fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Gowin: Opozycja się ogarnęła

Największym zagrożeniem dla nas, jesteśmy my sami, czyli nasze potencjalne błędy. Musimy dobrze rządzić przez najbliższe 3 miesiące, do wyborów - mówił w programie #RZECZoPOLITYCE Jarosław Gowin.

Dzień dobry, Michał Kolanko, #RzeczoPolityce. Moim gościem jest wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego, Jarosław Gowin.

Dzień dobry.

Mówił pan, że dwa bloki opozycji to wyzwanie dla Zjednoczonej Prawicy. Trzy bloki to jest większe wyzwanie?

Moim zdaniem największym wyzwaniem dla na była propozycja ukonstytuowania się opozycji jakie proponował Władysław Kosiniak-Kamysz. Czyli z jednej strony blok centrowy PO-PSL, z drugiej strony blok lewicowy, ale niezależnie od tego w jakiej konfiguracji zbierze się opozycja, dla nas fory się skończyły, opozycja się ogarnęła. Teraz zaczyna się twarda rywalizacja, wynik jest sprawą otwartą.

Co najbardziej zaważy na wyniku wyborów?

Sondaże pokazują wyraźną przewagę Zjednoczonej Prawicy, nie wydaje się też, żeby istniał jakiś rezerwuar energii, czy rezerwuar nowych głosów dla partii opozycyjnych. Dlatego tym, co jest największym zagrożeniem dla nas, jesteśmy my sami, czyli nasze potencjalne błędy. Musimy dobrze rządzić przez najbliższe 3 miesiące, do wyborów. Z drugiej strony mogą być jakieś nieprzewidziane zdarzenia w rodzaju zamknięcia fabryk produkujących substancje czynne w Chinach, co zaowocowało kryzysem w aptekach całej Europy. Wydarzenia są nieprzewidywalne i z tym każdy polityk, zwłaszcza rządzący, musi się liczyć. Nie możemy się oglądać na opozycję, musimy koncentrować się na robieniu jak najlepiej tego, za co jesteśmy rozliczani przez wyborców, czyli rządzeniu.

Myśli pan, że narracja Grzegorza Schetyny o tym, że on teraz buduje koalicję obywatelską a nie partyjną, może być skuteczna?

To jest formuła niemal czysto partyjna z samorządowcami jako listki figowe, piąte, dziesiąte, piętnaste miejsce dla samorządów, to jest zepchnięcie ich na pozycję wyjątkowo mało komfortową, jestem przekonany, że nikt poważny z samorządowców, nie zaangażuje się osobiście. Proszę sobie wyobrazić prezydenta jakiegoś miasta, który startuje z 10 albo 15 miejsca.

Czy dla pana jako polityka, który zna PO i Grzegorza Schetynę, sposób negocjacji i jego efekt był zaskoczeniem, spodziewał się pan takiego rezultatu?

Nie mam złego zdania o Grzegorzu Schetynie uważam, go za państwowca i patriotę, ale nie jest tajemnicą, że to jest raczej polityk, który zna się dobrze na socjotechnice, niż na sprawach programowych. Mam wrażenie, że właśnie od strony socjotechnicznej zawiodły umiejętności, dlatego, że sposób prowadzenia rozmów przez PO nasycony był wyraźną butą. Odnosiło się wrażenie, że Grzegorz Schetyna jest pewien, że na końcu zwasalizuje Władysława Kosiniaka-Kamysza, w efekcie jeden i drugi przelicytował.

Politycy PO w kuluarach i oficjalnie wskazują, że to między innymi pan był osobą, która namawiała Władysława Kosiniaka-Kamysza do samodzielnego startu.

Nie, to nieprawda, bardzo szanuje Władysława Kosiniaka-Kamysza, i mówiąc szczerze uważałem za błąd jego start w ramach szerokiej Koalicji Europejskiej, gdzie na listach byli ludzie o diametralnie odmiennych poglądach od tych, które wyznaje Władysław Kosiniak-Kamysz, ale żadnej ręki do rozbijania opozycji nie przyłożyłem.

Czy myśli pan, że te emocje, która są między PO i PSL-em, są teraz trwałe?

Zobaczymy co się wydarzy z listą do Senatu, czy będzie jedna wspólna lista opozycyjna. Jeżeli tak to będzie to oznaczało, że tak naprawdę PSL z punktu widzenia wyborców wiejskich, jest koniem trojańskim, który startując samodzielnie, chce doprowadzić do przejęcia władzy przez środowiska o których sami politycy PSL-u, mówią, że z nimi w sensie ideowym nie mają nic wspólnego. Uważam, że wiarygodność samodzielnego startu PSL-u wymaga tego aby liderzy tej partii nie wykluczyli możliwości powyborczej współpracy ze Zjednoczoną Prawicą.

Jacy mogą być potencjalni sojusznicy Zjednoczonej Prawicy po wyborach do Sejmu, jutro swoją decyzję ma ogłosić Paweł Kukiz, czy jego politycy będą też na listach Zjednoczonej Prawicy?

Przez wiele miesięcy wstrzymywaliśmy się przed takim przeciąganiem polityków z ruchu Kukiz'15, licząc na to, że to środowisko wystawi listy wraz z bezpartyjnymi samorządowcami. W kuluarach słychać, że rozmowy idą jak po grudzie, osobiście bym się zmartwił jakby się okazało, że te wybory są łabędzim śpiewem Pawła Kukiza i wraca do tego śpiewu w którym osiągnął mistrzostwo, czyli do działalności artystycznej.

Można też usłyszeć, że te pomysły szybko się zmieniają u Pawła Kukiza i jednym z nich jest właśnie powrót do swojego zawodu sprzed bycia w polityce.

Nie za stałość planów politycznych cenię Pawła Kukiza.

Jak długo potrwa próba odbicia średnich i dużych miast, program miasto+ ma być częścią tego planu, czy to jest kwestia jednej kadencji czy dwóch?

To jest cel strategiczny, uważam, że program Zjednoczonej Prawicy dobrze służy Polsce i tak naprawdę dużo lepiej służy zarówno metropolii jak i miastu średniej wielkości, niż to co proponuje opozycja. Zdaję sobie sprawę z tego, że po części ze względu na nasze błędy, ze względu na nasz czasami zbyt ostry sposób uprawiania polityki, duża część wyborców miejskich, odwróciła się od prawicy. Program miasto+, którego głównymi autorami są pani minister Jadwiga Emilewicz i prezydent Chełma Jakub Banaszek, jest pokazaniem mieszkańcom wielkomiejskim, średniomiejskim, że mamy dla nich ofertę. Uda nam się ich przekonać do siebie, myślę, że częściowo już podczas najbliższych wyborów. Liczę na to, że w dużych miastach i średnich miastach, będziemy mieli lepsze wyniki niż w wyborach europejskich.

Czy to, że będą trzy bloki, nie zdemobilizuje wyborców zarówno Zjednoczonej Prawicy, bo nie będzie takiego zagrożenia, a z drugiej strony czy nie zdemobilizuje wyborców opozycji, bo skoro są trzy bloki, to gdzie zagrożenie?

Kiedy na początku rozmowy powiedziałem, że wynik wyborów jest sprawą otwartą, to miałem na myśli między innymi ryzyko demobilizacji. Demobilizacji zarówno w szeregach trzech partii współtworzących Zjednoczoną Prawicę jak i wśród naszych wyborców, mogę pana zapewnić, że na poziomie liderów Zjednoczonej Prawicy, jest pełna mobilizacja i pełna świadomość, że wynik wyborów jest naprawdę sprawą otwartą. Co do elektoratu opozycji, to trudno przewidzieć w jaki sposób przyjmie ostateczne rozstrzygnięcia liderów poszczególnych partii, tym bardziej, że za tymi partiami był okres chocholego tańca i przeciągania liny. To mogło zdemobilizować i zniechęcić część wyborców opozycyjnych, ale nas Zjednoczoną Prawicę, perspektywa demobilizacji elektoratu opozycji na pewno nie powinna uspokajać.

To wpłynęłoby na frekwencje i szanse mniejszych komitetów, bo jeśli byłaby częściowa obustronna demobilizacja, to frekwencja byłaby niższa i szanse PSL-u i koalicji lewicy wzrosłyby.

Dla mniejszych partii złą wiadomością jest fakt, że poziom mobilizacji z wyborów europejskich przeniesie się z naddatkiem na wybory parlamentarne, jestem przekonany, że frekwencja będzie wysoka.

Czy myśli pan, że sprawy europejskie w tej kampanii będą ważne?

Odnoszę wrażenie, że w żadnym z krajów unijnych, poza Wielka Brytanią, ale to oczywisty wyjątek, kwestie europejskie nie przekładają się na rozstrzygnięcia w wyborach krajowych. Sądzę, że pod tym względem, jeżeli chodzi o stosunek do UE i spór między naszym rządem a Komisją Europejską, chociażby w sprawie praworządności, to przekonania Polaków są podzielone w sposób trwały. To na pewno nie będzie czynnik przesądzający o wynikach wyborów.

Jak pan odebrał deklarację nowej szefowej Komisji Europejskiej?

Dajemy jej kredyt zaufania, dzięki poparciu europosłów Zjednoczonej Prawicy pani von der Leyen została szefową komisji. Wczoraj udzieliła wywiadu jednemu z niemieckich dzienników i to co mówi na temat nie tylko Polski, ale całej nowej Europy, jest obiecujące.

Jest przekonanie, że zablokowanie Fransa Timmermansa, wzmocniło premiera Morawieckiego. Myśli pan, że jeśli Zjednoczona Prawica wygra, to premier Morawiecki zostanie na stanowisku

Zablokowanie Fransa Timmermansa, czyli kandydata, który jak przewodniczący, bardzo głęboko podzieliłby Europę, to jest wielki osobisty sukces pana premiera Morawieckiego. Co do przyszłych rozstrzygnięć personalnych, to na razie jest dzielenie skóry na niedźwiedziu, ale w mojej ocenie jest tylko dwóch możliwych kandydatów na premiera, Mateusz Morawiecki i lider całego obozu Jarosław Kaczyński.

W jakim wariancie ta druga opcja jest prawdopodobna?

Nie podejmuję się spekulować, najpierw wygrajmy wybory, potem będziemy się zastanawiać co dalej, ale na pewno ten drugi wariant nie może być z góry wykluczany.

W Katowicach padły takie hasła dotyczące agendy pro-wzrostowej, kto miałby ją skutecznie realizować?

To jest argument by pozostawić na funkcji lidera rządu, Mateusza Morawieckiego, bo to jest najbardziej wiarygodny polityki, nie tylko Zjednoczonej Prawicy, myślę, że najbardziej wiarygodny polityk polski. Oczywiście polityka zawsze jest grą zespołową, ktokolwiek zostanie premierem, będzie musiał zbudować sobie nową ekipę, sądzę, że nastąpi czas na polityczny awans i szersze wykorzystanie tego młodszego pokolenia Zjednoczonej Prawicy.

Politycy PO mówią, że na spotkaniach w akcji Mój Sztab czy POrozmawiajmy, wyborcy mówią im o drożyźnie, o tym, że są problemy ze służbą zdrowia, a co pan słyszy na takich spotkaniach?

Oczywiście o takich problemach też słyszę i od tego jesteśmy my, przedstawiciele rządu, żeby się z tymi problemami mierzyć. Kłopotem PO jest brak wiarygodności, nawet jeżeli oni w niektórych sprawach mogą być przekonujący dla Polaków, krytykując nasze rządy, to na pewno nie są przekonujący w roli tych, którzy potrafiliby rozwiązywać problemy.

Program, który zaprezentował Grzegorz Schetyna przekonał pana w jakimś punkcie? Może w warstwie obniżania podatków, bo tam zaszyty jest pomysł znacznego obniżenia podatków?

Pytanie czy są wyliczenia, bo oczywiście przyklaskuję i podpisuję się obiema rękami pod postulatem obniżenia podatków, ale to musi być wiarygodne, trzeba pokazać na czym oszczędzimy skoro chcemy obniżać podatki. Generalnie rzecz biorąc ten program jest dla mnie potwierdzeniem mojej decyzji z 2013 roku, żeby odejść z PO, to już nie jest partia konserwatywna, ani wolnorynkowa, przechył PO w lewo osiągnął swój finał, PO jest dziś partią socjaldemokratyczną.

Myśli pan, że Zjednoczona Prawica wróci do obietnicy obniżenia podatku VAT o jeden punkt?

Wydaje mi się to w tej chwili zdecydowanie mało prawdopodobne, dlatego, że z jednej strony skala transferów społecznych, a z drugiej strony wyraźne obniżki podatków chociażby tej niższej stawki podatku PIT o 1%, to są te realne, ale możliwe do udźwignięcia ciężary budżetu państwa. Obniżenie VAT-u w tym momencie byłoby trudne do zbilansowania.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA