fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Ile jest wart klejnot dla prezydenta? Będzie ekspertyza

Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Senacka komisja zleci ekspertyzę mającą pokazać, ile kosztowałby forsowany przez PiS pomysł nadania prezydentowi łańcucha króla Stanisława Augusta.

– Osobiście jestem tej inicjatywie przeciwny, zwłaszcza gdy społeczeństwo zmaga się z kryzysem, jednak nie mogę udawać, że projektu nie ma – mówi Krzysztof Kwiatkowski, senator niezależny i szef Komisji Ustawodawczej. Zapowiada, że zleci opinie mające wykazać, ile może kosztować przyznanie prezydentowi złotego Łańcucha Orderu Orła Białego. I czy prawdziwe są szacunki, że nawet kilka milionów złotych.

Wszystko zaczęło się od petycji, która wpłynęła do Senatu w ubiegłej kadencji. „Nic bardziej wymownego, jak symboliczny łańcuch, łączący nas swymi ogniwami z naszymi poprzednikami, z II i z I Rzeczpospolitą” – napisał jej autor, który zastrzegł anonimowość. Jego zdaniem w stulecie odzyskania niepodległości Polska powinna wrócić do tradycji używania łańcucha, przed laty przysługującego polskim królom.

Jego pierwszym posiadaczem był August II Mocny, twórca Orderu Orła Białego. Celem łańcucha było wyróżnienie króla jako wielkiego mistrza wśród innych posiadaczy tego odznaczenia. Wzór łańcucha, do którego mielibyśmy wrócić, pochodzi z czasów Stanisława Augusta Poniatowskiego. Składa się z 24 emaliowanych ogniw przedstawiających naprzemiennie Orła Białego, Najświętszą Maryję Pannę i monogram maryjny, czyli ułożone w ornament litery MARIA. Na łańcuchu zawieszony był też wysadzany brylantami krzyż orderowy.

Ten ostatni zaginął w historycznej zawierusze. Sam łańcuch, zabrany przez Rosjan, wrócił do nas po pokoju ryskim. W okresie międzywojennym przysługiwał prezydentowi Ignacemu Mościckiemu, który prawdopodobnie użył go tylko raz.

Pomysłem nadania łańcucha prezydentowi i nazwania go oficjalnie Klejnotem Rzeczypospolitej zajęła się Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji, która, głównie za sprawą senatorów PiS przygotowała projekt ustawy. Trafił on do zaopiniowania przez senackie komisje Ustawodawczą oraz Kultury. Problem w tym, że nie odpowiada na pytanie, ile to wszystko może kosztować.

Adam Orzechowski, specjalista od insygniów królewskich i autor ich rekonstrukcji, mówił w kwietniu, że nawet kilka milionów złotych. Stwierdził, że oryginalnego złotego łańcucha przechowywanego na Zamku Królewskim nie dałoby się używać i trzeba by zrobić replikę. Jego zdaniem główny koszt stanowiłoby odtworzenie krzyża orderowego. – Do jego wykonania potrzeba by ośmiu dwukaratowych brylantów po 160 tys. zł za sztukę oraz cztery 3,5-karatowe po minimum 300 tys. zł za sztukę. Trudno obliczyć, ile diamentów potrzeba do wyłożenia orła, co najmniej 10 karatów – wyliczał.

Wcześniej w piśmie do Senatu inicjatywę za „uzasadnioną zarówno względami historycznymi, jak i symbolicznym” uznał minister kultury Piotr Gliński. Później tłumaczył, że „koszt wykonania tego typu akcesoriów dla celów urzędniczych nie przekracza kilkuset złotych”.

– W związku z pojawiającymi się kontrowersjami zadamy pytania ekspertom: czy można używać oryginalnego łańcucha, ile kosztowałaby jego replika, a ile krzyż orderowy. I czy ten ostatni musi powstać. Odpowiedź na te pytania jest konieczna przed dalszym procedowaniem – mówi senator Kwiatkowski.

Póki co prace się przeciągają. Komisje miały zająć stanowisko do końca kwietnia, a później termin przedłużono do czerwca. Choć został już mocno przekroczony, nie wiadomo, kiedy projekt zostanie zaopiniowany.

Przedstawiciel wnioskodawców projektu senator Robert Mamątow z PiS mówi, że nie rozumie tej zwłoki. – Jestem za tym, by powstała replika, ale jak najtańsza. Naszym celem powinno być zachowanie tradycji i symboliki – komentuje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA