4 zł tygodniowo przez rok !
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Dla mnie, lekarza, przyjmowanie pacjentów było piekłem. Przez pierwsze miesiące czułem, że jestem zgubiony... Otwierałem drzwi, za nimi był ogromny pokój, wzdłuż ścian ławki, wszystkie zajęte. I jeszcze stali w ścisku. Trzeba było 70, góra 80 osób zbadać pod kątem zdolności do pracy na jutro. A limit zwolnień wynosił od 12 do 15 ludzi. Dlatego było to przede wszystkim bardzo trudne pod względem moralnym. W końcu uczono nas pracy w oparciu o zaufanie, o najwyższe zasady humanizmu. Gdy mówili, że ich boli, to im wierzyłem. Potrzebowałem ze 4 do 5 miesięcy, żeby zacząć to analizować z innego, obiektywnego punktu widzenia. Badaliśmy człowieka od stóp do głowy – i co było, to rejestrowaliśmy. Chociaż najwięcej było symulantów, myśmy ich muzykami nazywali, bo kłamali jak z nut. „No tu coś kręci, tu coś swędzi, a tu coś boli i się odrywa". To była ich zwyczajowa gadka [śmiech]. A jak się pacjent uskarża, to spróbowałby człowiek zlekceważyć! Bo skargi na lekarzy mogli pisać do woli. A jak przyszła skarga, to nawet jak się miało tysiąckrotną rację... Panie wiedzą, nerwy...
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Czy Polsce potrzebna jest „imperialna opowieść”, czy raczej chłodna podmiotowość państwa średniego? W podcaście...
„Niebo. Rok w piekle” zmusza nas do odpowiedzi na kilka trudnych pytań.
Szum wiatru i tęsknota. Dźwięki ulotne i delikatne, a jednak rezonujące w słuchaczu z ogromną mocą.
„Ride 6” to okazja, by bezpiecznie poszaleć na motocyklu.