fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Korespondent na wojnie (z wirusem)

Jest coś nieprzyjemnego w tym, że ci sami ludzie, którzy zachwycają się powracającymi delfinami czy bocianami, utrzymują, że starsi ludzie powinni poświęcić się dla młodszych i jak najszybciej umrzeć od koronawirusa. Na zdjęciu kozice na ulicach opustoszałej w czasie epidemii walijskiej miejscowości Llandudno
Getty Images
Może prezydent Łukaszenko przekona się do koronawirusa, tak jak i prezydent Trump, gdy choroba dotrze w jego sąsiedztwo. „Mam znajomego – powiedział Trump z pokorno-zdziwioną miną – trochę starszy ode mnie, gruby, kilka dni temu kaszlał, a teraz leży nieprzytomny". I w tym samym przemówieniu ogłosił, że zaleca, by społeczne dystansowanie przeciągnąć do końca kwietnia, choć kilka dni przedtem snuł wizje wszystkich kościołów pełnych wiernych na Wielkanoc.

Muszę napisać dłuższy tekst do „Plusa Minusa", mówię do Joasi, a ona patrzy na mnie z podziwem i mówi: „To ty teraz jesteś jak ich wojenny korespondent". Tłumaczę, że nie, ale jednocześnie zauważam, że język i przedstawianie pandemii ma wiele wojennych aspektów. Wielu prezydentów, w tym prezydent Donald Trump, zanim nawet uwierzył w zagrożenie Covid-19, mówił o wojnie z niewidocznym wrogiem, a o sobie jako o prezydencie czasów wojny, prezydent Emmanuel Macron mówi, że „jesteśmy na wojnie", a gubernator stanu Nowy Jork Andrew Cuomo mówi o respiratorach jako o pociskach.

Służba zdrowia i politycy chcą tym językiem podkreślić wagę sytuacji. Dlatego mowa jest o „izolacji", „strefach zagrożenia" i „odkażaniu". Gubernator Cuomo wdał się nawet w lingwistyczny spór z burmistrzem miasta Nowy Jork, Billem de Blasio, który namawiał mieszkańców, by „shelter in place", czyli „schronili się w miejscu przebywania". Cuomo zwrócił uwagę, że jest to zwrot z czasów zimn...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA