Reklama

Robert Mazurek: Starożytność w kieliszku

Cóż poradzić, skojarzenia są nieubłagane, bo nie dość, że Sycylia, to jeszcze całkiem niedaleko miejscowości o pięknie brzmiących nazwach Corleone, Prizzi, a jak kto jeszcze nie załapał, to i Gangi. W sam raz na robienie sobie okolicznościowych fotek z nazwami, tak dla śmiechu, można potem na fejsa wrzucić, ha, ha, ha.
Robert Mazurek: Starożytność w kieliszku

Foto: materiały prasowe

I to dla turystów jedyny powód, by się w sycylijski interior zapędzać. Bo na samą wyspę, to proszę bardzo, każdy chętnie w wakacje pobieży, ale żeby się po wiochach tłuc? No chyba, żeby ktoś się uparł z Palermo (namawiam) do ruin w Agrigento (jak każde ruiny, odradzam) przejechać, to wtedy tuż obok, przy drodze niemal, znajdzie raj. Krajobraz dla raju nieoczywisty: spaghetti western z wpływami Unii Europejskiej (farmy wiatrowe). Do oglądania nic. W sensie, ładnie, ale przecież tam wszędzie ładnie. Ot, najbliższa Cammarata, leniwe miasteczko, urokliwie położone na wzgórzu, z widowiskowymi wąskimi uliczkami. Spacerując po nich, zyskujemy pewność, że przeniesieni w czasie wpadniemy za chwilę na plan filmu z Monicą Bellucci. Pięknie i pusto. Dwa lata temu burmistrz rozgłosił po świecie, że sprzeda domy po euro za sztukę, byle ktoś wyremontował i się wprowadził.

4 zł tygodniowo przez rok !

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.

Kliknij i poznaj szczegóły oferty

Reklama
Plus Minus
Polska nie była imperium. I dobrze. Kacper Kita o micie imperium i nowej geopolityce
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Materiał Promocyjny
Skala sprzedaży rośnie szybciej niż logistyka – typowe wyzwania firm
Plus Minus
„Niebo. Rok w piekle”: Przejmująca cisza
Plus Minus
„Canes of Karabakh”: Złapać oddech
Plus Minus
„Ride 6”: Szalone i profesjonalne wyścigi
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama