fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

SPD: Od sprawiedliwości do populizmu

AFP
W sytuacji gdy Merkel zyskuje, a Schulz traci, socjaldemokraci obiecują obywatelom złote góry.

Kampania wyborcza do Bundestagu jeszcze się na dobre nie rozpoczęła, a Martin Schulz, do niedawna nadzieja SPD, znalazł się nagle na przegranej pozycji. Socjaldemokraci ponieśli w ostatnich miesiącach porażkę wyborczą w trzech landach, a z sondaży wynika, że CDU/CSU wyprzedza ich o 12 punktów procentowych. Kanclerz Angela Merkel deklasuje także Martina Schulza pod względem popularności.

Ostatnią nadzieją socjaldemokratów jest powstający w bólach program wyborczy, który ma skłonić wyborców do głosowania we wrześniu na SPD. Całość ujrzy światło dzienne pod koniec przyszłego miesiąca, ale wiadomo już, że przewodnią ideą będzie deklarowana obecnie w każdym przemówieniu i przy każdej okazji idea sprawiedliwości społecznej. A więc mniej pieniędzy na obronę i więcej na bezpłatne szkolnictwo, wolne od opłat przedszkola, pomoc socjalną i cały zestaw programów mających ułatwić życie mniej zamożnej części społeczeństwa.

Mniejsze mają być podatki najprawdopodobniej o gigantyczną sumę 45 mld euro. Nie wiadomo jeszcze, czy SPD nie zdecyduje się na obniżenie wieku emerytalnego.

Wszystko to pachnie populizmem tak jak dramatyczne wypowiedzi Martina Schulza, który raz za razem przytacza przykłady rażącej niesprawiedliwości konkretnych rodzin i obywateli. Ale jak wynika z danych ostatniego Eurobarometru, zaledwie 11 proc. Niemców wyraża troskę o stan bezpieczeństwa socjalnego w kraju. Dla zdecydowanie większej liczby obywateli, bo 45 proc., problemem wywołującym większe zaniepokojenie jest imigracja, dla 28 proc. zagrożenie terrorem i 22 proc. troska o przyszłe emerytury. Większość Niemców nie narzeka na zarobki, warunki pracy i stan osobistych finansów.

W tej sytuacji szermowanie przez SPD hasłami sprawiedliwości społecznej może nie przynieść spodziewanego sukcesu. Tym bardziej że to SPD za czasów kanclerza Schrödera znacznie ograniczyła przestrzeń państwa socjalnego, o czym wyborcy, a zwłaszcza związki zawodowe, nie zapomnieli.

Martin Schulz jako kandydat na kanclerza ma więc zadanie prawie niemożliwe do wykonania. Z kolei kanclerz Angela Merkel nie robi właściwie nic, odzyskując przewagę nad swym konkurentem, utraconą na zaledwie kilka tygodni na początku tego roku.

Co więcej, notowania pani kanclerz wracają do rekordowych poziomów, mimo że to ona podjęła niepopularną decyzję o otwarciu granic dla miliona uchodźców. – Angela Merkel sprawia wrażenie, że sprawnie kieruje rządem i nie musi się nawet tłumaczyć, dlaczego dokonuje korekty swej polityki – pisał niedawno „Die Welt". To zapewne wystarczy do pokonania Martina Schulza we wrześniu.

Martin Schulz jako kandydat na kanclerza ma więc zadanie prawie niemożliwe do wykonania. Z kolei kanclerz Angela Merkel nie robi właściwie nic, odzyskując przewagę nad swym konkurentem, utraconą na zaledwie kilka tygodni na początku tego roku.

Co więcej, notowania pani kanclerz wracają do rekordowych poziomów, mimo że to ona podjęła niepopularną decyzję o otwarciu granic dla miliona uchodźców. – Angela Merkel sprawia wrażenie, że sprawnie kieruje rządem i nie musi się nawet tłumaczyć, dlaczego dokonuje korekty swej polityki – pisał niedawno „Die Welt". To zapewne wystarczy do pokonania Martina Schulza we wrześniu.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA