fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Spięcie w Sejmie. Sośnierz o "miejskich wymoczkach", Scheuring-Wielgus protestuje

Fotorzepa, Jakub Czermiński
- Jeżeli ktoś wyzywa na sali inne osoby, szczególnie naszych wyborców, to pana psim obowiązkiem jest zwrócenie tej osobie uwagi - powiedziała do wicemarszałka Sejmu Ryszarda Terleckiego (PiS) posłanka Lewicy Joanna Scheuring-Wielgus. Przemawiający wcześniej z mównicy poseł Konfederacji Dobromir Sośnierz ocenił, "miejskie wymoczki nieznające życia" i ludzie "podatni na efekt Bambiego" są "naturalnym zapleczem" Lewicy.

W Sejmie debatowano nad obywatelskim projektem zmian ustawy Prawo łowieckie, zakładającym dopuszczenie za zgodą rodziców lub opiekunów prawnych wykonywania polowań w obecności lub przy udziale dzieci do 18. roku życia.

"Celem ustawy jest (...) umożliwienie rozwoju zainteresowań dzieci, spędzania wspólnego czasu, a w szerszym kontekście także zapewnienie rodzicom i opiekunom prawnym dzieci realizacji władzy rodzicielskiej lub sprawowanej opieki, przejawiającej się m.in. w decydowaniu - zgodnie z własnym światopoglądem i zasadami etycznymi - o zachęcaniu ich do aktywnego spędzania czasu i czerpaniu pozytywnych wzorców wywodzących się z domu rodzinnego" - czytamy w uzasadnieniu projektu.

Autorzy: Projekt umożliwi myśliwym wprowadzenie swoich dzieci w świat łowiectwa

Zdaniem wnioskodawców, kwalifikowany jako występek obecnie obowiązujący zakaz uczestniczenia niepełnoletnich w polowaniach, także za zgodą rodziców, "kłóci się w wieloletnią tradycją łowiecką, w której dzieci od najmłodszych lat brały udział w polowaniach, zainteresowane pasjami rodziców".

Według autorów projektu, "ocena poziomu rozwoju emocjonalnego dziecka oraz progu jego psychicznej odporności kategorycznie należeć powinna do rodziców i opiekunów prawnych, którzy za najwyższe dobro uznają dobro dziecka". "Z tych względów, nie jest dopuszczalne utrzymanie zakazu wykonywania polowania w obecności lub przy udziale dzieci oraz sankcjonowania jego naruszenia" - argumentują wnioskodawcy, których zdaniem wprowadzenie postulowanych zmian w ustawie "niesie ze sobą pozytywne skutki społeczne, albowiem umożliwi myśliwym wprowadzenie swoich dzieci w świat łowiectwa oraz przekazanie im dobrych wzorców obejmujących szeroko pojęty szacunek do środowiska, którego ochrona jest aktualnie niezwykle ważna".

Sośnierz: Lewica zakłada, że dziecku szkodzi oglądanie polowania, ale nie szkodzi aborcja

W czasie debaty sejmowej nad projektem na mównicę wszedł poseł Konfederacji Dobromir Sośnierz, który odniósł się także do stanowiska części parlamentarzystów wobec obywatelskiego projektu zmian w ustawie o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, którym również zajmie się na bieżącym posiedzeniu Sejm.

- To nieprawdopodobne, co tutaj słyszymy dzisiaj z lewej strony. Lewica zakłada, że 16-latka może zabić własne dziecko, ale nie może iść z ojcem na polowanie i zabić królika albo patrzeć tylko nawet, jak się zabija królika - powiedział Sośnierz.

- Lewica zakłada, że dziecku szkodzi oglądanie polowania, ale dziecku nie szkodzi aborcja. Rodzice mogą wydać swoje dziecko na śmierć bezkarnie, według Lewicy, ale nie mogą pokazać dziecku polowania, bo za to grozi rok więzienia - dodał polityk Konfederacji.

- Te absurdy wynikają z tego, że takie miejskie wymoczki nieznające życia, ludzie, którzy nie widzieli jak się kurę zabija, są podatni na efekt Bambiego, w związku z tym mają taką idylliczną wizję natury, są naturalnym zapleczem elektoratu Lewicy. Lewica ponieważ sama nie ma dzieci, planuje pewnie swoje wyskrobać, no to chce wychowywać cudze i stąd ten naturalny pęd do tego - oświadczył Sośnierz.

"Jak pan nas nazwał, miejskimi wymoczkami?"

W tym momencie z sali odezwały się głosy sprzeciwu i apele do prowadzącego obrady wicemarszałka Ryszarda Terleckiego o upomnienie posła Konfederacji.

- Do wnioskodawców mam pytanie,`dlaczego nie usuwacie tego skandalicznego punktu, tylko próbujecie go poprawić, to jest absurdalne przestępstwo bez poszkodowanych, które powoduje posyłanie ludzi do więzień za nic - kontynuował Sośnierz.

Gdy zszedł z mównicy, zwróciła się do niego posłanka Lewicy Joanna Scheuring-Wielgus.

- Jak pan nas nazwał, miejskimi wymoczkami? Gdzie pan jest? W Sejmie - powiedziała.

- Pani poseł, proszę się uspokoić i usiąść na swoim miejscu - oświadczył wicemarszałek.

- Dlaczego pan się zgadza na tego typu zachowania na sali plenarnej Sejmu? - spytała jedna z posłanek. Terlecki odparł, że stara się reagować na niewłaściwe zachowania.

"Pana psim obowiązkiem jest zwrócenie uwagi"

Zabierając po chwili głos w debacie Scheuring-Wielgus zwróciła się do wnioskodawców, by z imienia i nazwiska "wyczytali tych psychologów, tych ekspertów, którzy powiedzieli, że atrakcją dla dziecka jest zabicie jelenia, dzika czy ptaka". - Ponieważ w państwa uzasadnieniu nie ma takich informacji i ja bym chciała wiedzieć kto z waszych ekspertów, waszych psychologów twierdzi że to jest OK - dodała.

- A panu marszałkowi Terleckiemu chciałabym przypomnieć, że jeżeli ktoś wyzywa na sali inne osoby, szczególnie naszych wyborców, to pana psim obowiązkiem jest zwrócenie tej osobie uwagi - oświadczyła posłanka Lewicy.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA