fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Jan Maria Jackowski: PSL jest bardziej proobywatelskie niż PO

Jan Maria Jackowski
rp.pl
Najlepiej byłoby, gdybyśmy byli w stanie po wyborach w październiku rządzić samodzielnie – mówi Jan Maria Jackowski, senator Prawa i Sprawiedliwości.

Prezes PiS ogłosił „jedynki'', wpuszczając wielu debiutantów na pierwsze miejsca list. Przede wszystkim zaskoczyło chyba wysłanie premiera Mateusza Morawieckiego do Katowic, okręgu, który nie jest zbyt liczny, za to trudny dla PiS.

Po pierwsze, wybory do Sejmu nie są takie jak wybory do Senatu czyli jednomandatowe. To są wybory proporcjonalne. Nie jest też tajemnicą, że cały Śląsk jest kluczem do rządzenia w Polsce, bo jako województwo jest drugi pod względem potencjału ludnościowego. Po trzecie, w ostatnich eurowyborach, wbrew oczekiwaniom, PiS osiągnęło ogromny sukces na Śląsku. Przypomnę, że zostało stamtąd wprowadzonych trzech eurodeputowanych, co nigdy wcześniej PiS się nie udało. Bardzo poważnie podchodzimy do problematyki śląskiej, bardzo poważnie zabiegamy o sprawy tego regionu i wystawiamy bardzo dobrego kandydata w Katowicach, czyli premiera Mateusza Morawieckiego. To jest prestiżowy okręg i jestem przekonany, że premier osiągnie świetny wynik. Pan premier także jest zresztą debiutantem, to będzie jego pierwsza kampania wyborcza do parlamentu. Ale jest politykiem z ogromnym doświadczeniem, ma także bardzo duże doświadczenie menedżerskie z okresu, kiedy kierował jednym z największych banków w Polsce. Jest to polityk, który często bywa na Śląsku i wypowiada się na tematy śląskie.

Czy PSL może być koalicjantem PiS po wyborach?

Pozostało ok. 90 dni do wyborów, a więc czasu dużo nie ma. Przygotowujemy się do każdego wariantu. Chcemy wygrać te wybory i bardzo jesteśmy zdeterminowani, żeby walczyć o zwycięstwo. Wiemy, że opozycja też jest zdeterminowana, żeby osiągnąć jak najlepszy wynik, ale tak naprawdę to Polacy zadecydują, komu powierzyć władzę. Wszystko na to wskazuje i z analizy sondaży wynika, że PiS będzie w stanie rządzić samodzielnie po tych wyborach parlamentarnych. Dopiero więc kiedy będziemy znali wyniki wyborów, będę mógł miarodajnie odpowiedzieć.

Przecież jeżeli np. SLD osiągnąłby świetny wynik, to raczej nie rozważalibyście z nimi koalicji. A z PSL?

Poruszam się na gruncie faktów, trudno gdybać, „co by było gdyby". Poczekajmy 90 dni.

Co jest dla PiS lepsze: jedna wielka koalicja opozycyjna, która już pewnie nie powstanie, czy koalicja PO–PSL?

Patrzę od strony wyborcy; jeżeli jest to wyborca, który chce związków partnerskich, ma zaś np. w koalicji konserwatystów i głosuje na kandydata lewicowego, a zostaje wybrany ten konserwatywny, bo taka jest ordynacja wyborcza, to taki wyborca jest niepocieszony. Dlatego Koalicja Europejska w jednym froncie nie jest w stanie zmobilizować tak szerokiego kręgu, jaki merytorycznie występuje w opozycji. Masz takie poglądy, to głosujesz na taką listę, masz inne poglądy, to głosujesz na inną.

Ale system D'Hondta przeszkadza w takim liczeniu.

Przeszkadza. Ale dzisiaj słuchałem w jednej z rozgłośni radiowych rzecznika PO Jana Grabca, który był pytany przez dziennikarkę prowadzącą, czy rozmowy między PSL a PO rozbiły się o to, że po wyborach miałby być wspólny klub w Sejmie. PSL uważa, że powinien to być oddzielny klub. Proszę zauważyć, że PSL jest bardziej proobywatelskie w tej sprawie. Bo jak ma się w jednym klubie polityków od Sasa do Lasa i ludzi o zupełnie różnych poglądach, to nie można ustalić wspólnego stanowiska w kluczowych i drażliwych społecznie kwestiach. Jeżeli te kluby byłyby oddzielne, to wtedy każdy może prezentować swoje stanowisko.

Tu był opór ze strony PO. A co jest dla nas lepsze? Raz już wygraliśmy z Koalicją Europejską, i to w wyborach, w których wydawało się, że PiS stoi na przegranej pozycji. Podkreślano, że to są wybory europejskie, a opozycja zawsze wybijała na pierwszy plan swoją europejskość, zarzucając nam w fake newsach, że chcemy Polskę wyprowadzić z Unii. Dopiero przewodniczący Juncker musiał tłumaczyć opozycji, że wcale tak nie jest, nawet rząd PiS tego nie uczyni. Więc odpowiedź na to pytanie sama się nasuwa: raz już wygraliśmy, dla nas najlepiej byłoby, gdybyśmy byli w stanie po wyborach w październiku rządzić samodzielnie.

Kiedy PiS pokaże listy do Senatu?

Wiem, że w tej sprawie trwają procedury, i jak stosowne decyzje zapadną...

Ale tak mniej więcej kiedy?

Najpóźniej pan prezydent musi ogłosić termin wyborów 12 czy 13 sierpnia i wtedy jest odpalany kalendarz, czyli mamy niecały miesiąc. Przestrzeń czasowa nie jest więc taka niedookreślona, że to może być wrzesień. W tej chwili trwa dyskusja i trwają wewnętrzne procedury.

Czy liczy się pan z tym, że może się panu zmienić okręg wyborczy?

Pracuję w subregionie ciechanowskim i złożyłem deklarację, że chcę kandydować z tego subregionu, z którego już od ośmiu lat jestem senatorem.

—współpraca Karol Ikonowicz

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA