fbTrack

Polityka

#RZECZoPOLITYCE: Jarosław Gowin, Dorota Niedziela, Jędrzej Bielecki

Fotorzepa
Wicepremier Jarosław Gowin, posłanka PO Dorota Niedziela i Jędrzej Bielecki będą gośćmi Michała Szułdrzyńskiego w poniedziałkowym programie #RZECZoPOLITYCE. Początek programu - o godzinie 9.

Gowin: Dwukadencyjność od 2018 r.? Sprzeczne z prawem

 Deklaracja o wejściu zmian w 2018 r. mnie zaskoczyła, bo wydaje się, że stoi w sprzeczności z zasadą, że prawo nie może działać wstecz. Jestem ciekawy argumentów ekspertów – powiedział w programie #RZECZOPOLITYCE Jarosław Gowin, wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego.

Zdaniem wicepremiera Gowina rozmowy z ministrami, które zapowiedziała, a obecnie realizuje pani premier Beata Szydło, są pożyteczne, aby omówić co udało się zrealizować i zaplanować dalsze posunięcia rządu.

- Wiadomo, że nie da się wprowadzać wszystkich reform w jednym czasie, bo spowodowałoby to chaos – powiedział wicepremier Gowin. Według niego te rozmowy mają na celu zsynchronizowanie ze sobą działań wszystkich resortów.

W Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego trwają prace nad połączeniem wszystkich Instytutów Badawczych, tak aby powstała sieć, która stanie się zapleczem eksperckim dla reform Mateusza Morawieckiego.

 

Wicepremier odniósł się też do zmian, do których ma dojść w samorządach, tak by prezydenci, burmistrzowie i wójtowie, mogli pełnić swoje funkcje tylko przez dwie kadencje. Gowin powiedział, że sam jest jednak zdecydowanym zwolennikiem dwukadencyjności w samorządach, ale z zastrzeżeniem, że zostanie wydłużony okres jednej kadencji z czterech do pięciu lat. Zmiany – według zapowiedzi prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego – miałyby obowiązywać już od 2018 r.

- Ta ostatnia deklaracja mnie zaskoczyła, bo wydaje się, że stoi w sprzeczności z zasadą, że prawo nie może działać wstecz. Jestem ciekawy argumentów ekspertów – komentował Gowin.

Rząd będzie również dążył do tego, aby w mediach zapanował większy pluralizm, bo w opinii władzy, telewizje i prasa są jednostronne. Wicepremier dodał, że nie można tak powiedzieć o „Rzeczpospolitej”. - W oczywisty sposób dotyczy to sytuacji zastanej, którą będziemy chcieli zmienić. Będzie spokojna dyskusja, będziemy przyjmowali głosy za i przeciw – zapewniał Gowin.

Wicepremier argumentował, że chodzi o doprowadzenie do podobnej sytuacji, jaka jest w Niemczech, w których media w większości należą do niemieckich właścicieli.

Gość skomentował najnowszy sondaż IBRiS dla „Rzeczpospolitej”, w którym PiS ma poparcie na poziomie 38 proc. (wzrost o 8 pkt. proc.). Jego zdaniem nie ma jednej szczególnych powodów do radości. - Nie przywiązuję wagi do sondaży, które są publikowane na trzy lata przed wyborami. Dopiero wtedy wyborcy nas ocenią – mówił Gowin.

Wicepremier został zapytany o film dokumentalny „Pucz” i jak powiedział, nie oglądał go, ale z tego co się orientuje, to produkcja oddaje istotę tego, co się wydarzyło 16 grudnia. Gowin oceniał, że doszło tego dnia do działań spontanicznych, ale też planowanych. Spontaniczna była – jego zdaniem – np. blokada mównicy. - Kolejni posłowie PO wychodzili i prowokowali marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego, aż w końcu się udało – mówił Gowin, co jego zdaniem było zamierzonym działaniem.

Czy to była próba obalenia władzy? – Tak, ale w legalny sposób – komentował. - Po pierwsze, nie wzięli pod uwagę, ze powody są mało zrozumiałe dla Polaków, a po drugie, nie docenili poparcia dla rządu – dodał.

Gowin powiedział, że pomysł Zbigniewa Ziobro z ograniczeniem administracji w sądach, to jest jego pomysł, gdy był jeszcze ministrem sprawiedliwości. - Tylko 40 proc. sędziów, to są osoby, którzy orzekają – mówił.

Zdaniem Gowina nie ma nic kontrowersyjnego w tym, aby wszelkie zakupy dla wszystkich sądów, wykonywała jedna instytucja, co ograniczy wydatki.

Czy zaprzysiężenie prezydenta Donalda Trumpa, jest końcem pewnej epoki? - Jest końcem pewnej ideologii, która się kruszy, co było widać już od jakiegoś czasu – mówił Gowin, który dodał, że zaczęło się na Węgrzech, potem do zmiany doszło w Polsce, a teraz w Stanach Zjednoczonych.

 

Niedziela: Morawiecki powinien przeprosić za "kliki lokalne"

Dorota Niedziela, posłanka PO uważa, że Mateusz Morawiecki powinien przeprosić za określenie samorządów "klikami lokalnymi".

Mateusz Morawiecki odniósł się w TVN24 do pomysłu wprowadzenia dwukadencyjności burmistrzów, wójtów i prezydentów miast. W ocenie wicepremiera to bardzo dobry pomysł. Morawiecki zwrócił uwagę, że w powiatach, miastach czy gminach tworzą się "kliki lokalne". - Myślę, że 95 proc. Polski doskonale teraz wie, o czym mówię - powiedział. Ocenił, że np. prezydenci miast mogą być lepsi czy gorsi, ale "tworzą wokół siebie istny dwór".

Posłanka PO Dorota Niedziela uznała słowa wicepremiera za niewłaściwe. - Morawiecki wprost powiedział, że samorządy to kliki. Pan premier powinien przeprosić polityków, którzy dbają o te małe ojczyzny, są przez ludzi wybierani i doceniani - powiedziała polityk w programie #RZECZoPOLITYCE.

Dorota Niedziela, pytana o pomysł dwukadencyjności samorządowców, przyznała, że nie można blokować lokalnym politykom możliwości ponownego startu w wyborach. - Ktoś karze dobrych samorządowców za to, że dbali o sprawy samorządowe - oceniła posłanka.

 

Polityk odniosła się również do sondażu IBRIS dla "Rzeczpospolitej", według którego poparcie PiS wynosi 38 procent, PO - 19 procent, a Nowoczesnej - 11.

- Po roku rządowy teflon nie działa - oceniła Dorota Niedziela. Posłanka PO przyznała, że PiS musiało tyle obiecać, by uzyskać ten wynik. - To nie jest wiele - dodała. W ocenie polityk PO, "PiS ma wyjątkową zdolność odwracania kota do góry ogonem".

 

Bielecki o Trumpie: Koniec świata wartości

Jędrzej Bielecki, dziennikarz działu zagranicznego „Rzeczpospolitej" uważa, że przemówienie inauguracyjne Donalda Trumpa oznaczać może „koniec świata wartości”.

Bielecki mówiąc o tym, co najbardziej zaskoczyło go w przemówieniu inauguracyjnym Donalda Trumpa, przyznał, że była to retoryka, która zaskoczyła także innych obserwatorów.

- Retoryka, którą widzieliśmy w kampanii wyborczej i ta, która utrzymała się w jakimś stopniu od 8 listopada do inauguracji została niezmieniona. Stała się może nawet bardziej radykalna w pewnych punktach - mówił Jędrzej Bielecki w programie #RZECZoPOLITYCE. - Jego przemówienie było według amerykańskich mediów najbardziej radykalne, nacjonalistyczne i populistyczne ze wszystkich przemówień poprzednich prezydentów - zaznaczył i podkreślił, że istotne było to, gdy Donald Trump powiedział, że do tej pory elita amerykańska budowała potęgę USA kosztem narodu oraz, że użył słowa „rzeź” w odniesieniu do tego, co robiono wcześniej w Białym Domu.

- Mówił to kiedy za jego plecami stało czterech byłych już prezydentów Stanów Zjednoczonych w tym George W. Bush, prezydent republikański - dodał.

Zdaniem Bieleckiego, było to przemówienie, które dało ton całemu wydarzeniu. - Moim zdaniem to oznacza zmianę epoki, w której żyjemy - powiedział.

Odnosząc się do wypowiedzi Jarosława Gowina, który powiedział, że to koniec świata politycznej poprawności, Jędrzej Bielecki podkreślił, że nazwałby to raczej „końcem świata wartości”. Podkreślał, że do tej pory, pomimo wszystkich wad Stanów Zjednoczonych, były one przywódcą świata wolności, świata demokracji i praw człowieka. - Można wiele zarzucić prezydenturze Baracka Obamy, ale był on człowiekiem niesłychanej godności, moralności i te wartości forsował - mówił Bielecki. - Zgadzam się, że popełnił wiele błędów, ale to był jednak ten punkt wyjścia. To ten świat odchodzi do przeszłości dlatego, że Trump ani razu o tym nie wspomniał. Mówił, że Ameryka ma być pierwsza oraz podkreślał, że do tej pory USA wydawały miliony i biliony na inne kraje, a sama Ameryka i jej infrastruktura były w ruinie - dodał.

Jędrzej Bielecki powiedział również, że w jego opinii, słowa Trumpa to "miły dialog dla ludzi, którzy są prości" oraz, którzy nie wiedzą jaki jest świat. - Przecież Stany zjednoczone nie zbudowały NATO dlatego, że było to dzieło charytatywne, tylko dlatego, że jest to podstawa potęgi Stanów Zjednoczonych na świecie - zaznaczył i dodał, że zbudowanie NATO było pewną obroną wartości. - Przypomnijmy, że było to budowanie wartości przeciwko Związkowi Radzieckiemu. Chodziło o obronę przeciwko dyktaturze - mówił.

Jędrzej Bielecki odniósł się również do planów Donalda Trumpa. Mówił o tym, że Trump na stronie Białego Domu, która zmieniła się od razu po przejęciu przez niego władzy, zapowiedział, że będzie domagał się renegocjacji umowy RAFTA z Kanadą i z Meksykiem. - Trump mówi, że jeżeli te kraje się na to nie zgodzą, to wycofa Stany Zjednoczone z tej umowy. To jest nielegalne - podkreślał Bielecki. - Jeżeli prezydent Stanów Zjednoczonych zapowiada, że zrobi coś nielegalnego, to jest to sprawa poważna. I nie chodzi tu o poprawność polityczną tylko o podstawowe wartości. Moim zdaniem to bardzo niepokojące przemówienie - dodał.

Bielecki skomentował także fragment dotyczący obrony. Trump zaznaczał, że będzie dążył do odbudowy potęgi wojskowej Stanów Zjednoczonych. - Porównywał na przykład liczbę samolotów lub liczbę okrętów z końca zimnej wojny. Czyli mówi otwarcie, że chce odbudować tę potęgę, ale sygnalizuje, że punktem odniesienia byłby koniec zimnej wojny - zwrócił uwagę Bielecki. - To jest bardzo ważne, gdyż może oznaczać, że Stany Zjednoczone chcą pójść śladami Rosji, która już od 10 lat taki program forsuje - podkreślał dziennikarz działu zagranicznego "Rzeczpospolitej" i dodał, że Trump na stronie Białego Domu mówi o tym, że należy od nowa zbudować system obrony rakietowej. - Nie wiadomo, co konkretnie to oznacza w tym przypadku, ale jest to bardzo ciekawy sygnał - powiedział Jędrzej Bielecki.

Bielecki powiedział również, że ciekawa jest także pierwsza decyzja, jaką podjął Donald Trump po wejściu do gabinetu owalnego w Białym Domu. Pierwszą rzeczą, którą Trump zrobił było podpisanie dekretu o częściowym zlikwidowaniu systemu „Obama Care”. - Mówił, że od tej pory instytucje państwa powinny w minimalnym stopniu dokładać się do tego oraz, że to powinien być początek całkowitej likwidacji tego systemu - powiedział Bielecki i zaznaczył, że godzinę wcześniej Donald Trump mówił, że występuje w roli tego, kto odda władzę biednym Amerykanom. - System zbudowany przez Obamę to jedyna nadzieja dla 20 milionów najbiedniejszych Amerykanów, żeby mieć jakiekolwiek zabezpieczenie zdrowotne i 30 milionów, którzy nadal nie mają takiego zabezpieczenia, ale być może dzięki „Obama Care” by je mieli. Dodatkowo, jest jeszcze 100 milionów Amerykanów, którzy mają niepełne ubezpieczenie zdrowotne, czyli takie, które jeśli coś poważnego im się stanie, mogą zbankrutować i narażeni są na ogromne koszty - mówił. - Trump zlikwidował to od razu, nie mówiąc, co będzie dalej. To stawia w pewnej perspektywie jego retorykę sprzed Kapitolu - dodał.

Jędrzej Bielecki mówił także o widocznej różnicy pomiędzy liczbą ludzi, którzy przyszli na pierwszą inaugurację Baracka Obamy a Donalda Trumpa. - Na inauguracji Obamy było wielokrotnie więcej ludzi. To widać na zdjęciach i danych, a administracja Trumpa idzie w zaparte mówiąc, że to była największa liczba osób, jaka kiedykolwiek była na tego rodzaju wydarzeniu oraz, że to media pokazują to w ten sposób - powiedział Bielecki. - Pierwsze dni są dość niepokojące - dodał.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL