fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podatki

PIT: Sprzedając stare rzeczy, nie musimy rozliczać się z fiskusem

123RF
Osoba, która pozbywa się używanego majątku, nie zapłaci od tej transakcji podatku dochodowego.

Pół roku – tyle wystarczy zaczekać ze sprzedażą rzeczy, żeby nie dzielić się dochodem z fiskusem. Ten termin nie obowiązuje, jeśli skarbówka uzna nas za przedsiębiorcę. Z ustawy o PIT wynika, że osoba, która sprzedaje swój prywatny majątek (np. samochód), powinna wyliczyć dochód i w zeznaniu rocznym doliczyć go do innych rozliczanych według skali (np. z umowy o pracę albo o dzieło). Od całości zapłaci 18- lub 32-proc. podatek (w zależności od wysokości wszystkich zarobków). Uniknie tego, jeśli zaczekała z transakcją pół roku od nabycia danej rzeczy (termin ten liczy się od końca miesiąca, w którym ją kupiliśmy lub dostaliśmy). Wtedy już nie musi wykazywać dochodu w zeznaniu.

Dłuższy termin jest przewidziany dla nieruchomości. Nie będziemy płacić PIT, jeśli pozbyliśmy się mieszkania lub domu po pięciu latach od zakupu (licząc od końca roku, w którym je nabyliśmy). Jeśli wcześniej, musimy przeznaczyć pieniądze na cele mieszkaniowe (wtedy przysługuje nam zwolnienie).

Inne zasady rozliczenia obowiązują przedsiębiorców. U nich dochód ze sprzedaży towarów jest opodatkowany niezależnie od tego, ile czasu minęło od zakupu do zbycia. Czy skarbówka może jednak uznać, że osoba wyprzedająca stare rzeczy jest przedsiębiorcą? Nie powinna, chyba że faktycznie zajmujemy się handlem na dużą skalę i jesteśmy w niego mocno zaangażowani – szukamy klientów, reklamujemy się. Ważne jest też to, czy kupujemy rzeczy w celach handlowych (np. sprzęt elektroniczny, z którego w ogóle nie korzystaliśmy).

Spójrzmy na interpretację, którą niedawno wydała Izba Skarbowa w Bydgoszczy (nr ITPB1/4511-1288/15/AK). Wystąpił o nią przedsiębiorca zarabiający na wynajmie lokali. Posiada kolekcję wycofanych już z obiegu znaczków. Kupował je przez kilkadziesiąt lat. Było to jego hobby, niepowiązane z prowadzoną działalnością gospodarczą. Twierdzi, że nie chciał ich nigdy sprzedawać, musi jednak teraz to zrobić z powodu pogorszenia się sytuacji finansowej. Czy powinien rozliczyć się z fiskusem? Nie, ponieważ nie jest to działalność gospodarcza, a sprzedaż nastąpi po upływie pół roku od nabycia.

Osoba, która nie jest przedsiębiorcą, ale sprzedała daną rzecz przed upływem pół roku, musi pamiętać, że przy liczeniu dochodu może uwzględnić wydatki na jej nabycie. Pomniejszają one przychód ze sprzedaży. Jeśli koszty są wyższe niż przychód, mamy stratę i nie musimy płacić podatku. Może się jednak zdarzyć, że na sprzedawaną rzecz nic nie wydaliśmy (bo dostaliśmy ją np. w prezencie). Wtedy do kosztów możemy zaliczyć jedynie wartość nakładów poniesionych w czasie posiadania rzeczy oraz wydatki związane z samą sprzedażą, np. opłaty za wysyłkę.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA