fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nocne nasiadówki są typowe dla prawicy

– To była łatka, którą mu przylepiono – odpowiada Krzysztof Lutf (z prawej) na pytanie, czy Jerzy Buzek (z lewej) cierpiał na syndrom ostatniego rozmówcy – czyli podejmował decyzje zgodne z opinią ostatniej osoby, z którą rozmawiał. Zdjęcie z 1999 roku – początek pracy Lufta jako rzecznika
Fotorzepa
- Nie zdziwię się, jeśli nie będzie żadnej ustawy o mediach narodowych. PiS nie będzie miał takiej potrzeby. Wymieni Krajową Radę Radiofonii i Telewizji na życzliwą dla siebie, której nie będzie przeszkadzało, że prezesem publicznej TVP jest Jacek Kurski - mówi Krzysztof Luft, były dziennikarz, członek KRRiT, rzecznik rządu Jerzego Buzka

Plus Minus: Zanim trafił pan do rządu Jerzego Buzka, koalicji AWS–UW, był pan dziennikarzem telewizyjnym. Łatwo z dziennikarstwa przechodzi się do polityki?

Nie łatwo, jeśli się to traktuje poważnie. To są dwa różne światy. A w tamtych czasach ową przepaść pogłębiał fakt, że wśród działaczy AWS wiedza na temat funkcjonowania mediów była niewielka. Byli przekonani, że to, co robią, jest dobre, tylko media źle to przedstawiają i dlatego wyborcy tego nie rozumieją. Stąd konfrontacyjne nastawienie wobec mediów, podobne temu, które obserwujemy dzisiaj. Zaczynam podejrzewać, że jest to cecha partii prawicowych.

Wszystkie partie mają to samo podejście do mediów, zwłaszcza gdy tracą poparcie. Wracając do pana kariery, jak pan trafił do rządu Buzka?

W 1998 r. zostałem zwolniony z TVP w związku z moim zaangażowaniem politycznym. Zgodziłem się na udział w programie wyborczym AWS. To oczywiście było dwuznaczne. Co prawda ówczesny prezes TVP Robert Kwiat...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA