fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Ofensywa branży futerkowej w mediach ojca Rydzyka. „Co z polską ziemią?”

Fotorzepa/ Roman Bosiacki
- Gdyby nie fermy zwierząt na futra, odpady musiałyby zostać zutylizowane konwencjonalnie, czyli spalone w spalarniach. Kto będzie je spalał? Niemieckie firmy, które przejmą w całości rynek utylizacyjny w Polsce - mówiła w środę w Radiu Maryja Monika Przeworska, dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej. Dzień wcześniej wywiadu stacji udzielił Szczepan Wójcik, prezes tej instytucji, jeden z liderów branży futrzarskiej i bohaterów filmu „Krwawy biznes futerkowców” Janusza Schwertnera z Onetu.

W swoim filmie „Krwawy biznes futerkowców” Schwertner pokazał warunki panujące na największej fermie zwierząt futerkowych w Polsce (we wsi Góreczki), której właścicielem jest brat Szczepana Wójcika, Wojciech. Obaj nazywani są liderami branży futerkowej. 

„Pokazujemy w nim historię Żeni, ukraińskiego współpracownika Stowarzyszenia Otwarte Klatki, który na ponad dwa miesiące zatrudnił się w hodowli. Na przestrzeni kilku tygodni udało mu się zrobić kilkadziesiąt nagrań. Ukazują one olbrzymią skalę cierpienia zwierząt zabijanych na futra” - wyjaśniał dziennikarz Onetu.

„Dokument tłumaczy, w jaki sposób lobby futerkowemu udało się powstrzymać przed wprowadzeniem zakazu hodowli samego Jarosława Kaczyńskiego. Pokazuje też, jak bliskie związki wiążą lidera branży Szczepana Wójcika z o. Tadeuszem Rydzykiem” - dodawał Schwertner.

Autor dokumentu dodał, że Szczepan Wójcik cztery razy odmówił mu wywiadu. Jednak po premierze filmu oraz po wtorkowej zapowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, prezesa Prawa i Sprawiedliwości, który wraz z szefem Forum Młodych PiS Michał Moskal zaprezentował pakiet zmian dotyczących ochrony zwierząt w Polsce, rozmawiał we wtorek z Radiem Maryja.

Przeczytaj: Szczepan Wójcik: Czuję się zdradzony przez PiS, które dogadało się z niemieckimi mediami

- Dziś opublikowano film i dziś odbyła się konferencja w sprawie zakazu. To nie jest przypadek. Jako obywatel czuję się zdradzony przez Prawo i Sprawiedliwość, które ewidentnie dogadało się z niemieckimi mediami, aby zdradzić polskie rolnictwo i wprowadzić zakazy w tych sektorach, które są solą w oku naszej niemieckiej konkurencji - krytykował Szczepan Wójcik. - Apeluję do polityków Prawa i Sprawiedliwości o powściągliwość w brataniu się z lewacką ideologią. Nie da się być trochę po lewo, trochę po prawo. Albo jesteśmy za polskim rolnictwem, za polskim rolnikiem i za polską gospodarką, albo idziemy ramię w ramię z lewacką ideologią i wchodzimy z nimi w tę samą narrację, która niszczy nas Polaków i polskich rolników - dodał lider branży futrzarskiej, przedstawiany w Radiu Maryja jako prezes Instytutu Gospodarki Rolnej. 

W środę w Radiu Maryja gościła natomiast Monika Przeworska, dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej. Według niej branża futerkowa „zapewnia budżetowi państwa około 1,5 mld zł wpływów z eksportu w skali roku”.

- Warto też zwrócić uwagę na kwestie zagospodarowania przez zwierzęta futerkowe odpadów po produkcji mięsnej i rybnej o łącznym tonażu około 750 tysięcy ton, o łącznej wartości w okolicach 6 mld złotych. Co to właściwie oznacza? Gdyby nie fermy zwierząt na futra, odpady musiałyby zostać zutylizowane konwencjonalnie, czyli spalone w spalarniach. Kto będzie je spalał? Niemieckie firmy, które przejmą w całości rynek utylizacyjny w Polsce - mówiła.

Przeworska „obserwuje z dużą dozą niepokoju” informacje o „nikłym zatrudnieniu osób w przemyśle futrzarskim”. - Dla mnie te kilkanaście tysięcy osób, czyli kilkanaście tysięcy rodzin, które mają pozostać bez pracy, to są przede wszystkim ogromne ludzie dramaty - powiedziała.

Jak zauważył na Twitterze Łukasz Mężyk z portalu 300polityka.pl, „składkę ZUS z tytułu hodowli i zabijania na skóry zwierząt futerkowych odprowadza 846 osób”.

- Sam przemysł futrzarski mówi jasno o tym, że na chwilę obecną ich zobowiązania finansowe wobec banków wynoszą około 3 mld złotych. To są ogromne kredyty wzięte pod zastaw ziemi, domów tych ludzi. Jeżeli nagle pojawia się taki pomysł, to co z tymi ludźmi, co z ziemią polską, która zostanie zabrana rolnikom i trafi w ręce konkretnych banków? To rodzi naprawdę ogromny niepokój - przekonywała w Radiu Maryja Monika Przeworska.

W innym materiale, autorstwa TV Trwam, stwierdzono, powołując się na „ekspertów i rolników”, że zaprezentowany przez PiS projekt „Piątka dla zwierząt” to „uderzenie w całe rolnictwo”. W materiale wypowiada się Jacek Podgórski, również dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej, stwierdzając, iż „z zapowiedzi wynika, że organizacje ekologiczne, właściwie ot tak, będą mogły wejść sobie na teren gospodarstw rolnych”. - To jest gigantyczne zagrożenie dla hodowli zwierząt futerkowych, dla hodowli i chowu drobiu, dla gospodarstw utrzymujących bydło mięsne, i mleczne, ale także dla trzody chlewnej - stwierdził.

Cytowane są także wypowiedzi polityków Koalicji Obywatelskiej, Lewicy, PSL i Konfederacji. Rzecznik Konfederacji Tomasz Grabarczyk oraz rzecznik ludowców Miłosz Motyka skrytykowali projekt PiS.

Ewentualna ustawa przyspieszy trwające już zmiany. Jeszcze w latach 2014–2015 wartość polskiego eksportu futer wynosiła ok 400 mln euro, w pięć lat spadła o 55 proc. A eksport to w przybliżeniu wartość krajowej produkcji. Koronawirus sparaliżował giełdy futer w Kopenhadze, Helsinkach i Toronto, więc eksport skór z norek wyniósł do maja jedynie 89 mln zł, czyli 17 proc. tego, co rok temu.

Dowiedz się więcej: Reportaż z hodowli norek dobija podupadający już biznes

Zmiany, zaproponowane przez Kaczyńskiego, są daleko idące. Jest to między innymi zakaz hodowli zwierząt futerkowych, ubój rytualny tylko na potrzeby krajowych związków wyznaniowych, kontrola społeczna ochrony zwierząt, większe uprawnienia Inspekcji Weterynaryjnej, zmiany w przepisach dotyczących schronisk czy zakaz trzymania zwierząt na łańcuchach. Prezes PiS podkreślał, że teraz jest moment, by zająć się kwestią ochrony zwierząt.

Źródło: rp.pl/ Radio Maryja, Onet
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA