fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Jak uszczelnić KPO i monitorować wydawanie unijnych funduszy?

Mateusz Morawiecki
Mateusz Morawiecki przekonywał posłów, że fundusz odbudowy jest wielką szansą dla Polski
PAP/ Rafał Guz
Michał Kolanko
Zuzanna Dąbrowska
Po głosowaniu o zasobach własnych kluczowe stanie się teraz wdrożenie systemu monitorowania wydawania unijnych funduszy.

Po tygodniach politycznego napięcia Sejm zajął się we wtorek ratyfikacją decyzji UE o poszerzeniu zasobów własnych, co w praktyce umożliwia stworzenie Europejskiego Funduszu Odbudowy.

Ale to nie koniec dyskusji wokół Krajowego Planu Odbudowy. Kluczowa staje się teraz kwestia jego wykonania oraz monitorowania tego wykonania. Pierwsze pieniądze mają trafić do Polski już w tym roku.

Jak wynika z informacji „Rzeczpospolitej", PiS planuje, że w lipcu lub na początku sierpnia do Sejmu trafi ustawa wdrożeniowa KPO. Po jej przyjęciu zostanie powołany komitet monitorujący, który na wniosek Lewicy został poszerzony m.in. o związki zawodowe. Liczne uwagi w tej sprawie mieli też samorządowcy.

– Dobrze, że rząd uwzględnił nasz postulat utworzenia komitetu monitorującego wdrażanie KPO. Domagamy się jednak, by rząd przedstawił konkretną propozycję kształtu takiego komitetu oraz trybu jego pracy. Oraz by oprócz komitetu powstały – z udziałem przedstawicieli samorządów – podkomitety przy poszczególnych resortach lub rządowych agencjach odpowiedzialnych za podział środków z KPO w poszczególnych obszarach – mówi nam prezydent Wrocławia Jacek Sutryk.

Obawy samorządowców

Polska może liczyć z Funduszu Odbudowy na ponad 23 miliardy euro w formie dotacji i ponad 34 miliardy w formie pożyczek. Pożyczkę zaciąga rząd. Samorządy obawiają się, że środki dla tych, które nie są związane z obecną władzą będą udzielane właśnie w formie kredytów, a to oznaczałoby, że samorządy same w dłuższej perspektywie musiałyby finansować inwestycje, podczas gdy samorządy związane z PiS i instytucje państwowe oraz spółki Skarbu Państwa – dostawałyby dotacje. – Oczekujemy grantów, a nie pożyczek – podkreśla prezydent Jacek Sutryk.

I dodaje, że oczekiwania samorządów są większe niż te zapisane w planie.

– Domagamy się, by 40 proc. środków zapisanych w KPO – a nie, jak deklaruje rząd, 30 proc. – trafiło do samorządów – mówi Sutryk. – Dzieleniem tych pieniędzy powinny zająć się samorządowe instytucje, które mają w tym doświadczenie, np. ZIT-y – dodaje.

Czy obawy samorządowców są uzasadnione? Wiele zależy od przyjętych w parlamencie rozwiązań.

– Nawet jeśli zapiszemy, że 30 czy 40 proc. jest dla samorządów, to jeszcze jest pytanie o to, jaki jest tryb podziału tych środków – uważa senator KO Marek Borowski. – Borowski zwraca też uwagę, że nawet jeśli środki dla samorządów będą pochodziły z części „pożyczkowej", to wcale pożyczką być nie muszą. Te pieniądze rząd pożycza w Unii Europejskiej, a Unia kredyt zaciąga na rynku. Zdaniem senatora i byłego ministra finansów nie ma obowiązku, żeby rząd pożyczone w ten sposób pieniądze – „odpożyczał" dalej gminom. Może je przekazać w formie dotacji, a spłacać później z budżetu. – Samorządowcy nic o takiej możliwości nie wiedzą, bo rząd nic nie powiedział – twierdzi Borowski.

– A przecież pożyczanie pieniędzy przez samorządy jest mocno w prawie ograniczone, więc gdyby rząd chciał im udzielać kredytów, potrzebne by były zmiany prawne – dodaje.

Samorządowcy widzą też inne zagrożenia, jeśli chodzi o pożyczki. We wtorek prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski mówił, że dalsze zadłużanie samorządów może być pretekstem do wprowadzenia komisarzy. – O to idzie dzisiaj tak naprawdę walka polityczna – mówił Trzaskowski.

Ciągłe oskarżenia

Ostatnie tygodnie to czas wzajemnych ataków i krytyki, głównie na linii KO–Lewica. Padły ostre słowa – jeszcze we wtorek. – Doszło do wielkiej zdrady polskich samorządów i ludzi, jeżeli chodzi o zakres KPO. Wy to zrobiliście razem

z PiS-em, droga Lewico! – grzmiał z sejmowej trybuny szef Klubu KO Cezary Tomczyk. Politycy Lewicy mówili – jak szef klubu Krzysztof Gawkowski – o odpowiedzialności za państwo. I kontrowali, że KO przespała czas na zgłoszenie uwag do KPO.

Wśród polityków opozycji panuje przekonanie, że awantura mocno zaszkodziła współpracy. I potrzeba będzie dużo czasu, by naprawić sytuację.

– Jestem zdumiony, że to poszło w tak złą stronę – szczerze przyznał w rozmowie z TVN24 Grzegorz Schetyna.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA