fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dlaczego milczeliśmy

AdobeStock
Kiedyś na swoim facebookowym profilu opisałam szokującą wizytę u księdza Jankowskiego w Gdańsku podczas rocznicy Sierpnia. To był czas miesiąca trzeźwości, który narzuciliśmy sobie w społeczeństwie jako rodzaj uszanowania dni sierpniowych. Pisałam o bogatym barze alkoholowym zaproponowanym gościom przez prałata, o przepychu, o złotej łazience. W komentarzach, zwłaszcza przedstawicieli młodszego pokolenia, dominowało zdumienie. I co, nie wygarnęła mu pani? Ja akurat rzeczywiście wyszłam wtedy z tej celebracji, ale cicho i bez komentarza. Dlaczego? Gdyby to działo się dzisiaj, przynajmniej połowa gości wyraziłaby pewnie swoje zdanie i opuściła to bizantyjskie przyjęcie.

Dlaczego wtedy nie? Dlaczego wiele osób znaczących w polskiej inteligencji bez zmrużenia oka przyjmowało zaproszenia? Na to pytanie niełatwo odpowiedzieć, ale jednak taka odpowiedź należy się pokoleniu, które dzisiaj dowiaduje się o grzechach Kościoła. Jak można było tolerować kogoś takiego jak ksiądz Jankowski? Zacytuję radiową wypowiedź bohatera tamtego czasu Zbigniewa Bujaka: „To, że tam jest w tle jakiś homoseksualizm, to było dla nas oczywiste. Wystarczyło zobaczyć jego łazienkę i pokój sypialny. [...] Już wtedy, kiedy pojawił się na terenie stoczni i odprawił mszę, to już wtedy – wiem to od uczestników, organizatorów tego strajku – że oni wysłuchali jego kazania i powiedzieli: chłopaki, coś jest nie tak". Było bardzo nie tak, a jednak ksiądz Jankowski przez lata pozostawał autorytetem i solidarnościową legendą, uznawaną przez ludzi, którym trudno odmówić charakteru. Jak to możliwe? Przecież ktokolwiek stykał się z klerem, miewał rożne obserwacje i doświadczenia – czasem godne ...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA