fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Koniec ery Castro na Kubie. Ale nie komunizmu

Stara Hawana
Na końcu rządów Castro kraj boryka się z postępującą inflacją oraz brakiem żywności i leków. Na zdjęciu: Stara Hawana
AFP
Odchodzę – oznajmił podczas kongresu Partii Komunistycznej Raul Castro. 60-letnie rządy braci na Kubie dobiegły końca.

Korespondencja z Nowego Jorku

Ustąpienie Raula Castro, brata legendarnego rewolucjonisty Fidela Castro, ze stanowiska sekretarza generalnego Partii Komunistycznej nie jest zaskoczeniem. Już trzy lata temu zapowiadał, że zrobi to w 2021 r., by oddać władze w ręce młodszego pokolenia. – To ludzie pełni entuzjazmu i antyimperialistycznego ducha – powiedział podczas wystąpienia w miniony weekend na ósmym kongresie partii.

W 2018 r., po dwóch kadencjach na stanowisku prezydenta, Raul Castro przekazał ten urząd Miguelowi Diaz-Canel Bermudezowi, który ma też przejąć stanowisko sekretarza generalnego – najbardziej wpływowy urząd we władzach Kuby.

Komunizm pozostanie

Zmiany te nie tylko oznaczają zakończenie trwających od 1959 r. rządów braci Castro – najpierw Fidela, który przejął przywództwo po obaleniu wspieranego przez Stany Zjednoczone dyktatora Fulgencia Batisty, a potem Raula. To też symboliczny kres rządów generacji kubańskich rewolucjonistów, którzy przejęli władzę sześć dekad temu. Jednak to nie koniec ery komunizmu na Kubie.

Eksperci spodziewają się, że Raul Castro nadal będzie miał dużo do powiedzenia. – Nadal będzie miał wpływy, tak jak Deng Xiaoping w Chinach, po tym jak odszedł od władzy – powiedział Carlos Alzugaray, członek partii i były dyplomata rządu kubańskiego, dodając, że Castro będzie mógł wypowiadać się w ważnych sprawach takich jak stosunki ze Stanami Zjednoczonymi czy w kwestiach gospodarczych.

Raul Castro postrzegany jest jako bardziej pragmatyczny przywódca niż jego brat oraz bardziej skłonny do odejścia od komunistycznego modelu, który kultywował Fidel i starsze pokolenie członków partii. Model ten pozwolił Kubie na dokonanie kroków ku postępowi, w tym podniesienie piśmiennictwa i jakości służby zdrowia, ale zrujnował gospodarkę. Gdy Raul Castro objął rządy w 2008 r., wprowadził znaczne zmiany gospodarcze na wyspie, m.in. umożliwił rozwój prywatnych przedsiębiorstw, wprowadzenie telefonów komórkowych, dostęp do internetu oraz dążył do poluzowania stosunków ze Stanami Zjednoczonymi. Jednak wiele jeszcze pozostaje tam do zrobienia – Kuba jest bowiem jednym z krajów, które najmniej zmieniły się od czasów zimnej wojny.

Pozostawia ruiny

Po tegorocznym kongresie partii w 17-osobowym Politbiurze nie pozostanie już żaden członek biorący udział w przewrocie lat 60. Wielu Kubańczyków, którzy nie pamiętają czasów sprzed rządów Castro, z obawą patrzy w przyszłość.

Eksperci nie spodziewają się rewolucyjnych zmian, jeśli chodzi o jednopartyjny model kraju, szczególnie biorąc pod uwagę to, że przedstawiciele młodszego pokolenia, na czele z 60-letnim Diaz-Canelem, to lojaliści, którzy chociaż naciskają na gospodarcze otwarcie się Kuby, wierzą, że silna kontrola rządu nad gospodarką to najlepsze rozwiązanie dla ich kraju.

Na wysokich stanowiskach zasiadają też krewni Raula Castro. Jego syn Alejandro jest ministrem spraw wewnętrznych, jego córka Mariela dowodzi centrum rządowym do spraw środowisk LGBT, a zięć – gen. Luis Alberto Rodriguez Lopez-Callejas stoi na czele wojskowej firmy zarządzającej państwowymi hotelami, marinami i projektami infrastrukturalnymi.

– Nowe twarze będą jednak zmuszone do dokonania ważnych reform. Powinni być zdolni do wykazania się czymś innym niż rewolucyjne pokolenie – mówi Arturo Lopez-Levy z Holy Names University w Kalifornii cytowany przez NBC News.

Zmiany we władzach kubańskich zachodzą w czasie, gdy kraj jest na rozdrożu. W 2020 r. gospodarka Kuby skurczyła się o 11 proc. z powodu pandemii, która ograniczyła turystykę, będącą jednym z głównych źródeł dochodu.

Sytuację gospodarczą mocno nadszarpnęły sankcje nałożone przez administrację Donalda Trumpa oraz utrata wsparcia ze strony Wenezueli. W rezultacie kraj ten boryka się z postępującą inflacją i brakiem żywności i leków, które przypominają kryzys, jaki nastał na wyspie w latach 90. po rozpadzie Związku Radzieckiego, rosnącymi nierównościami społecznymi oraz protestami ludności.

Prezydent Joe Biden powiedział, że chce zresetować politykę zagraniczną z Kubą, w tym m.in. usunąć wprowadzone przez poprzednią administrację restrykcje na podróżowanie na Kubę i skupić się na prawach człowieka. Na razie jednak jego rząd nie podjął konkretnych kroków.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA