fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banjo, mandolina i jest impreza

materiały prasowe
W czasach zarazy możliwość obcowania z muzyką na żywo ograniczona została do minimum. Kanadyjczyków z The Dead South pandemia dopadła w trakcie trasy koncertowej promującej płytę „Sugar & Joy", wydaną pod koniec 2019 r. Panowie zdążyli wystąpić na 54 koncertach w USA, Kanadzie oraz Wielkiej Brytanii. Fani z reszty Europy i pozostałych kontynentów muszą poczekać na jej kontynuację przynajmniej do jesieni 2021 r. Czas ten z pewnością upłynie przyjemniej przy dźwiękach „Served Live", pierwszej koncertowej płyty w historii zespołu.

Gatunek muzyki grany przez The Dead South określa się jako bluegrass, czyli w dużym uproszczeniu country wykonywane na tradycyjnych instrumentach strunowych, m.in. banjo czy mandolinie. I to właśnie ich brzmienie, pomimo wyjątkowo prostych rytmów i harmonii utworów, nadaje muzyce „Martwego Południa" oryginalnego charakteru.

Na „Served Live" przeważają piosenki dynamiczne. „The Recap", „Boots", „Heaven in a Wheelbarrow" czy „Travelin' Man" utrzymane są w tempie ponad 160 uderzeń na minutę, przyprawiającym o zawroty głowy i wręcz zmuszającym do rytmicznego kiwania głową czy przytupywania. Niewiele wolniejsze, otwierające występ „Diamond Ring" za sprawą chwytliwej melodii kryje potencjał na countrowy przebój dekady. Ale znajdziemy tu również spokojniejsze utwory, jak choćby „Broken Cowboy" – opowieść o przegranym życiu.

Tym, co odróżnia „Served Life" od podobnych wydawnictw, jest fakt, iż każdy z 17 umieszczonych na nim utworów został zar...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA