fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Wszyscy sędziowie prezydenta Donalda Trumpa

AFP
Donaldowi Trumpowi udało się trwale zmienić kształt wymiaru sprawiedliwości

Prezydent nominował co czwartego sędziego sądu apelacyjnego w Stanach Zjednoczonych oraz dwóch członków dziewięcioosobowego Sądu Najwyższego, którego decyzje mają bezpośredni wpływ na politykę amerykańską.

W sumie obecna administracja nominowała 187 sędziów różnych szczebli, sprawiając, że konserwatywne wpływy w sądownictwie amerykańskim odczuwalne będą przez długie lata.

To dlatego, że prawicowi nominaci Donalda Trumpa to sędziowie młodzi, a stanowiska, na które zostali powołani, będą zajmować dożywotnio.

Skutki tego w wymiarze sprawiedliwości widać było na przykład już w ubiegłotygodniowej decyzji sądu 5 okręgu, który dzięki głosom konserwatywnych sędziów unieważnił jedną z podstawowych zasad Affordable Care Act, zwanego popularnie Obamacare. Teraz sprawa ta może trafić do Sądu Najwyższego, gdzie dwoje z dziewięciu sędziów to już konserwatyści mianowani przez prezydenta.

Kontrola prezydenta

System sądowniczy w USA składa się z 13 okręgów apelacyjnych. Stanowią one ostatnią instancję sądów niższego szczebla, które rozpatrują sprawy, nim trafią one do Sądu Najwyższego. Do tej pory Trump mianował 50 sędziów do sądów apelacyjnych – dwa razy więcej niż jego poprzednik w pierwszych trzech latach swojej prezydentury i prawie tyle co Obama do końca swojej drugiej kadencji.

Nominowani przez Trumpa sędziowie sprawili, że trzy sądy apelacyjne mają większość konserwatywną, w tym sąd 2 okręgu w Nowym Jorku. Te organy sprawiedliwości mają możliwość nie tylko wpływania na politykę, ale w wielu przypadkach będą orzekać w sprawach dotyczących samego prezydenta. Przykładowo, właśnie sąd apelacyjny 2 okręgu w Nowym Jorku orzekać będzie w sprawie, czy prezydent może blokować swych krytyków na Twitterze, albo w sprawie korzyści finansowych, jakie czerpie rodzinna firma Trumpa, podczas gdy on zasiada w Białym Domu.

– Zawsze mi mówiono, że najważniejszą rzeczą, nad którą prezydent ma kontrolę, jest nominowanie sędziów federalnych – powiedział Donald Trump, świętując kolejne nominacje w listopadzie. Dziękował też swojemu poprzednikowi Barackowi Obamie za pozostawienie mu nieobsadzonych miejsc. – Prezydent Obama był bardzo łaskawy dla nas. Zostawił nam 142 nieobsadzone stanowiska sądownicze – powiedział z radością.

Reformator z Senatu

Wykonawcą tej swoistej reformy sądownictwa jest przewodniczący republikańskiej większości w Senacie Mitch McConnell, który dwa razy zmieniał procedury, według których działa izba wyższa, by przyspieszyć zatwierdzanie kandydatur i obejść obiekcje demokratów. – Nie możemy pozostawić nieobsadzonego żadnego stanowiska – powtarza.

Przy większości republikańskiej w Senacie ideologiczne przekształcanie sądów amerykańskich udaje mu się przeprowadzać w mgnieniu oka.

Co ciekawe, szybkie obsadzanie stanowisk stało się priorytetem McConnella od niedawna. Jeszcze w 2016 r. przez 11 miesięcy blokował nominację Merricka Garlanda, którego zaproponował ustępujący Barack Obama. McConnell nalegał, aby przełożyć zatwierdzenie Garlanda na po wyborach prezydenckich 2016 r. Dopiął swego. Po wygranej zaś Trump nominował na to miejsce konserwatywnego sędziego Neila Gorsucha. Do tej pory McConnell uważa to za jeden ze swoich największych sukcesów. Sobie też przypisuje to, że po drugiej kadencji Obamy na kandydatów Trumpa czekały 142 miejsca w amerykańskich sądach. – To dzięki mnie administracja Obamy nie mogła obsadzić tych stanowisk – powiedział w wywiadzie udzielonym konserwatywnemu dziennikarzowi Fox New Seanowi Hannity.

Ślad Trumpa

Wpływ nominacji dokonanych przez Donalda Trumpa, chociaż obecnie już dosyć znaczny, może stać się rewolucyjny w przyszłości, szczególnie gdy wygra on kolejną kadencję i obsadzi następne dziesiątki stanowisk w sądach federalnych. Możliwe są również zmiany w Sądzie Najwyższym. Sędzia Ruth Bader Ginsburg, nominowana jeszcze przez Billa Clintona w 1993 r., ma obecnie 86 lat i mnóstwo problemów zdrowotnych. Jej kolega z Sądu Najwyższego Stephen G. Breyer – również nominowany przez Clintona – też jest po osiemdziesiątce.

– Republikanie wykorzystują sądy do realizacji swojej polityki. Ci sędziowie federalni obejmują stanowiska w organach wymiaru sprawiedliwości dożywotnio. W ten sposób Trump na długie dekady pozostawi swój ślad na tym organie władzy – mówi w wywiadzie prasowym Chris Kang z Demand Justice, grupy wspierającej nominacje liberalnych sędziów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA