fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Robert Mazurek: Pięć litrów na głowę

AdobeStock
Policzmy: jest nas jakieś 38 milionów, kilka osób wyjechało, przyjechali inni, na jedno wychodzi, zresztą nie będziemy się o milion kłócić, zwłaszcza że pierwszy i tak trzeba ukraść. Pijemy rocznie jakieś 5 litrów wina na głowę, no to porównajmy się, już nie mówię z Portugalią (62 litry) czy Francją (50), ale z Holandią (25), Anglią (23) czy taką Szwecją (29). Dlaczego zanudzam państwa liczbami, zwłaszcza że co źródło, to podaje inne?

Ano, już tłumaczę. Otóż wino jest łatwo wyprodukować, ale naprawdę ciężko sprzedać. Hiszpańscy biznesmeni, którzy dorobili się na boomie budowlanym po wejściu tego kraju do EWG i zainwestowali w nowe potężne winnice, ze zdumieniem opowiadali, że o zwrot z inwestycji w tej branży bardzo trudno. Zresztą, widzimy to na półkach. Butelka taniego wina w Portugalii, Hiszpanii czy Włoszech to 10 zł. U nas niewiele więcej. Nawet wina z RPA są tanie, zważywszy na koszty transportu i cła. Dlatego wszyscy łakomym okiem patrzą na nienasycony polski rynek.




Czy to przez Biedronkę, czy przez niewielkiego importera próbuje nań wejść choćby wielki producent warzyw, owoców i – bagatela – 12 milionów butelek wina rocznie, Anecoop Bodegas, Co ma do zaoferowania? A na co państwo mieliby ochotę?

Na początek coś białego? Dające się lubić El Enhebro Bianco 2018 pochodzi z okolic Walencji, ale szczęśliwie upały nie zamęczyły tego prostego, ale bardzo miłego wina. K...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA