janko Baczew wskoczył na policyjny transporter opancerzony, trzymając w ręku rosyjską flagę. Mimo że 70 proc. mieszkańców Macedonii nie chce zmiany nazwy kraju, to protesty nie zostały poparte przez społeczeństwo.

Grek przeciw Grecji

Tajemniczy Sawwidi, który miał przekazać pieniądze na zorganizowanie rozruchów, to jeden z najbogatszych rosyjskich biznesmenów. Z pochodzenia Grek Iwan Sawwidi (znany również jako Savvidis) urodził się w Gruzji, a swój majątek zdobył w Rostowie nad Donem, gdzie na początku XXI wieku za bezcen przejął ogromny koncern tytoniowy Donskoj tabak. W latach 2003–2011 był deputowanym Dumy z ramienia proputinowskiej Jednej Rosji.

Obecnie jego majątek szacowany jest na 2 miliardy dolarów, a sam Sawwidi wyprowadził się z Rosji do Grecji. – Jego biznesowe imperium zdominowało drugie co do wielkości miasto kraju Saloniki – twierdzi OCCRP. Mieszkając tam, Sawwidi cały czas jednak pozostaje członkiem rady ds. stosunków międzyetnicznych przy prezydencie Rosji.

Po drugiej strony granicy, w Macedonii jego kolega z Rostowa nad Donem Siergiej Samsonienko jest najbogatszym mieszkańcem republiki i właścicielem piłkarskiego klubu Wardar, którego ultrasi (zwani Komiti) za rosyjskie pieniądze manifestowali przeciw porozumieniu z Grecją. Samsonienko zdobył majątek, zakładając w Rostowie pierwszą internetową firmę bukmacherską Betcity.

W macedońskiej stolicy zaś mieszkał od 2006 roku i stał się największym deweloperem w Skopje. Jego miejscowi znajomi uważają, że „na Bałkany posłał go Putin". Ale od lata ubiegłego roku Samsonienko zaczął zwijać swój biznes, naciskany przez macedoński kontrwywiad.

W marcu 2016 roku został honorowym konsulem Rosji w macedońskiej Bitoli (na granicy z Grecją), obecnie jego tamtejsze biura zostały uznane za „bazę (rosyjskiego) wywiadu". 11 lipca – na kilka godzin przed zaproszeniem Macedonii przez sojusz do negocjacji o wstąpieniu – Grecja deportowała dwóch rosyjskich dyplomatów, a kolejnym dwóm zakazała wjazdu. Podobno interesowali się negocjacjami o zmianie nazwy sąsiedniego kraju.

Rosja bez strategii?

Macedonia i Grecja są kolejnymi krajami bałkańskimi, w których sprawy wewnętrzne ingeruje Moskwa. W 2016 roku Kreml chciał przeszkodzić Czarnogórze we wstąpieniu do sojuszu, próbując (wraz z serbskimi nacjonalistami) dokonać tam zamachu stanu. We wszystkich krajach poniósł porażkę.

– Nie ma możliwości, by Rosja realnie mogła zagrozić ewentualnemu wstąpieniu do UE byłym republikom Jugosławii. (...) Ale Rosja wydaje pieniądze, ryzykuje kolejne skandale, podrywa swoje stosunki z dość przyjaznymi państwami, jak Grecja, tylko po to, by wspierać marginalne ugrupowania niemające szans na zwycięstwo – podsumowuje analityk Bloomberga Leonid Berszadskij.

– Rosja nie ma długofalowej strategii na Bałkanach. Wykorzystuje po prostu okazję, by podstawić nogę Zachodowi – uważa z kolei amerykański badacz bułgarskiego pochodzenia Dmitar Beczew. ©?

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL