Wcześniej rzecznik Irańskiej Organizacji Energii Atomowej mówił, że w ośrodku w Natanz wystąpił incydent związany z problemem z siecią dystrybucji energii elektrycznej. Behrouz Kamalvandi zaznaczył, że zdarzenie nie spowodowało ofiar ani skażenia.
Do incydentu doszło dzień po tym, jak w ośrodku w Natanz uruchomiono nowe wirówki do wzbogacania uranu. Zakłady w Natanz stanowią główny ośrodek irańskiego programu wzbogacania uranu i są monitorowane przez inspektorów z Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA).
"Potępiając ten haniebny czyn Iran podkreśla potrzebę zwalczania przez społeczność międzynarodową i MAEA takiego terroryzmu jądrowego i zastrzega sobie prawo do podjęcia działań przeciwko sprawcom" - mówił Salehi, cytowany przez agencję Fars.
Powołując się na źródło w służbach specjalnych izraelskie Radio Kan podało, że w ośrodku w Natanz cyberatak przeprowadził izraelski wywiad, Mosad. Według stacji, zniszczenia na terenie zakładu są większe, niż informowała strona irańska.
W niedzielę biorący udział w uroczystościach z udziałem wysokich rangą wojskowych i szefów wywiadu premier Izraela Beniamin Netanjahu nie odniósł się bezpośrednio do doniesień z Natanz. - Walka z nuklearyzacją Iranu (...) to ogromne zadanie - powiedział.
Teheran utrzymuje, że irański program jądrowy ma wyłącznie pokojowy charakter.
Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej nie skomentowała incydentu w Natanz. Doniesień z Iranu nie skomentował także Biały Dom ani amerykański Departament Stanu.
W lipcu zeszłego roku w ośrodku w Natanz doszło do pożaru. Według irańskich władz, ogień w zakładach pojawił się w wyniku sabotażu, który miał uderzyć w krajowy program nuklearny.