fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Ustawa Anty-447 okazała się bublem

W maju środowisko narodowe zorganizowało marsz przeciwko amerykańskiej ustawie 447
Mateusz Włodarczyk/FORUM
Ustawa, która miała ochronić nas przed roszczeniami, okazała się bublem.

„Uzasadnienie projektowanych rozwiązań opiera się na błędnych założeniach, a poszczególne projektowane regulacje mogą pozostawać w sprzeczności z porządkiem konstytucyjnym RP” – to podsumowanie opinii, jaką do Sejmu wysłał Sąd Najwyższy. Miażdży projekt, który miał uchronić Polskę przed skutkami amerykańskiej regulacji JUST Act, zwanej ustawą 447.

Ustawa, którą Kongres USA przyjął w 2017 roku, zobowiązuje Departament Stanu do przedstawienia raportu o realizacji deklaracji terezińskiej. Ta ostatnia została podpisana w 2009 roku przez 46 państw, w tym Polskę. Cel deklaracji to uregulowanie statusu majątku ofiar Holokaustu i nie jest ona dokumentem prawnie wiążącym. Mimo to w Polsce, szczególnie na prawicy, istnieje obawa, że ustawa 447 może spowodować naciski na przekazywanie mienia organizacjom żydowskim.

Batalia o ustawę

By temu przeciwdziałać, posłowie Kukiz’15 przedstawili projekt ustawy o ochronie własności RP przed roszczeniami dotyczącymi mienia bezdziedzicznego. I w połowie maja było o włos od jego uchwalenia. Projekt znalazł się w porządku obrad Sejmu, jednak nieoczekiwanie go zdjęto.

Przeczytaj też: Więź ludowców z generałami z PRL

W efekcie poseł Robert Winnicki z Konfederacji wdał się w kłótnię z ówczesnym marszałkiem Markiem Kuchcińskim z PiS. – Proszę państwa, to jest świadectwo tego, że PiS zamierza płacić Żydom w związku z ogromnymi roszczeniami majątkowymi! – grzmiał, zanim Kuchciński wyłączył mu mikrofon.

– To jest Sejm czy to jest Kneset? – pytał z kolei autor projektu Tomasz Rzymkowski (wówczas poseł Kukiz’15, potem przeszedł do PiS). Dodawał, że ustawę zdjęto po „telefonie z Tel Awiwu”.

Dziś wiele wskazuje, że projekt, o który walczyła prawica, jest bublem prawnym. Tak wynika z opinii, która na początku sierpnia trafiła do Sejmu z Sądu Najwyższego.

Wątpliwe zapisy

SN zwraca uwagę, że wbrew temu, co sugeruje projekt, „mienie bezdziedziczne” nie istnieje. „Ostatecznym spadkobiercą ustawowym jest bowiem Skarb Państwa” – pisze.

Podkreśla, że niektóre przepisy godzą w niezawisłość sędziowską, a nawet zagwarantowane w Konstytucji RP prawo do sądu. Autorzy ustawy chcieli bowiem nie tylko wprowadzić „zakaz podejmowania jakichkolwiek czynności zmierzających do zaspokojenia roszczeń dotyczących mienia bezdziedzicznego”, ale w dodatku takie działania penalizować. Miałyby grozić za to co najmniej dwa lata więzienia.

Sąd Najwyższy zwraca uwagę na nieostrą definicję „ofiar zbrodni nazistowskich”, a przede wszystkim pisze, że cel projektu może budzić „istotne wątpliwości”. „Należy bowiem podkreślić, że amerykańska ustawa nr 447 (…) nie wiąże się z powstaniem żadnych konkretnych roszczeń” – wywodzi.

To nie pierwsza krytyczna opinia. Wcześniejszą przedstawiła Krajowa Rada Komornicza, też zwracając uwagę na wątpliwości konstytucyjne.

Co na to autorzy projektu? Tomasz Rzymkowski powiedział nam, że nie jest już przedstawicielem wnioskodawców, i odesłał do wicemarszałka Sejmu Stanisława Tyszki z Kukiz’15. – Obecnie obowiązująca konstytucja zostawia duże pole do interpretacji – komentuje ten ostatni. Z kolei zdaniem Cezarego Tomczyka z PO opinie nadesłane do Sejmu są ostatecznym dowodem na to, że cele ustawy nie było merytoryczne, tylko polityczne. – Wrogiem PiS jest Konfederacja. Rywalizują o skrajny elektorat, a projekt był rozgrywany na użytek wewnętrzny – mówi.

Głośne protesty

I rzeczywiście przed eurowyborami kontrowersje wokół ustawy 447 były głównym paliwem prawicowej Konfederacji, a w mniejszym stopniu Kukiz’15. Środowiska narodowe zorganizowały nawet w Warszawie manifestację, pisząc w zaproszeniu, że „żydowskie organizacje chcą nas okraść na 300 mld dolarów”.

Stanisław Tyszka zdania na temat projektu nie zmienia. – Uważamy, że ta ustawa jest w interesie Polaków, zwłaszcza w świetle kolejnych nacisków na Polskę ze strony USA – mówi.

I dodaje, że głównym problemem nie jest opinia SN, ale przedłużająca się zwłoka w przedstawieniu stanowiska rządu, co blokuje rozpoczęcie prac.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA