fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Marcin Święcicki: Dobrze, że tam stali Jaruzelski i Kiszczak

Zadzwonił Tadeusz Mazowiecki i zaproponował, żebym został ministrem. Posiedzenie rządu, 1990 r.
Fotorzepa, Andrzej Iwaczuk
W zakopconych do nieprzytomności salach dyskutowaliśmy godzinami o kolejnych rozwiązaniach. A potem to, co uzgodniliśmy, było wdrażane w całej Polsce. Momentami było to wręcz surrealistyczne doświadczenie - Marcin Święcicki, minister współpracy gospodarczej z zagranicą w rządzie Mazowieckiego.

Plus Minus: Czy u pana w domu mieszkają ciągle uchodźcy? Bo kiedyś publicznie zadeklarował pan, że gotów jest ich przyjąć, a potem to zrobił.

Mieszkają, już drugi rok, młode małżeństwo, ostatnio urodziło im się dziecko. Śmiejemy się z żoną, że mamy dodatkową wnuczkę. To są bardzo sympatyczni, dyskretni, nieroszczeniowi ludzie. Dostali pozwolenie na pracę i pobyt, więc mogą ubiegać się o mieszkanie komunalne i pewnie to zrobią. Na razie nie ma problemu. Mamy duży dom, w którym kiedyś mieszkali moi teściowie i my z czwórką dzieci, a teraz jesteśmy tylko ja z żoną, więc miejsca jest dosyć. Oni nie są pierwszymi gośćmi, którzy u nas mieszkają.

Dlaczego pan to robi?

Moja żona powiedziała, że jak można, to trzeba pomagać. W moim domu w czasie stanu wojennego przechowywaliśmy ludzi opozycji, czym się nie chwaliliśmy.

Ale przy Okrągłym Stole był pan przedstawicielem strony rządzącej.

No tak. Zasiadałem w podstoliku gospodarczym. W...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA