fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Ludwik Dorn: Nie chodzi o Bartłomieja Misiewicza

Bartłomiejowi Misiewiczowi nikt nie da umrzeć z głodu – mówi Ludwik Dorn.
Fotorzepa, Darek Golik
Nikt nie będzie umierał za Macierewicza – uważa były wicepremier Ludwik Dorn.

Rzeczpospolita: Po co PiS powołało komisję ws. Bartłomieja Misiewicza?

Ludwik Dorn: Jeżeli w sprawie 27– letniego człowieka spotykali się ostatnio prezydent, premier i szef MSZ, a w ciągu ostatnich miesięcy kilkakrotnie wypowiadał się na jego temat prezes PiS i na koniec powołano komisję złożoną m.in. z dwóch wiceprezesów PiS, to nasuwa się myśl, że nie o tego młodzieńca chodziło.

A o kogo?

Komisja PiS była powołana ws. Antoniego Macierewicza, wiceszefa PiS i szefa MON. Pan Bartłomiej Misiewicz był nie tyle pretekstem do powołania komisji, co jej bezpośrednią przyczyną.

Czy to oznacza, że w PiS dochodzi do próby sił między Jarosławem Kaczyńskim a Antonim Macierewiczem?

Nie. Antoni Macierewicz nie ma w PiS potencjału własnego. Choć oczywiście on może myśleć inaczej. Pan Macierewicz nie stanowi bardzo wielkiego kłopotu dla pana Kaczyńskiego. Do rozłamu PiS nie dojdzie. Nie ma ku temu przesłanek. Zorganizowane podmioty, które faworyzowały Antoniego Macierewicza, czyli koncern propagandowy ojca Tadeusza Rydzyka i koncern propagandowy zjednoczony wokół „Gazety Polskiej", bezpośrednio uzależnionej od instytucji, na które przemożny wpływ ma prezes PiS, wiedzą, kto trzyma klucze do szafki z konfiturami.

Nie jest to Antoni Macierewicz?

Tą osobą jest Jarosław Kaczyński, dlatego nikt nie będzie umierał za Antoniego Macierewicza. Jest jeszcze część elektoratu PiS, określana jako „lud smoleński", która jest klientelą „Gazety Polskiej". A poza tym można mieć ulubionego kaznodzieję, ale papież jest jeden. Papieżem dla elektoratu PiS jest Jarosław Kaczyński. Pan Macierewicz jest tylko wytrawnym kaznodzieją.

Jaki sygnał poszedł do członków PiS i opinii społecznej, gdy Bartłomiej Misiewicz zrezygnował z członkostwa w PiS?

Pan Misiewicz, mimo niezadowolenia Jarosława Kaczyńskiego, okazywał się niezatapialny i dotąd zawsze wypływał z wielkim pluskiem. W samym PiS, które dla Jarosława Kaczyńskiego jest najważniejsze, musiały się rodzić pytania, czy zdolność kierownicza pana prezesa Kaczyńskiego nie kończy się tam, gdzie zaczyna się obszar decyzji wiceprezesa Macierewicza. I to jest już sprawa najpoważniejsza z poważnych.

Koniec kariery Misiewicza w Prawie i Sprawiedliwości?

Pan Misiewicz poszedł na rękę PiS, rezygnując z członkostwa w partii. Wypłynie pewnie w jakieś dalekiej spółce Skarbu Państwa i będzie zarabiał jako niezależny konsultant dzięki dojściom do pana Macierewicza czy wiceministra Bartłomieja Kownackiego. Pan Adam Hofman może być przykładem dla pana Misiewicza. Pan Hofman radzi sobie doskonale. Panu Misiewiczowi też z głodu umrzeć nie dadzą.

To kończy sprawę?

Rezygnacja Misiewicza nie rozwiązuje realnego problemu PiS, czyli problemu Antoniego Macierewicza, wciąż wiceprezesa PiS i szefa MON. Problem Macierewicza wciąż istnieje w PiS i będzie szybko rozwiązywany.

Jak PiS chce rozwiązać problem, jakim stał się dla obozu rządzącego Antoni Macierewicz?

Prezes Kaczyński chwalił ostatnio ministra Macierewicza, ale wspomniał również o jego ekstrawagancjach. Sądzę, że podczas ostatniego spotkania Jarosława Kaczyńskiego z szefem MON zostały mu postawione warunki brzegowe funkcjonowania w rządzie. Jeśli mamy dzielnego rumaka bojowego, ale on wierzga, gryzie, zrzuca jeźdźca i są z nim trudności, to naturalną rzeczy koleją będzie kastracja. Nadal będzie dzielnym rumakiem, ale jako wałach już gryźć, wierzgać i innych ekstrawagancji robić nie będzie. Jeśli za miesiąc nie pojawi się kolejna ekstrawagancja pana Macierewicza, tym razem już niezwiązana z panem Misiewiczem, to partia i aktywiści PiS będą musieli dostać argumenty jednoznacznie rozwiewające wszelkie wątpliwości. Pan Macierewicz będzie musiał sam się owałaszyć.

Jak?

Są dwie formy samoowałaszenia się przez Antoniego Macierewicza. Pierwsza: przestaje być szefem MON, zostaje wicepremierem bez teki. Druga: jest dalej ministrem obrony narodowej, ale ze spółek Skarbu Państwa znikają jego ludzie, których sam tam powsadzał. Znikają na życzenie samego Macierewicza. Wtedy partia widzi, że to nie jest ogier, tylko wałach. I wszyscy są szczęśliwi.

Kiedy miałoby się to stać?

Szybko po świętach. W miesiąc lub dwa. Jeśli nie doszłoby do owałaszenia Macierewicza, to jest druga możliwość.

Jaka?

Jak nie owałaszenie, to rzeźnia. Albo się wywałaszy i sporządzi listę swoich ludzi, których powsadzał do spółek Skarbu Państwa, którzy zostaną odwołani, albo do wagonu i do rzeźni.

Macierewicz nie pokazał, że jest mocny, pozostając na stanowisku szefa MON i wiceszefa PiS?

Nie. Beata Szydło i Adam Lipiński też są wiceprezesami partii i nic nie znaczą. Jedynym wiceprezesem PiS, który się liczy dla Kaczyńskiego, jest Joachim Brudziński dbający o struktury partii. Kiedy ja odchodziłem z PiS, Kaczyński, chcąc mnie odwiesić, zaproponował mi stanowisko wiceprezesa PiS, na co ja się nie zgodziłem, chcąc być szeregowym członkiem partii. I to były ostatnie słowa, jakie wymieniłem z panem Kaczyńskim.

Czy Macierewicz może odejść z PiS i założyć własną partię czy też reaktywować Ruch Narodowo–Katolicki?

To bardzo mało prawdopodobne, choć w przypadku Antoniego Macierewicza nigdy nic nie wiadomo. On nie jest już najmłodszy, ale też będzie pod wpływem swoich współpracowników wyznających, podobnie jak on, spiskową wizję dziejów, jak pan Marasek czy Bączek, których powsadzał do wywiadu i kontrwywiadu. Owałaszony Macierewicz może wynegocjować, żeby PiS nie ruszał jego ludzi w wojskowych służbach wywiadu.

Co zatrudnienie i odwołanie Misiewicza z PGZ mówi o spółkach Skarbu Państwa?

Był telefon z centrali: albo odwołacie pana Misiewicza, albo was nie ma. Spółki Skarbu Państwa są politycznie ręcznie sterowane. To wszyscy wiedzieli i wiedzą od dawna.

Politycy PiS po odwołaniu Misiewicza mówią, że opozycja była dużo gorsza, powołując swoich ludzi na stanowiska.

PiS jest sporo gorszy od PO. Choć oczywiście nie jest tak, że poprzednicy nie mieli nic za uszami. Cóż, ludzie myślą sobie: polityka taka jest. Zwolenników poszczególnych ugrupowań to nie rusza, a na niezdecydowanych nie zadziała.

Dzisiaj Macierewicz jest dla PiS ciężarem?

Nie sądzę. Prezes poradzi sobie z Macierewiczem. On szkodzi siłom zbrojnym i zbrojeniówce, ale robi to w taki sposób, że kadry i zbrojeniówka z racji patriotyzmu portfela są zadowolone. Można to przeliczyć na ok. 750 tys. osób zatrudnionych, wraz z rodzinami, w MON i zbrojeniówce. A to wiąże. Z tych 750 tys. niech ok. 550 zagłosuje na PiS, to już jest sukces wyborczy. Te osoby będą miały własny skonkretyzowany interes, żeby tę lub inną kartę zakreślić podczas wyborów.

Sprawa wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej daje immunitet Antoniemu Macierewiczowi w PiS i w samym rządzie?

Ani nie pomaga, ani nie szkodzi. W PiS wciąż może być przydatny, zajmując się Smoleńskiem. Ale jako wałach. Po tym, jak partia dostanie ważny sygnał, że Antoni Macierewicz nie jest ważnym adresem politycznym, jeśli chodzi o kariery, i straci ludzi w spółkach Skarbu Państwa. Wczoraj poszedł sygnał w PiS, że szef jest jeden i szef jest bezwzględny.

rozmawiał Jacek Nizinkiewicz

Ludwik Dorn, były wiceprezes i przewodniczący klubu PiS, były wicepremier, marszałek Sejmu i szef MSWiA. W 2008 r. usunięty z PiS.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA