fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Plus Minus

Dom władzy. Jak żyły radzieckie elity przed wojną

Parada weteranów rewolucji październikowej na placu Czerwonym w Moskwie, 1930 r.
Sovfoto/be&w
Radzieccy aparatczycy, mieszkańcy Domu Władzy w dzielnicy Błota w Moskwie, większość swoich drugich i trzecich małżeństw zawarli z kobietami z klas wyższych lub Żydówkami. Najbardziej liczyło się to, co odróżniało ich od tych, którzy w Domu Władzy nie mieszkali.

W opowieści o stworzeniu pierwszego planu pięcioletniego większość starych bolszewików przewodzących pracom konstrukcyjnym była skazana na męczeństwo. Ich zadaniem było zbudowanie wiecznotrwałego domu i pozostawienie go dla „proletariackiej młodości i czystego sieroctwa". U Pilniaka jeden z inżynierów budujących tamę tłumaczył (celowo przywołując obraz wojny domowej), że towarzysz Mojżesz „szukał swej przestrzeni mieszkalnej i wojował o nią. I do ziemi obiecanej nie doszedł, pozostawiając Jozuemu zatrzymanie słońca. Zamiast tego doszły jego dzieci. Ludzie, którzy widzieli Sodomę, nie mogą być w Izraelu – nie są godni dostąpić ziemi obiecanej".

Dwa wielkie zjazdy 1934 roku zmieniły scenariusz – czy raczej przeniosły jego akcję w przyszłość, aż do samego końca. Wieczny dom miał się stać przystanią, w której Mojżesz mógł założyć swój dom i wychować rodzinę, aż wilk zamieszka wraz z barankiem, a pantera z koźlęciem razem leżeć będą. Podczas rewolucji stalinowskiej pierwotna bolszewicka eschatologia została rozwinięta, by zawrzeć w sobie kolejną wielką udrękę poprzedzoną zorganizowanym odwrotem. Nowe kredo przyjęte w 1934 roku podążało za myślą św. Augustyna – i większości instytucjonalizowanego chrześcijaństwa – głosząc, że millenium jest duchową i polityczną alegorią. Spośród trzech fundamentalnych rozwiązań problemu niespełnienia się millenarystycznej przepowiedni – rozszerzenia przemocy dni ostatnich, odwleczenia na czas nieokreślony ostatecznego zbawienia lub ogłoszenia, że przepowiednia ta w istocie została spełniona – stalinowscy rewolucjoniści, jak większość ich poprzedników, wybrali połączenie dwóch ostatnich. Nadejście komunizmu było bliskie, lecz poza czyjąkolwiek możliwością planowania; „socjalizm" jako preludium do wieczności był „w zasadzie" już tutaj. Jak ujął to Siergiej Kirow: „Centralna kwestia rewolucji proletariackiej została już całkowicie i nieodwołalnie rozwiązana na korzyść socjalizmu".

Nie było powodu do rozczarowania ani potrzeby, by rezygnować. Nie było pęknięć w fundamentach socjalizmu i nie było przeszkód wystarczająco dużych, by zatrzymać przyszłość. Nie można było żyć w tej epoce i nie zauważyć kształtu i piękna domu socjalizmu. Był to czas zarówno spełnienia, jak i oczekiwania, godności i entuzjazmu, dyscypliny i zabawy, proletariackiego dzieciństwa i mądrości starego bolszewizmu. Była to epoka „syntetyczna", tak samo jak „Faust" Goethego łączył Sturm und Drang ze „z natury racjonalnym" klasycznym antykiem, renesansem i stylem empirowym. Była to epoka heroicznego domatorstwa w Domu Władzy. Była to epoka bez starości, a być może i bez śmierci.




Opór przegranych

Dla niektórych mieszkańców Domu Władzy ogłoszenie nadejścia wieczności nadeszło zbyt późno. Karl Lander i Lew Kricman byli zbyt chorowici, by pracować poza domem, podczas gdy wielu innych, w tym Władimir Adoracki i Olimpiada Mickiewicz, wciąż wymagało regularnych zabiegów w różnych sanatoriach nad Morzem Czarnym i na Kaukazie. Wasilij Oriechow nigdy nie wyleczył się do końca z ran ani ciągłej melancholii. W kwietniu 1934 roku pojechał do Foros na Krymie po raz ostatni. Zmarł w szpitalu kremlowskim 10 grudnia 1934 roku w wieku pięćdziesięciu lat. Dwa dni później jego ciało skremowano. Stowarzyszenie Starych Bolszewików opłaciło niszę w kolumbarium, urnę i plakietkę identyfikującą zmarłego jako „członka RKP(b) od 1913 roku" oraz „członka Stowarzyszenia Starych Bolszewików".

Jednak większość pierwotnych rewolucjonistów była gotowa na nowy początek. Odnowieni potężnym uczuciem czystej, fizycznej radości, wprowadzili się, urządzili wygodnie i osiedlili, przewidując długi pobyt. W 1935 roku Dom Władzy miał 2655 zarejestrowanych lokatorów mieszkających w 507 mieszkaniach. Siedmiuset mieszkańców było najemcami przypisanymi do konkretnych mieszkań; resztę stanowił personel i osoby zależne, w tym 588 dzieci. W budynku było więcej najemców niż mieszkań, gdyż niektóre z nich (na przykład Iwanowów, Tuczinów i Usiewiczów) mieściły więcej niż jedną rodzinę. Łącznie w budynku znajdowały się 24 mieszkania jednopokojowe, 27 mieszkań dwupokojowych, 127 mieszkań trzypokojowych, 179 mieszkań czteropokojowych, 120 mieszkań pięciopokojowych, 25 mieszkań sześciopokojowych i jedno siedmiopokojowe. [...]

Ogół najemców dzielił się na „członków nomenklatury" (urzędników wyższego szczebla uprawnionych do pewnych dóbr i usług adekwatnych do ich roli w partii/hierarchii państwowej), „emerytów prywatnych" (emerytowanych członków nomenklatury wciąż uprawnionych do pewnych dóbr i usług) i „członków spoza nomenklatury" (personel Domu, budowniczowie nagrodzeni za wyniki, administratorzy Centralnego Komitetu Wykonawczego, zdegradowani członkowie nomenklatury oraz posiadający własne mieszkania krewni członków nomenklatury, jak na przykład druga żona Arosiewa i teściowie Stalina). Ci, którzy stracili prawo do mieszkania w Domu Władzy z powodu degradacji lub odprawienia, mieli być eksmitowani; ci awansowani na wyższe stanowiska mieli otrzymać prawo przeniesienia do większego mieszkania. W praktyce oba te zadania okazały się trudne do wykonania ze względu na opór przegranych. Opór ten mógł być skuteczny, ponieważ klasyfikacja członków nomenklatury nie była bezpośrednio powiązana z klasyfikacją mieszkań, a wszystkie klasyfikacje miały swoje wyjątki, tak formalne jak i wynikające z osobistego mecenatu. [...]

Zły los proletariuszy

Nawet ci z byłych robotników, którzy zaszli wysoko w partyjnej hierarchii, zwykle zachowywali poczucie odrębności i być może wspomnienia swojego niepełnego czeladnictwa. Walka Jefima Szczadenki z gustami i przyjaciółmi jego żony, rzeźbiarki Marii Denisowej, były paralelą do walki partii z opozycją. Nie było do końca poprawne zakładać (jak pisał Szczadenko do starego przyjaciela, prawdopodobnie mając na myśli krąg Majakowskiego), „że istotę sporu stanowi fakt, że robotnicy [...] nie znoszą inteligencji w ogóle, a w szczególności żydowskiej inteligencji". Istotą było (jak pisał do innego przyjaciela), że „inteligenccy monopoliści wiedzy teoretycznej nie mogli nie zauważyć, że robotnicy zaczynają posiadać tę wiedzę, łącząc ją z ogromnym doświadczeniem praktycznym, które nie wszyscy spośród inteligencji mają".

Wojna została wygrana, lecz jedność i równość pozostawały niepewne. Były introligator Wasilij Michajłow był wciąż podwładnym byłych „studentów" na placu budowy tak Dnieprowskiej Elektrowni Wodnej, jak i Pałacu Rad. Były hutnik Iwan Gronski odpowiadał bezpośrednio przed Stalinem, lecz wciąż – jak jego poprzednik Siemion Kanatczikow – odgrywał rolę proletariackiego stróża pilnującego niepewnych intelektualistów. Nawet Paweł Postyszew, były drukarz deseni z fabryki perkalu, który dołączył do wewnętrznego kręgu Stalina i był pojętnym uczniem oraz uzdolnionym pisarzem, nie wychylał się przy ludziach niegdyś stojących na drabinie społecznej wyżej od niego (w tym tych, których, formalnie rzecz biorąc, nadzorował). Według kronikarza nieformalnego spotkania członków Biura Politycznego z około pięćdziesięcioma radzieckimi pisarzami, które odbyło się w domu Gorkiego 26 października 1932 roku, „Postyszew jest niewiarygodnie skromny. Przez cały wieczór nie powiedział chyba ani jednego słowa i próbował tylko stać z tyłu". Jak sam Postyszew napisał do swojego inteligenckiego patrona w 1913 roku, gdy miał dwadzieścia sześć lat, „zły, nieunikniony los proletariuszy nigdy nie pozostawia mnie w spokoju". Proletariusze, którzy odnieśli sukces (w tym Szczadenko, Michajłow, Gronski i Postyszew), zazwyczaj żenili się z kobietami o bardziej formalnym wykształceniu.

Aparatczycy mieszkający w Domu Władzy byli w większości dawnymi „studentami" (prowincjonalnymi intelektualistami „różnego stopnia", którzy dołączyli do socjalistycznych sekt jeszcze w szkole). Zdecydowanie największą grupą pośród nich byli Żydzi, którzy stanowili 23 procent wszystkich najemców i około 33 procent nomenklatury (w tym „emerytów prywatnych"). Jeśli uwzględniać członków rodzin, proporcje te były jeszcze większe: Żydówki były jeszcze wyraźniej nadreprezentowane w socjalistycznych sektach niż Żydzi (częściowo dlatego, że wśród członkiń sekt brakowało „robotnic"), a wielu nieżydowskich urzędników partyjnych wyższego szczebla, w tym Arosiew, Bucharin, Iwanow, Rykow i Woronski, poślubiło Żydówki. W latach dwudziestych, podczas drugiej fali nieformalnych małżeństw, członkinie partii o proletariackim rodowodzie stały się dostępne, lecz na szczytach nadal było ich niewiele: radzieccy aparatczycy większość swoich drugich i trzecich małżeństw zawarli z kobietami z klas wyższych lub Żydówkami.

Żydzi mieszkający w Domu Władzy pochodzili z różnych grup społecznych, lecz praktycznie żaden z nich nie wpisywał się w kategorię „robotników"; dotyczy to także pochodzących z rodzin drobnych rzemieślników. Pośród wielu millenarystycznych rebelii, które złożyły się na rewolucję październikową, żydowska była zarówno najbardziej masowa, jak i najbardziej radykalna. Spośród mieszkańców Domu Władzy to Żydzi byli największymi kosmopolitami i z nadejściem „owego dnia" wiązali największe nadzieje. Modernizacja Rosji, jaka dokonała się u schyłku epoki carskiej, zniszczyła tradycyjny żydowski monopol na szeroki zakres zawodów usługowych na zachodnich rubieżach imperium. Żydowska rewolucja przeciwko państwu carskiemu była nierozerwalnie związana z żydowskim buntem przeciwko tradycyjnemu żydowskiemu życiu. Mniejszość wybrała syjonizm; większość z tych, którzy wybrali kosmopolityzm, czyniła to z uporem i konsekwencją niespotykaną wśród socjalistów o tradycyjnym pochodzeniu narodowym. Zamieszkujący Dom Władzy Polacy, Łotysze i Gruzini zdawali się zakładać, że proletariacki internacjonalizm przystaje do ich języków, pieśni i potraw. Żydzi utożsamiali socjalizm z „czystym sieroctwem" i celowo unikali mówienia w jidysz w domu czy przekazywania dzieciom czegokolwiek, co uważali za żydowskie. Ich dzieci miały przecież żyć w socjalizmie. Tymczasem oni w ankietach personalnych wciąż określali się jako „Żydzi z pochodzenia" i zdawali się akceptować siebie nawzajem jako członkowie jednego plemienia i synowie jednej rewolucji.

Innymi grupami mieszkańców, które uważały, że łączy je wspólne pochodzenie sprzed epoki bolszewizmu, byli m.in. Łotysze, Polacy, synowie popów, a także rdzenni mieszkańcy różnych części Imperium Rosyjskiego, lecz podziały te bladły w porównaniu z podziałami zależnymi od pozycji wewnątrz nomenklatury, od stażu członkostwa w partii czy od wspólnych doświadczeń z więzień, zesłania i wojny domowej. Dla mieszkańców Domu Władzy najbardziej liczyło się to, co odróżniało ich od tych, którzy w Domu Władzy nie mieszkali.

Służąca we wnęce za zasłonką

Tym, co dla mieszkańców Domu Władzy liczyło się najbardziej wewnątrz samego budynku, był rozmiar i kształt ich mieszkań. Geografia mieszkania odzwierciedlała hierarchię rodziny. W większości mieszkań symbolicznym centrum – i największym z pokoi – był „gabinet ojca". Ściany większości gabinetów były od podłogi po sufit zastawione dębowymi regałami o przeszklonych drzwiczkach. Większość regałów robili na zamówienie cieśle Domu; w zabudowie pozostawiano specjalne nisze na biurka i kanapy. Książkami najczęściej wspominanymi przez dawnych mieszkańców Domu są wielotomowe wydania „Encyklopedii" Brockhausa i Efrona, „Życia zwierząt" Alfreda Brehma oraz seria Skarby Literatury Światowej z Wydawnictwa Akademickiego, wszystkie w oprawach ze złotymi literami. (Rezydenci należący do nomenklatury niekiedy otrzymywali katalogi akademickie, z których mogli wybierać sobie książki; dostawali je za darmo). Oprócz tego Arosiew zbierał różnego typu rzadkie książki, Wolin – pierwsze wydania Puszkina i Lermontowa, zaś A. I. Chackiewicz, sekretarz Rady Narodowości Centralnego Komitetu Wykonawczego (i permanentny przedstawiciel Białorusi w Moskwie), kolekcjonował dzieła zebrane klasyków.

Resztę umeblowania gabinetu zamówić można było w warsztatach należących do Domu (meble takie pozostawały własnością rządu, o czym przypominały metalowe plakietki z numerami) lub przywieźć ze starego lokum. Arosiew był przywiązany do wykończonego masą perłową weneckiego fotela, Wolin do ogromnego biurka, Osinski – do wielkiej kanapy. Michajłow przywiózł ze sobą ciemnozielony fotel swojego szwagra, a Chałatow – fotele, kanapę i ogromne biurko ojczyma. Były przedstawiciel handlowy w Wielkiej Brytanii A. W. Ozierski zamówił wszystkie swoje meble w Londynie. Według jego syna W. A. Ozierskiego „niejaki pan Trivers [...] przyjechał do Moskwy z moim ojcem. Ojciec pokazał mu mieszkanie. Ten wszystko pomierzył i zaproponował projekt. Ojciec otrzymał informację o niezbędnej sumie, a meble zostały przysłane".

Większość biurek miała lampy z zielonymi kloszami. Na biurku Michajłowa stała grafika – portret Lenina. Smilga miał marmurowe popiersie Dantego na biurku i haftowany portret Lenina nad nim. Teść Stalina S. J. Alliłujew miał cztery portrety na ścianie gabinetu: portret Lenina na jedwabiu, olejny portret swojej zmarłej córki Nadieżdy (autorstwa S. W. Gierasimowa) i dwa akwarelowe portrety namalowane przez P. E. Bendela: jeden Stalina, a drugi Dzierżyńskiego. Nad biurkiem Arosiewa wisiał portret jego córki Olgi autorstwa W. S. Swaroga. Chałatow miał portret swojej córki Swietłany, również namalowany przez W. S. Swaroga, kilka obrazów S. W. Gierasimowa (w tym portret samego Chałatowa), a na jednej ze ścian – kilim pokryty kolekcją szabli i kindżałów. Gronski, który zdefiniował realizm socjalistyczny jako „Rembrandta, Rubensa i Riepina w służbie klasy robotniczej i socjalizmu", miał obrazy I. I. Brodskiego, E. A. Kacmana i P. A. Radimowa. Romuald Muklewicz, szef Głównego Zarządu Budowy Okrętów, posiadał portrety żeglarzy pędzla F. S. Bogorodzkiego oraz rozpostartą na podłodze skórę niedźwiedzia polarnego zabitego (według relacji córki Muklewicza Iriny) przez członków ekspedycji arktycznej Czeluskina. Gabinet Rudolfa Petersona, następcy Malkowa na stanowisku komendanta Kremla, zdobiły szabla z wygrawerowanym jego imieniem, lornetka polowa, mapnik, bandolier i kilka karabinów myśliwskich. W powieściowej wersji gabinetu ojca Jurija Trifonowa ściana udekorowana była „angielskim karabinem, małym winchesterem o polerowanej, zielonej kolbie, dwulufową belgijską strzelbą myśliwską, szablą w zabytkowej pochwie, plecionym kozackim harapem, miękkim i elastycznym, z małym ogonkiem na czubku, i szerokim chińskim mieczem z dwiema jedwabnymi wstęgami – szkarłatną i ciemnozieloną". [...]

W mniejszych mieszkaniach gabinet ojca mógł jednocześnie służyć jako jadalnia i sypialnia rodziców, jednakże większość mieszkań członków nomenklatury miała odrębną jadalnię (określaną też czasem jako „salon" lub „duży pokój"), z której korzystano podczas uroczystych obiadów i większych zgromadzeń. Pośrodku stał stół, otoczony krzesłami i oświetlony lampą z rudobrązowym kloszem z jedwabną obwódką. Innym obowiązkowym elementem było pianino (większość dziewcząt i część chłopców pobierała prywatne lekcje muzyki). Reszta była kwestią przekonania i improwizacji. Żona Wasilija Michajłowa Nadieżda – córka profesora, absolwentka Uniwersytetu Bestużewa i stara bolszewiczka, która przeszła na emeryturę w 1929 roku w wieku czterdziestu lat – miała zdecydowane poglądy na temat właściwego wystroju wnętrz. Oprócz stołu i pianina w dużym pokoju znajdowały się „pełna różnorakich zabytkowych drobiazgów" witryna z czerwonawego drewna, na której stał wazon, oraz kanapa z aksamitnymi poduszkami haftowanymi przez Nadieżdę i jej matkę, dwa małe fotele, specjalny stolik pod telefon, długa kozetka, kolejny fotel z otomaną, świeże kwiaty na parapetach, a obok rozsuwanych drzwi do korytarza – mały stolik z haftowanym bieżnikiem, na którym stał błyszczący samowar.

Dzieci zazwyczaj mieszkały w małych „pokojach dziecięcych", gdzie najczęściej stało biurko do odrabiania prac domowych, jedno lub więcej łóżek i szafa. Córka Kierżencewa Natalia wieszała na ścianach wycięte z magazynów reprodukcje klasycznych obrazów (w różnych stylach, zależnie od jej zmiennych upodobań); wielu nastolatków, w tym Natalia, wieszało mapy. Służące, z których większość pracowała również jako niańki, czasem spały z dziećmi, czasem we własnych pokojach, jednak najczęściej w małej wnęce przy wejściu do kuchni, zwykle za zasłonką. Pozostałe pokoje zajmowane były przez dorosłe dzieci, krewnych oraz inne osoby zależne od najemcy. 

Yuri Slezkine to urodzony w Moskwie amerykański historyk, pisarz i tłumacz. Profesor historii Rosji ?i dyrektor Instytutu Slawistyki, Studiów Wschodnioeuropejskich i Eurazji na Uniwersytecie Kalifornijskim ?w Berkeley. Wcześniej pracował jako portugalski tłumacz w Mozambiku i angielski instruktor w Portugalii. Jego książka „The Jewish Century" (2004) („Wiek Żydów", 2006) zdobyła nagrodę National Jewish Book Award 2005

Yuri Slezkine, „Dom Władzy. Opowieść o rosyjskiej rewolucji", przeł. Katarzyna Michałowicz z zespołem, PIW, Warszawa 2019

Tytuł i śródtytuły pochodzą od redakcji

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA