fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Mesko SA, zakłady o strategicznym znaczeniu, mają wielkie poślizgi?

Jacek Sasin
Zakłady Mesko SA nadzoruje minister aktywów państwowych Jacek Sasin
Fotorzepa, Robert Gardziński
– To kluczowa sprawa z punktu widzenia bezpieczeństwa Polski – mówi senator KO Krzysztof Brejza, który złożył zawiadomienie do prokuratury w sprawie Mesko SA. Jest parlamentarzystą znanym z wielu interwencji poselskich i senatorskich. M.in. ujawnił wysokość nagród dla członków rządu Beaty Szydło.

Mesko to posiadający niemal stuletnią tradycję producent amunicji i rakiet, zaopatrujący polskie siły zbrojne.

Zawiadomienie do prokuratury senator złożył w połowie marca. Dotyczy ono dwóch projektów realizowanych przez Mesko, noszących nazwy 44,7 i 400.

Kontrowersyjny zakup

Pierwszy realizowany jest w trybie tzw. podstawowego interesu bezpieczeństwa państwa. Zdaniem senatora w 2017 r. Mesko, realizując ten projekt, kupiło za granicą urządzenia do produkcji amunicji i prochu, płacąc za nie 2 mln euro, czyli według dzisiejszego kursu 9 mln zł. „Większość z tych maszyn składowana jest w nieodpowiednich warunkach w jednym z magazynów i de facto niszczeje" – pisze senator w zawiadomieniu do prokuratury. Jego zdaniem „na skutek zaniedbań i opóźnień w realizacji inwestycji modernizacyjnych w zakładzie nie doszło do ich uruchomienia i wykorzystania", w związku z czym urządzenia straciły już gwarancję.

Brejza wysłał też pismo do wicepremiera ds. bezpieczeństwa Jarosława Kaczyńskiego. Tam warunki składowania kosztownych maszyn nazywa „skandalicznymi".

Co na to Mesko? Zdaniem firmy zarzuty Brejzy nie mają potwierdzenia w faktach. „Maszyny przechowywane są w odpowiednich warunkach magazynowych, zgodnie ze wskazaniami dostawców, a ich stan techniczny nie ulega z tego powodu pogorszeniu" – informuje nas dział marketingu Mesko. „Zadanie to nie zostało zakończone. Spółka podejmuje starania, aby inwestycja została jak najszybciej dokończona, a gwarancja na wymienione maszyny odnowiona" – dodaje.

Opóźniony projekt

Na tym zarzuty senatora się nie kończą. W piśmie do prokuratury opisuje też losy projektu 400, który zakładał odbudowę fabryki prochu w Pionkach i przy okazji zwiększenie kompetencji firmy w dziedzinie technologii rakietowych i amunicji. – Ten projekt był jednym z priorytetów zbrojeniowych rządu, a najważniejsi politycy dowodzili jego znaczenia dla obronności – mówi polityk. Przypomina, że inwestycję zapowiedział w 2018 r. premier Mateusz Morawiecki, a jej wartość wynosi 436,6 mln zł, w tym 400 mln ze środków Skarbu Państwa.

Jak realizacja wygląda w praktyce? Zdaniem Brejzy nie najlepiej. „Według moich ustaleń w 2020 roku nie wykonano żadnego z zakładanych zadań" – pisze w odniesieniu do każdej części projektu, zakładających zwiększenie możliwości produkcji prochów, amunicji i rakiet.

„Wszystkie działania prowadzone w ramach Projektu 400 są realizowane równolegle, wieloetapowo, a ich zaawansowanie jest na różnym poziomie. Niektóre zadania, np. dotyczące uruchomienia przetargów, zostały przesunięte w czasie m.in. z uwagi na Covid-19" – odpowiada Mesko. Dodaje, że biznesplan nie mógł uwzględniać pandemii, jednak realizacja projektu w zakładanym terminie jest możliwa, a spółka nie wnioskowała o zmianę biznesplanu.

Zdaniem senatora sytuacją w zakładach powinien zająć się komitet ds. bezpieczeństwa, któremu przewodniczy Jarosław Kaczyński. Zbrojeniówkę, w tym Mesko, od marca bezpośrednio nadzoruje minister aktywów Jacek Sasin. Jego resort nie odpowiedział na nasze pytania.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA