fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraty w oknach gniazdka

materiały prasowe
"Gniazdo" Seana Durkina otwiera ujęcie domu z dwoma samochodami na podjeździe. Przenosimy się do środka, gdzie Rory (Jude Law) budzi żonę Allison (Carrie Coon) kubkiem kawy i odwozi dzieci do szkoły. Wydaje się, że to szczęśliwa amerykańska rodzina. Nic bardziej mylnego.

Mamy rok 1986, w USA trwa właśnie era Reagana, w radiu jest mowa o imporcie taniej żywności z Europy. Rory przekonuje żonę, by przeprowadzić się z Nowego Jorku do Anglii w związku z perspektywą nowej pracy w Londynie. Tam czeka na niego szansa na zarobienie dużych pieniędzy, ale to nie pierwszy raz, kiedy składa obietnice bez pokrycia. Przyglądając się rodzinie siedzącej przy królewskim stole w kupionej na kredyt „gotyckiej" rezydencji, łatwo się domyśleć, że za chwilę wybuchnie bomba. Rory żyje z urojeniami wielkości, a wszystkie jego marzenia szybko się rozpadają, prowadząc do niebezpiecznych sytuacji.




Reżyser w umiejętny sposób posługuje się detalem i buduje napięcie, korzystając z mrocznych wnętrz rezydencji. Atmosferę grozy podsycają zdjęcia węgierskiego operatora Mátyása Erdély'ego, autora zdjęć m.in. do „Syna Szawła" oraz „Schyłku dnia".

„Gniazdo" ogląda się znakomicie, szczególnie ze względu na płynne tożsamości bohateró...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA