fbTrack

Piłka nożna

Wisła Kraków: Pieniądze chcą gwarancji

– Nie chcę określać procentowo szans uratowania Wisły. Tu wciąż jest strasznie dużo do zrobienia, ale z każdym dniem te szanse rosną – mówi Bogusław Leśnodorski
Fotorzepa/ Piotr Nowak
W klubie trwa sprzątanie. Potencjalny nowy inwestor musi mieć pewność, że Wisła utnie kontakty z kibolami.

Produktem pierwszej potrzeby są oczywiście pieniądze, ale równie istotne jest wyczyszczenie patologicznego układu z chuliganami, którzy skryli się pod płaszczykiem Stowarzyszenia Kibiców Wisły Kraków (SKWK). Stowarzyszenie współpracowało z klubem, podpisywało z nim kontrakty, a chuligani, ludzie z wyrokami na koncie, zasiadali nawet w zarządzie Wisły.

Jeśli ktoś poważny zdecyduje się zainwestować w Wisłę, to musi mieć pewność, że rządy kibiców dobiegły końca. W miniony piątek odbyła się w klubie konferencja prasowa, podczas której przedstawiciele Towarzystwa Sportowego Wisła (TSW) stwierdzili, że umowa z niepoważnymi zagranicznymi inwestorami nie weszła w życie i że to TSW jest ponownie właścicielem Wisły SA – spółki akcyjnej występującej w ekstraklasie.

Szwed Mats Hartling reprezentujący brytyjski fundusz oraz Francuz legitymujący się kambodżańskim paszportem Vanna Ly (działający w imieniu funduszu z Luksemburga – Alelega) nie tylko nie zapłacili 12 milionów na poczet spłaty długów wobec piłkarzy, ale nie przelali nawet symbolicznej złotówki, za którą mieli kupić klub. Mimo to poprzedni zarząd z prezes Marzeną Sarapatą na czele oddał im akcje klubu i umożliwił powołanie swojego prezesa (został nim Adam Pietrowski).

Dziś trwa odkręcanie tych skrajnie nieodpowiedzialnych decyzji TSW. Istnieją jednak prawne wątpliwości, czy aby na pewno TSW jest pełnoprawnym właścicielem klubu. Czy umowa z egzotycznymi oszustami (bo tak chyba można już ich nazywać) nie weszła w życie, czy została wypowiedziana? Wątpliwości jest wiele. W pomoc prawną zaangażował się były prezes i współwłaściciel Legii Bogusław Leśnodorski, który jest radcą prawnym i prowadzi w Warszawie kancelarię. On i jego ludzie próbują uporządkować chaos prawny, by przygotować grunt dla nowego inwestora.

Leśnodorski nie ukrywa, że są ludzie zainteresowani wyłożeniem pieniędzy na Wisłę, ale muszą mieć gwarancję, że negocjują z faktycznymi właścicielami klubu i że nie dostaną w spadku trefnych umów i kontraktów podpisanych jeszcze wiele lat temu, dzięki którym SKWK i kibole doskonale żyli z klubu.

Wisła pochwaliła się w internecie rozwiązaniem umowy z SKWK. W treści pisma pokazanego w sieci można przeczytać tylko, że to „umowa na świadczenie usług" – o jakie usługi chodzi, nie podano. Na mocy tego kontraktu SKWK dostawało złotówkę z każdego sprzedanego biletu na mecze Wisły. To kilkaset tysięcy rocznie.

Tajemnicą poliszynela jest, że takich dziwnych umów z podmiotami powiązanymi z kibicami (a niejednokrotnie z ludźmi z wyrokami, jak słynny „Misiek") było więcej. Mówi się o firmie sprzątającej, kateringu, o obsłudze księgowej.

Niestety tak wygląda codzienność większości klubów. Nie tak dawno słynna była w Poznaniu historia szefa kibiców Lecha, niejakiego „Litara", którego firma obsługiwała katering dla VIP-ów na meczach. Gdy dwa lata temu trwała feta w Warszawie po zdobyciu mistrzostwa, po płycie boiska z opaskami organizatora biegali członkowie grupy zrzeszającej chuliganów – Teddy Boys 95. Jednak patologii w skali takiej jak w Wiśle nie ma w żadnym innym klubie.

Po piątkowej konferencji wiemy, że Wisła ma na koncie 51 tysięcy złotych i że poprzedni zarząd (dwuosobowy) z prezes Sarapatą na czele pobrał wynagrodzenie 910 tysięcy. Wisła potrzebuje już dziś około 5 milionów, aby odwiesić licencję na grę w ekstraklasie, pospłacać najpilniejsze zaległości i nie musieć ogłaszać upadłości.

Prezesem klubu został Rafał Wisłocki, który nie ma wielkiego doświadczenia biznesowego. To były trener w akademii Wisły, a następnie jej dyrektor zarządzający. W jego imieniu działają pełnomocnicy – z Leśnodorskim na czele. – Nie chcę określać procentowo szans uratowania Wisły. Tu wciąż jest strasznie dużo do zrobienia, ale z każdym dniem te szanse rosną – mówi Leśnodorski.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL