Reklama

Marcin Święcicki: Dobrze, że tam stali Jaruzelski i Kiszczak

W zakopconych do nieprzytomności salach dyskutowaliśmy godzinami o kolejnych rozwiązaniach. A potem to, co uzgodniliśmy, było wdrażane w całej Polsce. Momentami było to wręcz surrealistyczne doświadczenie - Marcin Święcicki, minister współpracy gospodarczej z zagranicą w rządzie Mazowieckiego.
Zadzwonił Tadeusz Mazowiecki i zaproponował, żebym został ministrem. Posiedzenie rządu, 1990 r.

Zadzwonił Tadeusz Mazowiecki i zaproponował, żebym został ministrem. Posiedzenie rządu, 1990 r.

Foto: Fotorzepa, Andrzej Iwaczuk

Plus Minus: Czy u pana w domu mieszkają ciągle uchodźcy? Bo kiedyś publicznie zadeklarował pan, że gotów jest ich przyjąć, a potem to zrobił.

Mieszkają, już drugi rok, młode małżeństwo, ostatnio urodziło im się dziecko. Śmiejemy się z żoną, że mamy dodatkową wnuczkę. To są bardzo sympatyczni, dyskretni, nieroszczeniowi ludzie. Dostali pozwolenie na pracę i pobyt, więc mogą ubiegać się o mieszkanie komunalne i pewnie to zrobią. Na razie nie ma problemu. Mamy duży dom, w którym kiedyś mieszkali moi teściowie i my z czwórką dzieci, a teraz jesteśmy tylko ja z żoną, więc miejsca jest dosyć. Oni nie są pierwszymi gośćmi, którzy u nas mieszkają.

Pozostało jeszcze 96% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama