fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Polityka

Limit kadencji. Ilu samorządowców dotknie

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Prawo i Sprawiedliwość proponuję, by już w 2018 roku ci, którzy mają za sobą dwie kadencje, nie będą mogli dalej kandydować na te same stanowiska w samorządach. Kto na tym straci? Jak to wygląda w innych krajach?

Proponowane przez Prawo i Sprawiedliwość dotknie 2/3 gmin w Polsce. Ponownie startować w wyborach nie będzie mogło 1597 dotychczasowych wójtów, burmistrzów i prezydentów.

1088 spośród nich sprawuje swoją funkcje od co najmniej trzech kadencji, a 428 zajmowało swoje stanowiska jeszcze przed rokiem 2002, czyli przed wprowadzeniem  wyborów bezpośrednich na urząd wójtów, burmistrzów, prezydentów.

- Wśród szesnastu miast liczących powyżej 200 tys. mieszkańców, aż w dwunastu obecnie urzędujący prezydenci nie mogliby ponownie startować w wyborach. Najwięcej  polityków, których dotyczyłoby ograniczenie pochodzi z lokalnych komitetów - mówi dr Adam Gendźwiłł.

Co zmiany oznaczają dla poszczególnych partii? Zakaz dotknąłby ponad 70% obecnych liderów lokalnych pochodzących z PSL, ok. 60% z PO i ok. 30% z PiS.

 

Sytuacja w innych państwach

Autorzy analizy przyjrzeli się 29 innym państwom, w tym wszystkim dużym krajom europejskim. Ograniczenie kadencyjności wprowadzono tylko w dwóch - we Włoszech i Portugalii.

- We Włoszech burmistrz może sprawować swoją funkcję przez dwie pięcioletnie kadencje, zaś w Portugalii zostać wybranym trzy razy na okres czterech lat. Co ciekawe w niektórych landach niemieckich ustalony jest  obowiązkowy wiek przechodzenia na emeryturę. Zazwyczaj 65 lat, choć na ogół burmistrz ma możliwość dokończenia rozpoczętej kadencji, której długość w poszczególnych częściach Niemiec waha się od 4 do 10 lat - mówi Gendźwiłł.

 

 

Jakie problemy mogą się pojawić

- Kiedyś wyzwaniem było wzmocnienie władz wykonawczych, dziś wahadło zbyt wyraźnie wychyliło się w tę stronę. Czy nie poszliśmy za daleko w budowaniu lokalnego „prezydencjalizmu”? Na to pytanie nie ma prostej odpowiedzi. Z całą pewnością nie może nią być jednak nagłe i mechaniczne skrócenie kadencji wieloletnim liderom - mówi prof. Paweł Swiniewicz.

- Niektóre społeczności lokalne są zbyt małe, żeby mieć pluralistyczne elity regularnie konkurujące o władzę i kilku liderów spośród których mieszkańcy mogą wybierać. Istnieje realne zagrożenie, że nagłe wprowadzenie limitu kadencji może pozbawić takie społeczności zdolnych przywódców. Natomiast im większe gminy, tym bardziej zacięta jest rywalizacja wyborcza. W największych miastach przeważająca część obecnie urzędujących prezydentów uzyskała mandat dopiero w drugiej turze - twierdzi dr Adam Gendźwiłł.

Analizę opracowali:


prof. Paweł Swianiewicz – kierownik Zakładu Rozwoju i Polityki Lokalnej Wydziału Geografii i Studiów Regionalnych Uniwersytetu Warszawskiego.


dr Adam Gendźwiłł – adiunkt w Zakładzie Rozwoju i Polityki Lokalnej Wydziału Geografii i Studiów Regionalnych Uniwersytetu Warszawskiego, ekspert Fundacji Batorego.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA