fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Rząd gotowy na strajk nauczycieli. Strategia na przeczekanie

Beata Szydło nie przekonała podczas konferencji protestujących nauczycieli
Radek Pietruszka/PAP
Ani ZNP, ani Solidarności nie udało się wywalczyć podwyżek dla nauczycieli.

W sferach rządowych panuje przekonanie, że strajk nauczycieli organizowany przez ZNP i planowany na początek kwietnia jest nieunikniony. Otwarte pozostaje tylko pytanie o jego koszty polityczne.

Strajkiem w Platformę

O spełnieniu postulatu 1000 zł już w tym roku nie ma zresztą mowy. Sytuacja jest i tak politycznie skomplikowana ze względu na dyskusję wewnątrz rządu dotyczącą „piątki" PiS i związaną ze sceptyczną wobec niej postawą Teresy Czerwińskiej, minister finansów.

To wszystko znajduje odbicie w retoryce najważniejszych polityków PiS. – Jesteśmy otwarci na dialog i wierzę w to głęboko, że środowisko nauczycielskie podejmie tę propozycję rozmów, że siądziemy do stołu i będziemy mogli wspólnie ustalić harmonogram zmian – powiedziała w czwartek wicepremier Beata Szydło na specjalnej konferencji prasowej. Podkreślała jednak, że na podwyżki mogą liczyć dopiero w przyszłej kadencji – o ile wybory wygra partia Kaczyńskiego.

PiS zaprezentowało także spot przypominający archiwalne wypowiedzi polityków PO o nauczycielach i podwyżkach z czasów, gdy rządziła Platforma. – Prawie 60 proc. nauczycieli zarabia ponad 5 tys. zł – mówi w klipie Joanna Kluzik-Rostkowska. Zestawiono to z obietnicą Schetyny o podwyżce 1000 zł po tym, jak PO przejmie władzę jesienią. – Oni cynicznie wykorzystują strajk, by uderzyć w rząd – mówiła Szydło.

To też budowanie wrażenia, że Sławomir Broniarz jest politykiem opozycji. „Rz" pisała już, że w wewnętrznych sondażach PiS strajk ma popularność niewiele przekraczającą poparcie dla opozycji. Zdaniem naszych rozmówców to efekt m.in. tego, że twarzą strajku jest Broniarz lub Platforma.

Szef ZNP uważa to za nadużycie. – Nie mam ambicji politycznych, a Związek nie zostanie przybudówką żadnej partii – mówi w rozmowie z „Rzeczpospolitą". Przyznaje jednak, że czasami spotyka się z politykami opozycji, gdy zależy mu, by posłowie zgłosili poprawkę do procedowanej w Sejmie, ważnej dla nich ustawy. – Z chęcią podjęlibyśmy takie rozmowy – mówi Broniarz.

PO odbija

PO nie pozostała dłużna. W kampanijnym stylu – bo już po kilku godzinach od konferencji Beaty Szydło – odpowiedziała własnym spotem. – W przeciwieństwie do nauczycieli gigantyczne premie można było przyznawać członkom rządu – to jeden z elementów spotu PO.

To najlepiej pokazuje, że temat nauczycieli i ich strajku przez obydwie strony jest uznawany za ważny w rozkręcającej się kampanii wyborczej. – Wróćmy do normalności – to jedno z haseł spotu PO i być może całej kampanii. Szybka reakcja pokazuje też, że sztab Koalicji Europejskiej działa już na pełnych obrotach.

W klipie, obok wypowiedzi Beaty Szydło o premiach, przytoczono słowa Krzysztofa Szczerskiego o 500+ i nauczycielach. Jest też fragment z jednej z taśm z premierem Morawieckim, gdy pada zdanie o „misce ryżu". Są też słowa prezydenta Dudy sprzed lat, że „pieniądze znajdą się natychmiast". Nieoczekiwanie Andrzej Duda stał się jednym z bohaterów sporu o podwyżki w oświacie. Ale jego środowe spotkanie z premierem Mateuszem Morawieckim zakończyło się bez konkretów. – Być może pewien nacisk stworzyła małżonka pana prezydenta, która pracowała w szkole i która rozumie problemy nauczycieli. Prezydent jednak niewiele może zrobić. Decyzje należą bowiem do Rady Ministrów i większości parlamentarnej – komentował w czwartek na antenie RDC były premier Leszek Miller.

Jak podaje ZNP, strajkować zamierza zarówno liceum, w którym pracowała pierwsza dama, jak i szkoły, w których uczyli: szefowa MEN Anna Zalewska oraz wiceministrowie edukacji Marek Kopeć i Marzena Machałek. Włączenie się do gry prezydenta, który rozmawiał z NSZZ Solidarność pracowników oświaty, a nie z planującym strajk ZNP, jeszcze bardziej skomplikowało relacje między tymi związkami.

„S" miała nadzieję, że ich spotkanie z Andrzejem Dudą, a potem prezydenta z premierem, uspokoi sytuację w oświacie. Tak się nie stało. Od niemal dwóch tygodni związkowcy okupują budynek małopolskiego kuratorium.

– Postanowiono o zaostrzeniu protestu od poniedziałku 25 marca. Zdecydowano o podjęciu najostrzejszej formy, czyli głodówki – podała w swoim komunikacie „S". Głodówka ma trwać aż do osiągnięcia porozumienia z rządem.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA