Plus Minus

Irena Lasota: Lato w mieście, a życie polityczne wrze

Fotorzepa, Darek Golik
Amerykanie w odróżnieniu od Europejczyków nie wiedzą, co to są wakacje. Francuz wyjeżdża z całą rodziną na cztery do sześciu tygodni i skarży się, że ma za mało urlopu (płatnego), podczas gdy Amerykanie biorą zazwyczaj tydzień lub 10 dni urlopu w okolicach Dnia Pracy, czyli pierwszego poniedziałku września, i jeszcze zabierają ze sobą robotę, żeby nie czuć się niepotrzebnymi nikomu leniami.

Jedni i drudzy nie rozumieją się nawzajem, a dla takich ludzi jak ja, jedną nogą po jednej stronie oceanu i drugą po drugiej, wprowadza to, jak mówił pewien redaktor, zamęt aksjologiczny.

W tym roku na wschodnim wybrzeżu USA jest równie gorąco co na zachodnim, z tym że jak dotąd u nas nie ma pożarów, ale za to są bardzo wysokie temperatury. Oczywiście wyglądają bardziej imponująco, kiedy podaje się je w Fahrenheitach, a nie w Celsjuszach. Jednym słowem w Waszyngtonie jest w tym roku latem powyżej 100° Fahrenheita, wilgotność powyżej 90 proc., a mimo to życie polityczne wrze i nie wygląda na to, żeby gorący klimat kogokolwiek spowolnił. Jedna sensacja goni drugą. Jest ich tyle, że nie sposób każdej z nich opisać w szczegółach, zwłaszcza że codziennie dochodzą nowe szczegóły.

W areszcie przebywa płomiennowłosa Maria Butina, oskarżona – w najlepszym wypadku – o bycie rosyjskim agentem, jeśli nie i szpiegiem zarazem. Samo oglądanie zdjęć Butiny w internecie może doprowadzić do zawrotu głowy. W różnych pozycjach, których mogłyby jej pozazdrościć i Mata Hari i dziewczyny Bonda, z pistoletami, rewolwerami i karabinami maszynowymi – z rozpuszczonymi włosami, dużym biustem i zalotnym spojrzeniem. Jednym słowem (dościgłe – jak się okazało) marzenie starszych panów republikanów. Butina podrywała ich na miłość do broni i do Putina.

Budowa jej legendy w Rosji była bardzo kosztowna – na jej użytek stworzono nawet potiomkinowską, ogólnorosyjską organizację miłośników broni. W Waszyngtonie studiowała na American University, więc okazuje się, że mam z nią co najmniej troje wspólnych znajomych. Butina już podobno przyznała się do wielu rzeczy, więc chyba nie będzie miała procesu, ale zostanie na kogoś wymieniona, dobrze by było, żeby na Olega Sencowa, więźnia Kremla, który od ponad 80 dni prowadzi głodówkę na najbardziej na północ wysuniętej placówce GUŁAG-u.

Toczy się też proces Paula Manaforta, byłego szefa kampanii prezydenckiej Donalda Trumpa. I z Manafortem też mam wspólnych znajomych, ale takich, którzy znali go od dawna i łapali się za głowę, że ktoś może chcieć pracować z takim cwaniakiem. Niestety, media podniecają się przede wszystkim zabawowymi aspektami procesu np. tym, że Manafort kupował ekstrawaganckie ubrania, takie jak kurtki ze skóry strusia. Oczywiście najważniejsze jest to, że będąc od lat związanym z Rosją i otrzymując dziesiątki milionów dolarów z kręgów Putina, był blisko establishmentu republikańskiego i przez kilka miesięcy był jednym z najbliższych ludzi Trumpa.

W ostatnim tygodniu wydawało się, że szliśmy w stronę pałacowego zamachu stanu. Odmienne zdanie niż prezydent wyraziły nie tylko jego żona i jego córka, ale nawet wszyscy szefowie wywiadu i kontrwywiadu, którzy oznajmili, że Rosja nadal bardzo aktywnie ingeruje w politykę amerykańską i że należy dołożyć wszelkich starań, by ograniczyć jej wpływ na listopadowe wybory parlamentarne. Chociaż Trump jest całkiem odmiennego zdania, odważni szefowie oznajmili następnego dnia, że wyrażali nie swoje zdanie, a zdanie prezydenta. Bunt został na razie opanowany.

W listopadowych wyborach wybrani będą wszyscy reprezentanci i jedna trzecia senatorów. Walka będzie szła o przejęcie większości albo w Izbie Reprezentantów, albo w Senacie, albo w obu izbach. Demokraci i Never-Trumpowcy walczą o możliwość ograniczenia Trumpa, Trump zaś walczy o przetrwanie. W najbliższą niedzielę szykuje się marsz alt-prawicy w Waszyngtonie i w związku z tym planowane są również różne marsze i demonstracje protestujących.

Alt-prawica planuje marsz na Biały Dom wraz z Ku Klux Klanem, neonazistami, rasistami i innymi nieprzyjemnymi osobnikami i będzie oczywiście ochraniana przez policję, bo tego wymaga konstytucja. Kontrdemonstranci wywodzący się z różnych pozycji też dostali różne pozwolenia, ale istnieje podejrzenie, że Antifa będzie szukała zwarcia. Ciekawe, jak to wszystko skomentuje prezydent Trump.

PLUS MINUS


Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej”:


prenumerata.rp.pl/plusminus


tel. 800 12 01 95

Źródło: Plus Minus

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL