fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Maciej Ślusarek przed wyborami w samorządzie adwokackim

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Najważniejsze jest, by na czele adwokatury, także warszawskiej, stała osoba, która cieszy się autorytetem oraz potrafi odważnie i zwięźle wykładać racje całego wymiaru sprawiedliwości – pisze prawnik.

Już za chwilę będziemy wybierać dziekana Izby Warszawskiej. Zaraz potem czekają nas wybory prezesa Naczelnej Rady Adwokackiej. Czasem słyszę, że na czele adwokatury, także warszawskiej, powinien stać ktoś, kto nie drażniłby władzy. Ktoś, kto zawsze będzie przyjmowany na oficjalnych salonach i będzie mógł się spotkać z tym czy innym ministrem. To właśnie ma ocalić adwokaturę przed odebraniem jej sądownictwa dyscyplinarnego lub innymi próbami jej zmarginalizowania.

Zastanówmy się, czy rzeczywiście przyklaskiwanie władzy we wszystkich jej działaniach stanowi najważniejszą rekomendację przy wyborze dziekana warszawskiej Izby. Jeśli jakakolwiek władza będzie chciała osłabiać wymiar sprawiedliwości, pozbawiając go niezależnej, silnej i odważnej adwokatury – to i tak to zrobi, niezależnie od tego, kto będzie na jej czele. Liczy się przecież tylko większość sejmowa. Trybunał Konstytucyjny mógłby jeszcze podnosić kwestie związane z artykułem 17 Konstytucji RP, ale pewnie nie ma co już na to liczyć.

Jedynym ratunkiem w takiej sytuacji może być istotny i słyszalny głos adwokatury. W sytuacji, gdyby doszło do prób rozmontowania adwokatury poprzez odebranie jej sądownictwa dyscyplinarnego, narzucenie stawek urzędowych lub nawet usunięcie obowiązku przynależności do samorządu adwokackiego, konieczne będzie prezentowanie skutków takich działań. Tylko pokazanie szerokiej opinii publicznej, że brak pełnej niezależności obrońców i pełnomocników prowadzi do osłabienia ochrony praw obywatelskich, praw konkretnych ludzi w dramatycznych sytuacjach, może zatrzymać szalone pomysły władzy. Taki głos musiałby dotrzeć do jak najszerszego grona obywateli. W jaki sposób można to uzyskać? Plakatami, płatnymi ogłoszeniami w prasie? Może także. Jednak najważniejsze będzie to, by na czele adwokatury, także warszawskiej, stał ktoś, kogo opinia publiczna i media będą chciały słuchać. Osoba, która z racji dorobku zawodowego oraz dotychczasowej postawy cieszy się autorytetem i która potrafi odważnie, zwięźle i przekonująco wykładać racje adwokatury czy całego wymiaru sprawiedliwości. Ktoś, kogo władza – chcąc czy nie – będzie musiała usłyszeć.

Już w najbliższą sobotę wybory w izbie warszawskiej. Z czterech zgłoszonych osób ja widzę jedną, która na pewno spełnia te warunki. Nieprzypadkowo jest to adwokat nagrodzony nagrodą imienia mecenasa Edwarda Wende, będącego symbolem odwagi i determinacji w obronie wolności, a następnie w budowaniu państwa prawa. Mam na myśli oczywiście mecenasa Mikołaja Pietrzaka, który prowadząc Komisję Praw Człowieka przy Naczelnej Radzie Adwokackiej, znakomicie pokazał istotę adwokatury – walkę o prawa i wolności obywatelskie. Doświadczenie zdobywał nie tylko w sprawach, o których głośno było w Polsce, ale również na arenie międzynarodowej – reprezentował między innymi torturowanych więźniów, oskarżonych o terroryzm. Zasiadał także w komisji ONZ ds. zwalczania tortur. To właśnie on reprezentował nas wszystkich przed Trybunałem Konstytucyjnym w walce o zachowanie standardów państwa prawa. Jestem przekonany, że wybierając Mikołaja Pietrzaka na dziekana warszawskiej izby, zyskamy liczący się głos w debacie społecznej.

Nie czas na serwilizm i uległość, czas na doświadczony, odważny i mocny głos warszawskiej adwokatury.

Autor jest warszawskim adwokatem

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA